Trzecie takie starcie w historii. Industria i Wisła zmierzą się w półfinale Pucharu Polski
W półfinale Pucharu Polski Industria Kielce zmierzy się w Kalisz Arenie z Orlen Wisłą Płock. „Żółto-biało-niebiescy” zagrają o możliwość stoczenia potyczki, której stawką będzie dziewiętnaste trofeum historii klubu.
Szkoleniowiec Kielczan na przedmeczowej konferencji odniósł się do mentalnego przygotowania zespołu po ostatnich niepowodzeniach. Podkreślił, że kluczowe jest umiejętne podniesienie się po trudnych momentach i skupienie na przyszłości. – Silny człowiek, kiedy padnie, musi wstać. Sport jest o tyle piękny, że zawsze masz okazję zrobić coś lepiej – powiedział przed spotkaniem Tałant Dujszebajew, trener „żółto-biało-niebieskich”.
– Wisła Płock to jeden z najlepszych zespołów na świecie, mają świetnych zawodników światowej klasy na każdej pozycji – zaznaczył Kirgiz.
Kielecki klub jest rekordzistą posiadającym 18 Pucharów Polski (podczas gdy druga Orlen Wisła Płock ma ich 13), a jego pasmo sukcesów rozpoczęło się od historycznego triumfu pod nazwą Korona Kielce w 1985 roku. Mimo wieloletniej rywalizacji, zespoły te spotkały się w półfinale tylko dwukrotnie: w 2009 roku 20-krotni mistrzowie Polski wygrali 23:20, by w finale pokonać Zagłębie Lubin 26:16, natomiast w 2021 roku zwyciężyli 29:27, po czym w meczu o trofeum rozbili Grupę Azoty SPR Tarnów 42:20. Nadchodzące Final Four 2026 będzie pożegnalną szansą na powiększenie dorobku dla braci Dujszebajew, z których Alex ma obecnie na koncie 4 puchary, a Dani 2.
– Jak zawsze gdy gramy o trofeum, chcemy je wygrać. Każdy taki mecz jest wymagający, ale czujemy się gotowi. Jesteśmy po trudnych momentach i po porażkach, ale musimy być przygotowani, bo to jest walka o tytuł i zawsze jest kolejna szansa, kolejny mecz do wygrania – wskazał Daniel Dujszebajew, rozgrywający 20-krotnych mistrzów Polski.
Orlen Wisła Płock w kwietniu prezentuje bardzo solidną formę, dopisując do ligowej tabeli dwa pewne i wysokie zwycięstwa nad Netland MKS-em Kalisz (37:27) oraz PGE Wybrzeżem Gdańsk (31:24). W europejskich pucharach „Nafciarze” stoczyli niezwykle wyrównany dwumecz ze Sportingiem Lizbona, w którym po wyjazdowej porażce 29:33 zdołali zrewanżować się u siebie emocjonującą wygraną 28:27, jednak ostatecznie nie zdołali odrobić strat i odpadli z EHF Champions League.
– Myślę, że nasz rywal jest w bardzo podobnej sytuacji mentalnej, bo oni też przeżyli rozczarowanie po Lidze Mistrzów. To powoduje, że determinacja po obu stronach będzie jeszcze większa. Oni będą chcieli zdobyć Puchar Polski, my będziemy chcieli go obronić. A później, w walce o mistrzostwo, sytuacja się odwróci. To wszystko dodaje tej rywalizacji dodatkowego „smaczku” – zarówno dla nas, jak i dla kibiców. Sam jestem podekscytowany tym, co nas czeka i czekam na te mecze z niecierpliwością. Po to trenujemy cały sezon, żeby w tym okresie mieć pik formy aby wygrywać trofea. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie – podkreślił Adam Morawski, bramkarz aktualnego obrońcy trofeum.
Fot. Patryk Ptak




