[CKsportowe historie] Ostatni koncert ekipy Tarasiewicza
5 czerwca 2015 roku Korona Kielce prowadzona przez Ryszarda Tarasiewicza w ostatniej kolejce rozgrywek mierzyła się z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Ten mecz decydował o pozostaniu „żółto-czerwonych” w piłkarskiej elicie. Jak wyglądało to spotkanie?
Sprawa była prosta, zgodnie z tym, co głosili kibice – Zwycięstwo zapewni nam grę w T-Mobile Ekstraklasie w przyszłym sezonie – pisali, mobilizując się przed potyczką. W przypadku straty punktów „Koroniarze” musieli liczyć na Ruch Chorzów lub GKS Bełchatów, którzy mierzyli się z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie.
– Inne mecze też były bardzo ważne. Ten najbliższy musimy wygrać przede wszystkim pod względem psychicznym. Trzeba zagrać odpowiedzialnie i spokojnie. Liczymy na cierpliwość i na doping kibiców. Jestem przekonany, że chłopcy staną na wysokości zadania – wskazywał przed starciem z „Góralami” trener Ryszard Tarasiewicz.
Podobnego zdania był napastnik Przemysław Trytko. – To mecz, który zadecyduje o utrzymaniu w lidze. A utrzymanie może bardzo wpłynąć na losy poszczególnych zawodników i klubu. Taka jest stawka. Proponuję kolegom, aby o tym nie myśleć. Stawka jest jaka jest, i tak się od niej nie ucieknie. Nie wydaje mi się, żeby pompowanie się, jak ważny to mecz, było odpowiednie. To i tak do nas przyjdzie, samoistnie. Proponowałbym myśleć o tym meczu w kategorii tylko piłkarskiej. Ten ciężar i tak przyjdzie. Skupmy się na tym, że to tylko mecz, choć to nie do końca prawda – podkreślił zawodnik.
Z kolei Podbeskidzie zapewniło sobie utrzymanie kolejkę wcześniej na własnym stadionie z Górnikiem Łęczna. Bramkę na wagę pozostania w lidze zdobył w ostatniej minucie spotkania Bartłomiej Konieczny.
Z powodu problemów zdrowotnych w zespole gospodarzy nie zagrali Radek Dejmek oraz Vanja Marković. Kontuzjowani w ekipie „Górali” byli z kolei Sylwester Patejuk, Anton Sloboda, Maciej Korzym oraz Krzysztof Chrapek (o czym więcej pisaliśmy w zapowiedzi meczu TUTAJ).
W pierwszej połowie Korona przeważała, gra głównie toczyła się na połowie Podbeskidzia. W 31. minucie na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Luis Carlos. Brazylijczyk zdobył swojego pierwszego gola w tym spotkaniu. Dwanaście minut później ustrzelił dublet po asyście Oliviera Kapo.
Jeszcze w pierwszej części gry bielszczanie mieli stały fragment gry. Bezpośrednio z rzutu wolnego uderzył Dariusz Kołodziej, czym zmylił kieleckich defensorów i bramkarza Vytautasa Cerniauskasa.
Sześć minut po upływie pół godziny gry obrońca Podbeskidzia, Tomasz Górkiewicz, sfaulował w polu karnym Lusia Carlosa, a arbiter Mariusz Złotek ze Stalowej Woli podyktował rzut karny. „Jedenastkę” wykorzystał Jacek Kiełb. Tym samym „Ryba” zapewnił, pozostanie Korony w piłkarskiej elicie (więcej o przebiegu meczu TU).
Nasza relacja na żywo dostępna jest TUTAJ.
Ryszard Tarasiewicz (trener Korony Kielce): – Wiemy, jaki był ciężar tego meczu, nie chcę się na tym rozwodzić. Wielkie słowa uznania dla moich zawodników. Przede wszystkim dla nich, ale też dla sztabu szkoleniowego i medycznego. Bo prawda jest taka, że nasza sytuacja zdrowotna była bardzo ciężka. Kilku zawodników od 2-3 meczów nie powinno występować. Wiemy, że większości z nich kończą się kontrakty. Można by pomyśleć, że pracują na swoje nazwisko. Ale ludzie na ich temat opinię mają wyrobioną i nikt w miesiąc zdania nie zmieni. Tymczasem ci piłkarze kładli na szali swoje zdrowie.
– Presja była duża, mimo że wszystko było w naszych nogach. Wiedzieliśmy, że nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte i chcieliśmy załatwić to w Kielcach, u siebie – powiedział Piotr Malarczyk, obrońca Korony.
– Runda jesienna w moim wykonaniu nie była najlepsza. Inna była już ta wiosenna. Chciałem podziękować całemu sztabowi, przede wszystkim trenerowi Tarasiewiczowi. On bardzo mi zaufał. Podziękuję mu jeszcze osobiście, ale niech to wie. Dzięki temu zaufaniu strzeliłem te siedem bramek. To też nie jest łatwa sytuacja, w jakiej byliśmy. Trener zrobił jednak niesamowitą robotę. Był z nami w każdej chwili. Nigdy nie powiedział na nas złego słowa. Zawsze brał wszystko na siebie. Dziękuje mu cała drużyna – przekonywał Jacek Kiełb, pomocnik Korony.
Korona Kielce – Podbeskidzie Bielsko-Biała
3:1 (2:1)
31', 43’ Luis Carlos, 66’ Kiełb – 45’ Kołodziej
Korona: Cerniauskas – Golański, Malarczyk, Sylwestrzak, Leandro – Kiełb (85’ Pilipczuk), Jovanović, Fertovs, Kapo, Carlos – Trytko (83’ Porcellis)
Podbeskidzie: Zajac – Górkiewicz, Konieczny, Stano, Tomasik – Chmiel, Deja (46’ Trochim), Kołodziej, Pazio – Śpiączka (74’ Malinowski), Demjan (58’ Cisse)
Żółte kartki: Carlos, Jovanović
Widzów: 7 736
Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Kulisy meczu autorstwa Michała Siejaka:
Skrót meczu:
Cały mecz:
GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU KORONA KIELCE – PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Fot. Archiwum cksport.pl/Paula Duda





