Człowiek orkiestra. Od wolontariusza do dyrektora

01-04-2013 14:46,

Osiągnął w młodym wieku bardzo wiele, jednak mimo to wciąż pozostaje skromnym człowiekiem. Pawła Papaja można scharakteryzować łatwo – wystarczy wymienić jego wszystkie funkcje: dyrektor marketingu Vive Targów Kielce, spiker w Hali Legionów, były menedżer reprezentacji Polski i kapitan drużyny piłkarzy ręcznych AZS UJK Kielce. – Faktycznie sporo – mówi z uśmiechem.

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem i piłką ręczną?

- Sport jest obecny w moim życiu od dzieciństwa, zainteresowali go nim moi rodzice. Razem chodziliśmy na mecze Iskry w hali przy ulicy Krakowskiej. Ale piłkę ręczną zacząłem uprawiać dużo później, bo dopiero na studiach. Chociaż „uprawiać” to może za duże słowo, bo cały czas jest to tylko dodatek do pasji, którą jest piłka ręczna.

Od jak dawna angażujesz się w organizowanie szczypiorniaka w Kielcach?

- Będąc jeszcze w liceum, założyłem stronę internetową o polskiej piłce ręcznej reczna.pl, która później, w ciągu dwóch lat, stała się największym serwisem o tej tematyce w Polsce. W międzyczasie stworzyłem również nieoficjalną stronę o Vive. Po pewnym czasie dostrzegł to prezes, władze klubu i dostałem propozycję współpracy z klubem. Była to forma wolontariatu. Poświęcałem temu zajęciu niemal każdą swoją wolną chwilę. Rozwijałem swoje umiejętności i zdobywałem wiedzę. Jeździłem do klubu, żeby nawet tam tylko przebywać, podglądać, jak to wszystko wygląda od środka, jak ta cała praca się odbywa. Wiadomo, że klub się rozrastał i tej pracy było coraz więcej, cały czas dochodziły nowe rzeczy. I to właśnie były te moje początki…

Z klubu w młodym wieku trafiłeś do reprezentacji Polski, jako kierownik tego zespołu. Jak to się stało?

- Z Bogdanem Wentą spotkałem się pierwszy raz podczas Mistrzostw Świata w Niemczech w 2007 roku, gdzie byłem akredytowanym dziennikarzem ze wspomnianej strony reczna.pl. Wtedy Wenta był trenerem drużyny, która zdobyła srebrny medal. Pamiętam, że na początku turnieju z akredytowanych polskich dziennikarzy byłem tylko ja i korespondent „Przeglądu Sportowego”. Za to na końcówkę mistrzostw zjechało już wielu dziennikarzy, wszystkie stacje telewizyjne. W tym właśnie momencie zaczął się rozwój w Polsce piłki ręcznej. Potem, uczestnicząc w turniejach rangi mistrzowskiej, byłem zawsze blisko kadry, ale dopiero, kiedy Bogdan Wenta podpisał kontrakt z Vive i trafił do Kielc poznaliśmy się bliżej. I to właśnie od niego wyszła propozycja współpracy z reprezentacją Polski jako kierownik kadry.

Jak wspominasz tamten okres w swoim życiu, a zwłaszcza MŚ w Chorwacji i brązowy medal tam zdobyty?

- To niesamowite wspomnienia. Medal jest pamiątką, która stale o nich przypomina. Bardzo się cieszyłem, ale szybko musiałem zejść na ziemię. Kiedy wszyscy cieszyli się z brązowego medalu, ja zastanawiałem się, kiedy musimy wyjechać na lotnisko, żeby nie spóźnić się  na lot. I tak naprawdę odetchnąłem dopiero wtedy, kiedy wylądowaliśmy w Warszawie.

Co Paweł Papaj pamięta z pojedynku z Norwegią z tamtego turnieju?

