„Koroniarze” po Śląsku: dzisiaj punkty zdobył kolektyw, a nie indywidualności
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielili się Kamil Jakubczyk i Mariusz Stępiński, jedni z bohaterów w barwach „żółto-czerwonych”.
Kamil Jakubczyk (asystent przy decydującym trafieniu Korony): – Myślę, że to, co zabrała nam piłka tydzień temu z Wisłą (stracony gol w jednej z ostatnich akcji - przyp. red.), dzisiaj oddała. Wtedy straciliśmy punkty w końcówce, a teraz je zdobywamy. Wniosek jest jednak taki, że w drugiej połowie musimy grać lepiej, bo po dobrej pierwszej połowie oddajemy rywalom za dużo miejsca. Śląsk strzelił na 1:1, ale całe szczęście zrobili to na tyle wcześnie, że mieliśmy czas zareagować.
(O intensywności meczu i przygotowaniu fizycznym) Nasza dyspozycja wynika z bardzo mocnych treningów w trakcie sezonu, które optymalnie przygotowują nas do meczów. Najlepiej buduje się wytrwałość graniem po 90 minut i z każdym spotkaniem powinno być pod tym względem coraz lepiej.
(O nierównej grze w obu połówkach) Musimy o tym porozmawiać w szatni i to głębiej przeanalizować. W pierwszej połowie kontrolujemy mecz, a w drugiej sami dopuszczamy rywali „do głosu” przez niepotrzebne błędy indywidualne i nerwowość. Gdy zespół gra u siebie i się napędzi, trudniej odzyskać kontrolę.
(O odważnych, indywidualnych akcjach) Myślę, że z meczu na mecz takich akcji będzie więcej. Jestem w zespole od dwóch miesięcy i pierwsze starcia służyły adaptacji. Chcę „odpłacić” na boisku za wielkie zaufanie ze strony właściciela, dyrektora sportowego i trenera, którzy byli bardzo zdeterminowani, by sprowadzić mnie z Arki Gdynia.
(O asyście przy bramce Gustafsona) Myślę, że w następnym pojedynku to on postara się „wyłożyć” mi taką piłkę.
Mariusz Stępiński (strzelec pierwszego gola „żółto-czerwonych”): – Przede wszystkim bardzo dobrze smakuje zwycięstwo w szalonych okolicznościach. Bardzo cieszymy się z tej wygranej, ponieważ jest bardzo ważna. Mamy sporo rzeczy do przeanalizowania, ale cieszymy się z trzech punktów. Druga połowa nam się nie układała, nie mogliśmy złapać rytmu. nie wiem czy „z tyłu głowy” mieliśmy to prowadzenie, czy Śląsk się tak dobrze skorygował. Tydzień temu straciliśmy dwa punkty w doliczonym czasie, teraz je zdobyliśmy, więc suma szczęścia w piłce zawsze równa się zero.
(O nieuznanej bramce Ameyawa) Żałowanie niczego nie zmieni. Obrońca przewrócił się przy moich nogach, był kontakt i sędzia tak zadecydował.
(O celach bramkowych na sezon) Pięćdziesiąt! (śmiech) A tak na poważnie, nie padnie żadna deklaracja. Podchodzę do tego z meczu na mecz i zobaczymy ile się uda ich zdobyć. Najlepiej by było, gdyby tak jak dzisiaj te bramki pomagały w zwycięstwie, tak jak dzisiaj czy w Płocku – wtedy smakują najlepiej.
(O wyższej pewności siebie i formie) Na pewno po powrocie potrzebowałem czasu, żeby złapać rytm, ale nie będę ukrywał – zawdzięczam też bardzo dużo sztabowi szkoleniowemu w Koronie. Stworzył takie warunki i taki styl gry, który mi pasuje, oraz potrafił dostosować tę taktykę do zawodnika. Czuję się w tym dobrze, ale dużo w piłce widziałem i wiem, że siedem meczów to nie jest dużo w przekroju całego sezonu. Daję na treningach całego siebie, chcę się uczyć, czerpać i to przynosi efekty.
(O współpracy z nowymi zawodnikami z ofensywy) Bardzo dobrze się układa. Nie ma jeszcze takich automatyzmów, nad którymi pracowaliśmy od początku okresu przygotowawczego, bo to jest fizycznie nie do zrobienia, kiedy zawodnik jest na czterech czy pięciu treningach. Wszystko trzeba przećwiczyć i przetrenować, więc to będzie szło tylko ku lepszemu. Nam też zależy, żeby oni się czuli od początku jak u siebie, żeby w ogóle nie było tego procesu aklimatyzacji, bo jesteśmy jedną drużyną, rodziną i dzisiaj punkty zdobył kolektyw, a nie indywidualności.
(O wrażeniu, jakie robią nowe transfery) Mógłbym wyróżnić jednego czy drugiego (kolegę - przyp. red.), który według mnie zrobi bardzo dużą karierę w przyszłości, ale zostawię to dla siebie. To nie jest moja kwestia, żebym mówił na zewnątrz, który zawodnik mi się bardziej podoba. Wszystkie transfery wyglądają na papierze bardzo mądrze. Jedno to papier, a drugie to boisko, więc my musimy jak najszybciej stworzyć tym chłopakom warunki, żeby czuli się jak u siebie – tylko wtedy jesteś w stanie pokazać pełnię swoich umiejętności.
Fot. Marcin Deszczka




