Przebudowany Piotrkowianin na drodze mistrzów
W 2. kolejce LOTTO Superligi Industria Kielce zagra na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. „Żółto-biało-niebiescy” staną przed szansą na trzecie z rzędu zwycięstwo na początku nowego sezonu.
Industria po wygranej w 1. kolejce EHF Ligi Mistrzów w Hali Legionów z HC Kriens-Luzern 30:29 jedzie do województwa łódzkiego po kolejne punkty. Wszak w miniony weekend okazała się lepsza grając na wyjeździe z NETLAND MKS-em Kalisz 37:31.
Piotrkowianin wzmocnił skład przed nowym sezonem sześcioma zawodnikami: Jakubem Matlęgą, Dawidem Petlakiem, Pawłem Dudkowskim, Michałem Bekiszem, Michałem Wroniszewskim oraz Jakubem Waśkiewiczem, który trafił do zespołu na wypożyczenie z PGE Wybrzeża Gdańsk. Z klubem pożegnali się natomiast Roman Pożarek i Damian Chmurski, którzy zakończyli kariery, Jan Stolarski (KGHM Chrobry Głogów), Patryk Grzesik (Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn) oraz Filip Wadowski, któremu wygasł kontrakt. „Czarno-czerwono-żółci” rozpoczęli nowy sezon LOTTO Superligi od wyjazdowej porażki ze Śląskiem Wrocław 21:29 (9:14), beniaminkiem rozgrywek. Piotrkowianie po wyrównanym początku stracili kontrolę nad spotkaniem, a ich największym problemem była nieskuteczność – szczególnie w drugiej połowie, co gospodarze wykorzystali do wypracowania wysokiego zwycięstwa.
– Myślę, że to jest zawsze nieprzewidywalna drużyna, zwłaszcza u siebie, gdzie jest klimatyczna hala i zawsze panuje fajna atmosfera. Na pewno nie możemy zlekceważyć przeciwnika i musimy pojechać tam skupieni na sto procent – wskazał Piotr Jędraszczyk, rozgrywający „Iskry”.
– Co roku dochodzi tam do dużych roszad, przychodzą nowi zawodnicy oraz nowy trener, więc potrzebują trochę czasu na zgranie. My się jednak nie zmieniamy i rzetelnie przygotowujemy się pod każdego przeciwnika. Zespół, który złapie swój rytm, grając przed własną publicznością i nie mając nic do stracenia z mistrzem Polski, może być bardzo niebezpieczny – podkreślił szkoleniowiec kieleckiej ekipy Krzysztof Lijewski.
Trener zapytany o ewentualny debiut Kacpra Kalety oraz rotacje w składzie, pozostawił kwestie personalne otwarte. – Na tę chwilę jeszcze nie podjąłem takiej decyzji, ale jest to brane pod uwagę. Mamy czternastu, a biorąc pod uwagę Kacpra, piętnastu zawodników, więc w protokole jest wolne miejsce. Będziemy grać w tym samym zestawieniu i ta grupa będzie jeździć na mecze, a o tym, kto ile zagra, zadecydujemy wraz ze sztabem tuż przed spotkaniem – podsumował.
Fot. Patryk Cudzik




