Święta Wojna o mistrzowską koronę. Industria rusza na podbój Płocka
W pierwszym spotkaniu finałowym Orlen Superligi Industria Kielce zmierzy się na wyjeździe z Orlenem Wisłą Płock. „Żółto-biało-niebiescy” chcą wykonać pierwszy duży krok w kierunku odzyskania mistrzowskiego tytułu!
W sezonie 2025/2026 odwieczni rywale zmierzyli się ze sobą już czterokrotnie. Rywalizacja rozpoczęła się od triumfu Industrii w łódzkiej Atlas Arenie i sięgnięcia po Orlen Superpuchar Polski po rzutach karnych (32:31). Kolejne dwa ligowe spotkania należały jednak do Orlen Wisły. W połowie października „Nafciarze” zdobyli Halę Legionów, wygrywając 27:32, a na początku marca ponownie okazali się lepsi przed własną publicznością, wygrywając wojnę nerwów w serii rzutów karnych (31:32). W ostatniej potyczce w półfinale Pucharu Polski Płocczanie triumfowali natomiast 25:30.
Analizując szanse obu ekip, trener Kielczan przyznał, że faworytem finałowej rywalizacji jest rywal. – Teoretycznie, jeśli spojrzeć na to z boku, faworytem jest Płock. To aktualny mistrz Polski, który broni tytułu, a pierwszy mecz gra u siebie, co stanowi duży handicap. Wygrali też z nami ostatnie starcie w Pucharze Polski. Jednak uważam, że z pierwszym gwizdkiem te spekulacje przestaną mieć znaczenie i faworyta już nie będzie. Obie drużyny prezentują tak wysoki poziom i mają w swoich szeregach tylu zawodników światowej klasy, że o sukcesie bądź porażce mogą zadecydować detale – powiedział przed spotkaniem Krzysztof Lijewski, trener „żółto-biało-niebieskich”.
Po zakończeniu zmagań w fazie zasadniczej, w której Industria uplasowała się na drugim miejscu w tabeli, w dwumeczu ćwierćfinałowym podopieczni Krzysztofa Lijewskiego pokonali ekipę Netland MKS-u Kalisz (37:21 oraz 40:24). Z kolei w półfinale 20-krtonie mistrzowie kraju okazali się lepsi od Rebud KPR Ostrovii Ostrów Wielkopolski wygrywając odpowiednio 34:26 i 30:23. Z kolei zwycięzcy fazy zasadniczej pokonali w 1/4 Handball Stal Mielec (35:23 i 30:22), a w 1/2 PGE Wybrzeże Gdańsk (32:21 oraz 38:18).
Wiara w końcowy sukces jest w kieleckiej szatni bardzo duża. – Wierzymy w wygraną na sto procent. Gdyby było inaczej, nie byłoby sensu w ogóle wychodzić na boisko – moglibyśmy od razu oddać puchar i zakończyć sezon. Dla nas to nie ma sensu. Zawsze wychodzimy na parkiet z przekonaniem, że możemy wygrać z każdym zespołem, i to samo dotyczy Wisły Płock – zapewnił Alex Dujszebajew, rozgrywający aktualnych wicemistrzów Polski.
Rywalizacja finałowa toczona będzie systemem do dwóch wygranych pojedynków. Ze względu na wyższą lokatę zajętą w fazie zasadniczej, ekipa Xaviera Sabate ma przywilej rozgrywania pierwszego i ewentualnego trzeciego, decydującego, spotkania przed własną publicznością. – Główne rzeczy, które będą się działy, można przewidzieć: to będzie walka od pierwszej do ostatniej syreny, gra na styku i mocna obrona. Resztę trudno przewidzieć. Znamy się już jak „łyse konie” – oni wiedzą co gramy, a my wiemy co grają oni. Kwestią pozostaje jedynie to, kto jak wykona swoje założenia – skwitował Arkadiusz Moryto, skrzydłowy „Iskry”.
Przypomnijmy, że po ostatnie mistrzostwo Polski Kielczanie sięgnęli w sezonie 2022/2023. Teraz stają przed szansą na odzyskanie tytułu po trzech latach (ostatnio tak długa seria miała miejsce w okresie od sezonu 2003/2004 do 2007/2008 włącznie).
Fot. Patryk Ptak





