Zagrać dwie dobre połowy. Industria podejmuje brązowych medalistów Ligi Mistrzów
W 5. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce podejmie w Hali Legionów francuskie HBC Nantes. „Żółto-biało-niebiescy” spróbują przerwać serię trzech porażek z rzędu.
Wicemistrzowie Polski po znakomitym rozpoczęciu rywalizacji w EHF Champions League (wysokie zwycięstwo z Kolstad) musieli trzykrotnie przełknąć gorycz porażki. Choć strata do kolejnych rywali po sześćdziesięciu minutach nie była znaczna, to scenariusz spotkań był bardzo podobny – słabszy fragment gry w pierwszej połowie, w którym przeciwnicy budowali przewagę i nieudana próba pogoni po zmianie stron.
– Myślę, że musimy przemyśleć swoje poczynania w pierwszych połowach ostatnich meczów. Jeżeli wytrzymamy tempo gry, jeżeli wytrzymamy tę pierwszą połowę, to zdecydowanie łatwiej będzie nam grać, aniżeli kiedy przegrywasz w pierwszej połowie pięcioma, sześcioma bramkami i musisz gonić. To, że potrafimy, wszyscy już o tym wiedzą. Natomiast my chcemy pokazać, że potrafimy grać równe spotkanie przez 60 minut – wskazał Michał Olejniczak, rozgrywający Industrii.
Najbliższym rywalem „żółto-biało-niebieskich” będzie HBC Nantes, któremu w ubiegłym sezonie nie udało się awansować do swojego drugiego finału Ligi Mistrzów, przegrali bowiem w półfinale z Füchse 24:34. W potyczce o brązowe medale sprawili, jednak niespodziankę pokonując faworyzowaną Barcelonę 30:25. Obecne rozgrywki wicemistrzowie Francji rozpoczęli od porażek z Fuechse Berlin (34:40) i Veszprem (25:30), ale potem zwyciężyli z Kolstad (39:24) i Sportingiem Lizbona (39:28). W grupie A zajmują obecnie czwarte miejsce z dorobkiem czterech punktów (bilans bramkowy: 137:122).
– Jeżeli spojrzymy na pierwsze sześć meczów ligi francuskiej, to rzucają średnio po blisko 40 bramek. Jeżeli spojrzymy na pierwszy mecz z Berlinem, przegrali tam, rzucając 34 gole. Z kolei w drugim pojedynku z Veszprémem 25, a w ostatnich dwóch po 39 ekipom Kolstad i Sportingu. Są w bardzo dobrej formie i oczywiście dysponują zawodnikami z najwyższej półki. Kiedy mówimy Montpellier, Nantes, to od razu wszyscy porównujemy z Paris Saint-Germain. Paryż dla nas to marka, a ten zespół nie. Jeżeli patrzysz na taki zespół, na ich budżet, który wynosi praktycznie 11,5 milionów na zawodników, których mogą mieć. Gdy jeden z nich jest kontuzjowany, to od razu przyjdzie drugi. To jest niesamowicie dobra ekipa, która w ostatnich 10 latach trzy razy grał w turnieju Final Four. W ostatniej kampanii byli trzeci. To zespół, który na pewno ma swoje ambicje i marzenia, żeby być jak najwyżej, i w lidze francuskiej, i w Lidze Mistrzów – komplementował rywali, trener kielczan Tałant Dujszebajew.
Szczypiorniści z historycznej stolicy Bretanii dysponują bardzo dobrą linią ofensywną. Dwoma najskuteczniejszymi graczami tego zespołu są Noam Leopold (19 goli) oraz Nicolas Tournat (17), a w rozegraniu występują niebezpieczni reprezentanci „Trójkolorowych” Thibaud Briet oraz Aymeric Minne.
– Oczywiście grać przeciwko nim jest bardzo ciężko. Myślę, że do tej pory chyba nikt ich nie zatrzymał. Oni oczywiście przegrali tylko dwa mecze. Są to niesamowici zawodnicy i będziemy przygotowani na wszystko. Ale są też takie dni, kiedy zawodnik wychodzi, robi wszystko i jest nie do zatrzymania, lecz mamy nadzieję, że nie będzie tak w środę – analizował Dani Dujszebajew, rozgrywający 20-krotnych mistrzów Polski.
Początek środowej (15 października) potyczki Industrii Kielce z HBC Nantes zaplanowano na godzinę 20.45.
Industria Kielce – HBC Nantes (15.10.2025, godz. 20.45)
Fot. Patryk Ptak