- Na pewno emocje były wtedy nieporównywalne z żadnym innym meczem. Siedziałem bezpośrednio za ławką rezerwowych. Polacy, którzy siedzieli dookoła mnie, mieli już spuszczone głowy. Przede mną chodził menedżer reprezentacji Niemiec z telefonem przy uchu i cieszył się z tego, że  Niemcy są w półfinale, bo wtedy remis dawał im awans. A tu za chwilę bramkę zdobywa Artur Siódmiak. I to my byliśmy w półfinale. Wielka radość, wszyscy wybiegli na parkiet i przeżywali niesamowite chwile. Ale tak naprawdę, tych kilku następnych minut to nawet dobrze nie pamiętam...

Jak Ci się współpracuje z  Bogdanem Wentą na co dzień?

- Trener Wenta jest osobą bardzo charakterystyczną. Nikomu nie trzeba go przedstawiać. Każdy widzi jego zachowania podczas meczów, ale myślę, że na co dzień jest człowiekiem bardzo sympatycznym, otwartym i pomocnym dla drugiej osoby. Wiadomo, że łączą nas stosunki służbowe i tak traktujemy naszą znajomość. On jest profesjonalistą, ja też staram się nim być w swoim zawodzie. Myślę, że jego osobowość wyróżnia się na tle innych. Jeśli patrzeć na rankingi popularności naszego województwa, to jest on na samym szczycie.

Zajmujesz się marketingiem klubu, ale jesteś też spikerem na meczach Vive już od ponad sześciu lat. Podobno zostałeś nim trochę przez przypadek?

- Ładnych kilka lat temu, już w hali przy ulicy Bocznej, jeden ze spikerów, który miał prowadzić zawody, utknął w korku pod Kielcami. Otrzymaliśmy informację, że nie jest w stanie dojechać na mecz. Ja byłem wtedy osobą pomagającą w klubie i sam z siebie się zadeklarowałem, że jeśli jest taka potrzeba, to poprowadzę mecz. Oczywiście zupełnie inaczej wyglądało to wtedy niż w dniu dzisiejszym. Myślę, że przez te kilka lat w jakiś sposób poprawiłem swój warsztat.

Jakie emocje towarzyszą Ci podczas komentowania spotkań?

- Jest to wielka radość, gdy wygrywamy i na koniec, po takim super ważnym meczu, człowiek może powiedzieć do czterech tysięcy ludzi: Słuchajcie wygraliśmy i jedziemy dalej! Takim fajnym snem byłoby powiedzieć któregoś dnia: Jesteśmy w Final Four Ligi Mistrzów, jedziemy wszyscy razem do Kolonii! Myślę, że byłoby to spełnienie marzeń wielu kielczan. Jest to też spora odpowiedzialność, bo czasami mecz nie toczy się pod dyktando Vive. Kibice muszą pomóc w takich momentach drużynie. I tu trzeba pamiętać, że mówi się do kilku tysięcy ludzi. Każda osób, która jest na hali, może ocenić, co powiedziałem czy nie „palnąłem” jakieś głupoty. Ale z pewnością jest dużą frajdą usłyszeć po meczu, że była fajna atmosfera w hali. Jednak najważniejsi są kibice, ja jestem tylko dodatkiem do nich.

A najważniejszy mecz, najwspanialsze chwile?

- Było kilka takich spotkań, zaczynając od tych, gdy wygrywaliśmy Mistrzostwo Polski. Był taki play off cztery lata temu (w 2009 roku – przyp. red.), pierwszy sezon Bogdana Wenty w Kielcach, kiedy zdobyliśmy tytuł po piątym meczu. Pamiętam, jak na hali zgasło światło. Był to na pewno niesamowity mecz, olbrzymi doping na hali. Potem też zdarzały się niezapomniane pojedynki, jak te o dziką kartę Ligi Mistrzów czy ze znanymi zespołami europejskimi. Myślę jednak, że trzeba pamiętać również o złych meczach. To one uczą nas cieszenia się z sukcesów.

