REKLAMA

Ponad 40 goli PGE Vive w Opolu

06-12-2017 22:49,
Piotr Ciesielski

Dziś piłkarze ręczni PGE VIVE Kielce zwyciężyli na wyjeździe z Gwardią Opole. Tym samym, w dzień mikołajek, sprawili miły prezent swoim kibicom.

W drużynie z Kielc nie zagrali dziś Dean Bombac i Krzysztof Lijewski. Obaj narzekali na drobne urazy i zostali w stolicy województwa świętokrzyskiego, by przejść specjalistyczne badania. Przed spotkaniem w hali w Opolu odbyła się miła uroczystość. Tytuł najlepszego zawodnika ligi w listopadzie odebrał Patryk Mauer.

REKLAMA

Mecz rozpoczęli gospodarze, ale za sprawą straty Mateusza Morawskiego, to PGE VIVE przejęło piłkę i wyszło na prowadzenie. Dziwnym był fakt, że bramkarze mistrzów Polski nie mieli swoich tradycyjnych bluz, lecz strzegli bramki ubrani w szare t-shirty założone na stroje rozgrzewkowe. Dzięki błędom „Gwardzistów” i skuteczności Michała Jureckiego, w 4. minucie goście prowadzili już 3:0. PGE VIVE stopniowo zwiększało swoją przewagę. W 14. minucie, po rzucie Mateusza Jankowskiego, w bramce kielczan świetną interwencją popisał się Sławomir Szmal. Gwardia ostatnią bramkę rzuciła w 20. minucie za sprawą Sergieja Dementieva. Od tego czasu gospodarze złapali przestój, a mecz toczył się bardzo jednostronnie. VIVE zagrało bardzo solidnie w obronie i do bólu skutecznie w ataku, a na wyróżnienie zasłużyła akcja z 28. minuty. Blaz Janc na prawym skrzydle wyskoczył w powietrze, podał do Manuela Strleka, który już czekał na piłkę w powietrzu i pokonał strzegącego bramki Gwardii Mateusza Zembrzyckiego. Ostatecznie, do przerwy PGE VIVE prowadziło w Opolu 21:7.

Początek drugich 30 minut toczony był z lekką przewagą Gwardii. Znakomicie w bramce opolan prezentował się Zembrzycki, a fenomenalną skutecznością błysnął Jankowski i gospodarze odrobili cztery gole. Później jednak, dzięki karom i osłabieniom Gwardii, PGE VIVE wróciło do kontrolowania meczu. Bardzo skuteczni byli Marko Mamic czy Manuel Strlek. Na wyróżnienie zasłużyli też kibice opolan, bo choć już na wiele minut przed końcem wiedzieli, że ich zespół zostanie rozgromiony, nie ustawali w dopingu aż do samego końca meczu. Ostatecznie PGE VIVE Kielce pokonało Gwardię Opole 43:21, a gdyby nie słupki, które kilkakrotnie ratowały gospodarzy, wynik mógł być jeszcze wyższy.

KPR Gwardia Opole – PGE VIVE Kielce 21:43 (7:21)

KPR Gwardia Opole: Zembrzycki, Skrzypczyk – Lemaniak, Siwak, Zarzycki, Klimków, Tarcijonas, Mokrzki, Dementev, Jankowski, Mauer, Milewski, Morawski, Przybysz

PGE Vive Kielce: Szmal, Ivić – Jurecki, Bis, Dujshebaev, Kus, Aguinagalde, Bielecki, Jachlewski, Strlek, Janc, Jurkiewicz, Zorman, Mamić, Djukic

 

REKLAMA

Wasze komentarze

czesio2017-12-07 10:30:20
Oglądałem niemal cały mecz i zauważyłem pewną rzecz. Na tyle na ile pozwala obraz z kamer telewizyjnych. Ani jeden zawodnik , tym bardziej trener, ani razu się nie uśmiechnął. Nawet po efektownych wrzutkach. Jedynie Mamić po końcowym gwizdku żartował przez chwilę z czegoś co zauważył na trybunach. Atmosfera grobowa. Coś się święci ?
Dobro wraca2017-12-07 20:43:33
Troche mi wstyd. Powinno sie odpuscic, jak nam odposcil np. PSG. Bicie lezacego . Nie ladnie.

Dodaj komentarz

Copyright © 2017 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: Grzemach Internet Services