Lijewski: Mam nadzieje, że my swoje frycowe już zapłaciliśmy

26-05-2016 12:23,
Wojciech Staniec

- Jak się awansuje do najlepszej czwórki Final4, jak się widzi ile drużyn pokonało po drodze, to to napełnia dumą. W tej czwórce chciałoby się znaleźć wiele drużyn, Vardar Skopje, Barcelona, Flensburg, Rhein-Neckar Loewen. Tych drużyn nie ma, a my jesteśmy – mówi przed turniejem Final4 zawodnik Vive Tauronu, Krzysztof Lijewski.

 

Tak dobrze, jak teraz, to Vive w ataku jeszcze nigdy nie grało. Zgodzisz się?

 

Dlaczego?

 

Widać, że gracie super w ataku, macie dużo rozwiązań akcji. Waszą grę ogląda się z dużą przyjemnością.

 

A to dziękuję. Wychodzi, że dobrze pracujemy na treningach. A trenerzy Tałant Dujszebajew i Tomek Strząbała wykonują kawał ciężkiej pracy. Bo to nie jest tak, że oni nam dają piłkę i mówią: grajcie. Mamy ciężkie treningi, praca, oglądanie i analizowanie materiałów wideo przynosi wyniki.

 

Czujecie, że jesteście w formie?

 

Na pewno po wynikach można stwierdzić, że gramy fajny handball. Ale wydaje mi się, że możemy grać jeszcze lepiej.

 

Czyli to co najlepsze zostawiacie na weekend w Kolonii?

 

Tak, jak myślisz. Nie zostawiamy wszystkiego na nowy sezon, ale chcielibyśmy wszystko co najlepsze pokazać już w półfinale. Ale stety lub niestety trafiła nam się drużyna bardzo mocna, począwszy od skrzydła, przez rozegranie na bramkarzach kończąc. Jeden z faworytów do wygrania tej edycji Ligi Mistrzów. Będzie nam niezwykle ciężko urwać ten mecz, bo wydaje mi się, że oni są jednak ciut przed nami.

 

Noka Serdarusić i Tałant Dujszebajew to jedni z najlepszych trenerów świata. Na półfinał przygotują coś ekstra?

 

Osobiście z trenerem Serdarusiciem nie miałem okazji współpracować. Grałem jednak przeciwko jego zespołom i one zawsze były dobrze przygotowane fizycznie i taktycznie. Ten pojedynek trenerski będzie bardzo ciekawy. Tałanta wszyscy dobrze znamy i on także nas bardzo dobrze przygotuje do tego meczu.

 

To już trzeci Final4 Vive. A wy do niego podchodzicie z taką samą radością, jakbyście jechali tam pierwszy raz.

 

Jak się awansuje do najlepszej czwórki Final4, jak się widzi ile drużyn pokonało po drodze, to to napełnia dumą. W tej czwórce chciałoby się znaleźć wiele drużyn, Vardar Skopje, Barcelona, Flensburg, Rhein-Neckar Loewen. Tych drużyn nie ma, a my jesteśmy. Ta praca, która jest wykonywana jest robiona bardzo dobrze, przez cały klub, sponsorów. Final Four to taka wisienka na torcie.

 

To, że będziecie tam już trzeci raz ma znaczenie?

 

To kolejne doświadczenie. Wiadomo, że żółtodziobi nie wygrywają od razu. Trzeba zapłacić frycowe, mam nadzieję, że my swoje już zapłaciliśmy.

 

Jak trzeba zagrać z PSG, aby pokonać Francuzów?

 

Świętej pamięci Jurek Klempel mówił: rzucać celnie, bronić szczelnie.

Partner wyjazdu do Kolonii:

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group