Fakt, że trenujesz piłkę ręczną, pomaga Ci w pracy w Vive?

 -  Oczywiście, że pomaga. Nie ma co ukrywać, że rozpocząłem treningi, bo chciałem poznać piłkę ręczną od drugiej strony. Uważam, że jeśli czegoś nie poczuje się na własnej skórze, to ciężko się na ten temat wypowiadać czy analizować mecz.

Czym dla ciebie jest AZS?

- Dla mnie i wszystkich chłopaków, którzy grają w AZS-ie, jest to olbrzymia pasja. Mimo że jesteśmy tylko amatorami, to doskonalimy swoje umiejętności i chcemy poczuć smak zwycięstwa na własnej skórze. I to jak najczęściej! Zawsze gramy po to, by wygrać.

Jesteś kapitanem naszej ligowej drużyny szczypiornistów. Jak wykorzystujesz w tym przypadku swoje dotychczasowe doświadczenia?

- Ciężko to porównać, tutaj jest tylko namiastka profesjonalizmu. Jednak mimo wszystko, dzięki zaangażowaniu kilku osób, w tym pewnie też moim, jesteśmy drużyną, która wyróżnia się spośród zespołów grających na tym poziomie. Pamiętam, że Bogdan Wenta wpajał w przeszłości każdemu zespołowi, że drużyna, jeśli chce być prawdziwą drużyną, to musi wyglądać tak samo, identyfikować się ze sobą. To musi to być jeden organizm. Spójrzmy na prosty przykład – zwykła ręka. Jak kogoś uderzymy jednym palcem, to ten palec może się złamać. Ale jeśli uderzymy całą pięścią, to ta ręka wytrzyma, bo ma dużo większą siłę rażenia.

Uprawiasz jeszcze inne dyscypliny sportowe poza piłką ręczną?

- Jeżdżę na nartach. W tym sezonie jednak byłem na nich tylko 2-3 razy. Przeszkodą jest brak czasu, który w większości poświęciłem na pracę i AZS. Większej ilości dyscyplin sportowych nie uprawiam, ale nie potrzebuję. Piłka daje ogromną frajdę. Jaka by ona nie była - czy większa czy mniejsza - to bierze się ją w ręce czy do nogi i z przyjemnością gra.

Pracujesz, studiujesz i trenujesz. Udaje Ci się pogodzić te wszystkie obowiązki?

- Studiowałem na naszym uniwersytecie ekonomię, którą już ukończyłem. W tej chwili jestem studentem zaocznym na zarządzaniu. Nie ma co ukrywać - nie jest mi łatwo. Spotykam się jednak z wyrazami wyrozumiałości, chociażby na uczelni, i w jakiś sposób udaje mi się to wszystko pogodzić. Aczkolwiek myślę, że tych zajęć mam nawet nadmiar.

Twój brat Piotrek gra obecnie w Czuwaju Przemyśl. Jak oceniasz jego karierę?

- Piotrek jest bardzo ambitnym zawodnikiem. Na pewno będzie chciał kontynuować swoją karierę na parkietach Superligi. Myślę, że to doświadczenie, które zdobył w ciągu tego roku, jest bardzo cenne i szkoda byłoby, żeby to zaprzepaścił i nie spróbował swoich sił w Superlidze w kolejnych sezonach. Jednak to wszystko zależy od tego, jak potoczą się rozmowy z ewentualnymi klubami, które byłyby zainteresowane jego osobą. I oczywiście od tego, co on sam zdecyduje.

Wymieniacie się między sobą doświadczeniami?

- Oczywiście, każda nasza rozmowa zaczyna się od tego, co tam słychać na treningu i w piłce ręcznej. Ten temat jest dominujący w moich relacjach z bratem i w ogóle u mnie w rodzinie, gdyż wszyscy emocjonujemy się szczypiorniakiem. W poprzednim sezonie Piotrek grał w Akademickich Mistrzostwach Polski, więc mieliśmy także okazję spotkać się na boisku i wzajemnie wymienić doświadczenia. Myślę, że w tym przypadku, to ja mogłem się uczyć od niego.

