Korona nie myśli już o Termalice i chce zagrać w Zabrzu dobry futbol

05-11-2015 12:16,
Marcin Długosz

W barwach Górnika Zabrze, najbliższego rywala kieleckiej Korony, występuje kilku zawodników oraz trener z przeszłością w ekipie żółto-czerwonych. - Każda forma mobilizacji jest dobra. Jeżeli oni podchodzą do tego w ten sposób, że tu grali i chcą się pokazać, to może to wyniknąć z korzyścią dla nich. Oni chcą wygrać i my chcemy wygrać. Boisko zweryfikuje – kwituje skrzydłowy drużyny z Kielc, Bartłomiej Pawłowski.

Statystyki nie kłamią: podczas gdy z Kolporter Areny prawie każdy wyjeżdża z punktami, o tyle na własnym terenie nikt nie potrafi okazać swej wyższości nad Koroną. - Tak sobie zakładamy, że skoro na wyjazdach nam idzie, to jedziemy po trzy punkty. Mówiąc już jednak poważnie, w ostatnim meczu nie udało nam się uniknąć naszych słabostek, które wykorzystał przeciwnik. Do tego udało mu się strzelić bramkę po rykoszecie – przedstawia zawodnik „złocisto-krwistych”.

Nikt w Kielcach nie zakładał wpadki z Termalicą. - Nie wiem, czy jakaś porażka może być planowana. W każdym spotkaniu chcemy punktować. Wracając do Termaliki, w pierwszej połowie niezbyt dobrze to wyglądało, ale w drugiej stworzyliśmy sobie więcej sytuacji. Nie będziemy już jednak tego rozpamiętywać – zaznacza Pawłowski, dodając: - Teraz jedziemy do Zabrza i będziemy się starali uzyskać bardzo dobry wynik.

Zabrzańska ekipa to ligowy outsider. - Myślę, że to nie ma znaczenia, czy gramy z Górnikiem będącym na ostatnim miejscu w tabeli, czy z zespołem, który jest wyżej, bo za zwycięstwo i tak są trzy punkty. My musimy zagrać dobry futbol, który przyniesie nam zwycięstwo – nie ma wątpliwości skrzydłowy.

Jak w oczach piłkarza Korony maluje się drużyna z Zabrza? – Jej mocna strona to na pewno agresywność. Zespoły trenera Ojrzyńskiego z tego słyną. Co do słabego punktu, nie mieliśmy jeszcze odprawy taktycznej, więc trudno powiedzieć – kwituje.

Ekipy prowadzone przez Leszka Ojrzyńskiego często wykorzystują atuty, jakie niosą ze sobą rzuty rożne, wolne, a nawet wrzuty z autu. - Ze stałego fragmentu można strzelić bramkę, ale też nadziać się na kontrę i stracić gola – odpiera Pawłowski.

fot. Patryk Ptak (korona-kielce.pl)

Wasze komentarze

widz2015-11-06 09:29:00
Właśnie o takich meczach powinni myśleć a przynajmniej trener bo gdzieś jest błąd. Strata u siebie tyle punktów i z takimi drużynami powinna dawać dużo do myślenia

Projekt i wykonanie: CK Media Group