Test czujności w Lidze Mistrzów. Industria Kielce gra z podrażnionym Kolstad
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. Chociaż statystyki przemawiają za mistrzami Polski, wyjazd do Trondheim nie będzie dla kieleckiej ekipy łatwą przeprawą.
Po pierwszej kolejce oba zespoły mają odmienne nastroje. Kielczanie pokonali w Hali Legionów HC Kriens-Luzern 30:29, z kolei Norwegowie dotkliwie przegrali 22:37 w wyjazdowym starciu z SC Magdeburg. Odnosząc się do wysokiej porażki rywali asystent trenera „żółto-biało-niebieskch” przestrzegł przed lekceważeniem przeciwnika. – Myślę, że na pewno jest to zespół, który u siebie stawia dużo cięższe i twardsze warunki. Zdajemy sobie sprawę, że drużyna z Kolstad zmieniła trochę kadrę. Odeszło kilku zawodników, dołączyli do nich młodzi szczypiorniści, natomiast ten trzon zespołu został i myślę, że to są gracze, którzy szczególnie u siebie będą stawiali każdemu zespołowi trudne warunki – zaznaczył Kamil Siedlarz.
Norweski klub jest w trakcie głębokiej przebudowy składu i poszukiwania nowej tożsamości. Po odejściu kluczowych zawodników (zespół opuścili m.in. Sigvaldi Björn Guðjónsson, Martin Hernes Hovde, Sigurjón Gudmundsson oraz Magnus Søndenå), ekipa z Trondheim postawiła na młode norweskie talenty wspierane przez doświadczonych graczy (Vetle Mellemstrand Bore, Vemund Ask, Mikkel Vestli, Sondre Orheim, Mishels Liaba, Erik Magnus Jakobsen oraz Oskar Engeset-Nordanger Knudsen).
Bramkarz mistrzów Polski Adam Morawski na przedmeczowej konferencji pokusił się o analizę liderów drużyny rywali, ze szczególnym uwzględnieniem Simona Jeppssona. – To jest „rzutek”. On w meczu na pewno wykona swoje minimum 15 rzutów, tak jak to jest statystycznie w każdym straciu Ligi Mistrzów. On jest po to, żeby gdzieś tę drużynę trzymał na swoich barkach. Na pewno trzeba także zwrócić uwagę na ich bramkarza, bo jest solidny i kiedy dostanie ten „wiatr w żagle”, może pomóc drużynie. Jednak tak jak mówię, my skupiamy się na sobie, mamy swoją wartość i jedziemy po dwa punkty – ocenił były reprezentant Polski.
Co ciekawe, historia bezpośrednich pojedynków przemawia zdecydowanie za kieleckim zespołem, który wygrał wszystkie sześć dotychczasowych spotkań z Kolstad w Lidze Mistrzów. Jednakże na wyjeździe pokonywał rywali różnicą zaledwie dwóch oraz dwukrotnie tylko jednego trafienia.
Istotny jest również fakt, iż od początku sezonu Kielczanie zmagają się z licznymi kontuzjami, a w ostatniej potyczce w Piotrkowie Trybunalskim nie wystąpił Dylan Nahi. Jak wskazał sam Francuz było to podyktowane wyłącznie decyzją trenera. – Zawsze jestem gotowy do gry. To była decyzja trenera – on chce, aby każdy zawodnik był na 100 procent przygotowany na każdy mecz. Ja byłem gotowy i będę gotowy również na spotkanie z Kolstad – podkreślił lewoskrzydłowy.
Fot. Patryk Cudzik