Wzorujesz się w swojej karierze sportowej na którymś z zawodników Vive?

- Mógłbym wzorować się na każdym z nich, bo od wszystkim nauczyłbym się strasznie dużo. Na pewno podpatruje tych zawodników, którzy są odpowiednim odniesieniem do moich walorów fizycznych, czyli Urosa Zormana czy Tomka Rosińskiego. Ciężko, żeby moim autorytetem był przykładowo Michał Jurecki - nie mam dwóch metrów i stu paru kilogramów wagi, żeby biegnąc naprzeciw zawodnika straszyć go już tylko posturą.

Twoja recepta na sukces?

- Myślę, że na pewno dążenie do celu i nie patrzenie na początkach swojej kariery na pieniądze, bo dzisiejszy świat jest bardzo skomercjalizowany. Warto przyjąć taką dewizę i zrobić te pierwsze kroki na przykład w formie wolontariatu, żeby czegoś się nauczyć. Potem, gdy człowiek skończy studia, nie jest tylko teoretykiem.

Jak zachęciłbyś młodych ludzi do trenowania piłki ręcznej i sportu w ogóle?

- Sport warto uprawiać dla samego siebie - człowiek czuje się lepiej, kiedy pobiega kilka razy w tygodniu. Można odreagować swoje stresy dnia codziennego, można wzmocnić się fizycznie i później być bardziej zadowolonym i uśmiechniętym na co dzień.

Co chciałbyś jeszcze osiągnąć w życiu sportowym i zawodowym?

- Mógłbym powiedzieć, że coś już w życiu osiągnąłem, ale myślę, że nie można się ograniczać. Trzeba cały czas wyznaczać sobie nowe cele. Na pewno moim zadaniem jest cały czas współtworzenie klubu Vive i wznoszenie go na jeszcze wyższy poziom. Oczywiście moje marzenia wiążą się z wydarzeniami sportowymi. Jestem kibicem piłki ręcznej w Kielcach od dziecka i marzę, o tym, żeby pojechać na Finał Ligi Mistrzów do Kolonii. A z takich rzeczy sportowych, jakie chciałbym osiągnąć jako zawodnik, to na pewno wygrać jeszcze niejeden mecz. I wraz z grupą kolegów, z którą trenuję, bardzo chcielibyśmy awansować do finału Akademickich Mistrzostw Polski.

Rozmawiał: Maciej Wadowski

fot. Patryk Ptak, Grzegorz Tatar

------------

Dziękujemy, że jesteś z nami i wspierasz twórczość dostępną na CKsport.pl. Kliknij w link poniżej i postaw naszej redakcji symboliczną kawę.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wasze komentarze

19652013-04-01 15:17:21
Bardzo cie proszę żebyś nie robił siatkówki na ręcznej. !!!
VTK2013-04-01 16:27:37
Paweł, zabierz wachlarze!
stary kibic2013-04-01 16:35:25
Ja go pamiętam z hali przy Krakowskiej jak po meczach schodził na parkiet i rzucał sobie do bramek przyniesioną przez siebie piłką :)
2gggg2013-04-01 21:34:01
to zajebiscie masz
m2013-04-01 22:12:52
dobry wywiad!
Dyrektor2013-04-01 22:31:11
Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile Paweł nalizał się w życiu d.p by być tam gdzie jest obecnie! Pełen szacunek Panie Pawle !
Kaja2013-04-01 22:56:03
Panie Pawle, wyrazy uznania i szacunku, pozdrawiam :)
Słoik2013-04-02 11:43:41
Jedziemy wszyscy do Piotrkowa! U nich na nas będzie mobilizacja bo przyjeżdża Wielka Iskra. Dlatego My musimy im pokazać co to znaczy Iskra na wyjeździe! Nie ma przeproś jedziemy w jak największej liczbie i tu nie żartuje. Liczę na 100 osób! Termin może nie za ciekawy ale jest to nie daleko i koszty nie są duże więc ciśniemy.
Jedziemy wszyscy i miażdżymy ich we własnej hali! 10 kwietnia!
rudi2013-04-02 20:47:01
Paweł, szacunek dla tego co robisz. Pamiętam Cię jako młodego chłopaka. Z fascynacji zro bił się pomysł nażycie i zawód.
Jesteś znakomity na hali. Świetnie prowadzisz publikę. Keep going ..!
rudi2013-04-02 20:47:11
Paweł, szacunek dla tego co robisz. Pamiętam Cię jako młodego chłopaka. Z fascynacji zro bił się pomysł nażycie i zawód.
Jesteś znakomity na hali. Świetnie prowadzisz publikę. Keep going ..!
kibic2013-04-03 11:09:59
mam prywatny film z meczu Iskra-Petrochemia 1998r. wstawię fragment na YT. Jest tam mały Pawełek z rodzicami :)

Ostatnie wiadomości

Poznaliśmy sędziego głównego spotkania 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym Korona Kielce zagra na Exbud Arenie z GKS-em Katowice.
W spotkaniu 6. serii gier 2. Ligi koszykarzy zawodnicy UJK Kielce odnieśli zwycięstwo przed własną publicznością, pokonując w „akademickich derbach” AZS AGH Kraków 78:72. Liderem zespołu ze stolicy województwa świętokrzyskiego był Wojciech Pisarczyk, który zanotował double-double, zdobywając 21 punktów, notując 14 zbiórek oraz 9 asyst.
W 5. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce wygrała na wyjeździe ze szwajcarskim HC Luzerna 32:30. Po spotkaniu swoimi opiniami podzielił się Krzysztof Lijewski, trener „żółto-biało-niebieskich”.
W 5. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce wygrała na wyjeździe ze szwajcarską HC Luzerna 32:30. Najwięcej bramek, osiem, dla „żółto-biało-niebieskich” zdobył Théo Monar.
Mateusz Dudek przestał pełnić funkcję asystenta trenera Korony Kielce. Szkoleniowiec został zwolniony z obowiązków w sztabie szkoleniowym „żółto-czerwonych”. Do kieleckiego klubu dołączył w styczniu 2025 roku, zastępując na stanowisku Mariusza Arczewskiego.
Dawid Szwarga wraca na stanowisko pierwszego trenera Rakowa Częstochowa. 36-letni szkoleniowiec podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/2028 z opcją przedłużenia.
W 5. kolejce grupy F Ligi Mistrzów EHF Industria Kielce zmierzy się na wyjeździe ze szwajcarskim HC Kriens-Luzern. Po rywalizacji z SC Magdeburg zawodnicy Industrii doskonale wiedzą, jak wysoka jest stawka nadchodzącego pojedynku w Lucernie i liczą na to, że przełożą wyciągnięte wnioski na wygraną.
Paweł Golański wyjaśnił kulisy zatrudnienia Roberta Kolendowicza na stanowisku trenera Korony Kielce. – Robert był numerem jeden na tej liście i to z nim się spotkaliśmy jako pierwszym – zdradził dyrektor sportowy „żółto-czerwonych”.
Robert Kolendowicz poprowadził pierwszy trening Korony Kielce w roli nowego szkoleniowca. – Cieszę się, że spotkaliśmy się właśnie w tym momencie, gdzie klub się rozwija i ja jako trener też mogę rozwijać siebie – powiedział 49-letni trener, który wrócił do Kielc po 20 latach.
Robert Kolendowicz został nowym trenerem Korony Kielce. 46-letni szkoleniowiec wraca do klubu po latach, tym razem w roli pierwszego trenera.
Po ponad dwóch latach Jacek Zieliński zakończył pracę w Koronie Kielce. 65-letni szkoleniowiec opublikował list pożegnalny, w którym podziękował kibicom, zawodnikom, sztabowi szkoleniowemu, pracownikom klubu oraz jego władzom.
Łączna frekwencja podczas 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy wyniosła 137 402 widzów. Daje to wysoką średnią ponad 15,2 tysiąca kibiców na mecz, a aż cztery spotkania tej serii gier przyciągnęły na trybuny publiczność liczącą co najmniej 15 tysięcy osób.
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy doszło do kilku przetasowań na stanowiskach trenerskich, będących bezpośrednią konsekwencją ostatnich wyników. Z pracą w Częstochowie pożegnał się Tomasz Kaczmarek, a do zwolnienia Jacka Zielińskiego przyczyniła się wysoka porażka Korony na stadionie mistrza Polski.
W 5. kolejce grupy F Ligi Mistrzów EHF Industria Kielce zmierzy się na wyjeździe ze szwajcarskim HC Kriens-Luzern. Swoją opinią przed tym kluczowym starciem podzielił się bramkarz kieleckiego zespołu, Adam Morawski.
W 5. kolejce grupy F Ligi Mistrzów EHF Industria Kielce zmierzy się na wyjeździe ze szwajcarskim HC Kriens-Luzern. – Nawet jeśli rywale będą zdobywać bramki, powinniśmy odpowiadać skutecznymi akcjami, karać ich szybkimi kontratakami lub trafieniami do pustej bramki – powiedział przed tym kluczowym starciem kapitan kieleckiego zespołu, Artsem Karalek.
Selekcjoner reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Jota González ogłosił kadrę na listopadowe mecze eliminacji mistrzostw Europy 2028. Wśród 18 powołanych zawodników znalazło się trzech przedstawicieli Industrii Kielce: Piotr Jędraszczyk, Michał Olejniczak i Piotr Jarosiewicz.
Korona Kielce poznała termin rozegrania meczu 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy przeciwko Piastowi Gliwice.
Tomasz Kaczmarek przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Rakowa Częstochowa. 42-letni szkoleniowiec prowadził „Medalików” w pięciu spotkaniach PKO BP Ekstraklasy, w których odniósł dwa zwycięstwa i poniósł trzy porażki.
Ondřej Lingr doznał poważnego urazu w niedzielnym meczu Korony Kielce z Lechem Poznań. Badania wykazały złamanie żuchwy z przemieszczeniem. Zawodnik przeszedł już operację, która zakończyła się pomyślnie. Klub opublikował komunikat dotyczący stanu zdrowia piłkarza.
SC Magdeburg planuje zmiany na pozycji obrotowego, a jednym z kandydatów do wzmocnienia zespołu ma być Artsem Karalek z Industrii Kielce. Jak informuje niemiecki „BILD”, ewentualny transfer Białorusina mógłby dojść do skutku latem 2028 roku. Wcześniej niemiecki klub miał uzgodnić warunki pozyskania Arona Seesinga z Rhein-Neckar Löwen.

Przegrana drugiego zespołu i remis trzeciego – tak wyglądał bilans meczowy zespołów rezerw Korony Kielce w miniony weekend.
Jacek Zieliński przestał pełnić funkcję trenera Korony Kielce. Szkoleniowiec prowadził zespół od sierpnia 2024 roku, a jego ostatnim spotkaniem w roli opiekuna „żółto-czerwonych” była niedzielna porażka z Lechem Poznań 1:6. Kielczanie zajmują obecnie 9. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Lechem Poznań 1:6. Po meczu swoimi spostrzeżeniami podzielił się Mariusz Stępiński, napastnik „żółto-czerwonych”.
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Lechem Poznań 1:6. Po meczu swoją opinią podzielił się Niels Frederiksen, szkoleniowiec „Kolejorza”.
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Lechem Poznań 1:6. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

Copyright © 2026 CKsport.pl Redakcja

Projekt i wykonanie: CK Media Group