Mecz o „cztery punkty”. Industria podejmie portugalskie połączenie nieobliczalności i młodości
W 13. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra z portugalskim Sportingiem Lizbona. Po jesiennej porażce na wyjeździe świętokrzyski zespół staje przed szansą na wyrównanie rachunków. To będzie historyczna, pierwsza wizyta Sportingu w Kielcach, a podopieczni Tałanta Dujszebajewa zrobią wszystko, by arcyważne punkty dopisać po swojej stronie.
Sytuacja w walce o miejsca 3.-6. w grupie A jest niezwykle zacięta, ponieważ będącą na fali zwycięstw Industrię Kielce (4. miejsce) i Sporting CP (6. miejsce) dzieli w tabeli zaledwie punkt różnicy (13 i 12 „oczek”). Kluczowy dla ostatecznego rozstawienia przed fazą pucharową będzie ich bezpośredni pojedynek, gdyż zwycięzca tego meczu znacząco przybliży się do zajęcia co najmniej 3. lub 4. lokaty w grupie. W ostatniej serii Kielczanie pojadą na mecz z Kolstad, a Portugalczycy zagrają u siebie z Dinamem Bukareszt.
– Co roku, kiedy startujemy w Lidze Mistrzów, chcemy być jak najwyżej w tabeli, ale nie zawsze się to udaje. We wrześniu i październiku byliśmy w bardzo trudnej sytuacji, szczególnie zdrowotnej. Teraz krok po kroku zaczynamy wracać. Nie byłoby tych meczów teraz, gdyby nie wcześniejsze spotkania – z Dinamem u siebie i na wyjeździe, u nas z Kolstad, czy w Nantes, które wygraliśmy. Wszystko jest normalne. Musimy podchodzić do tego z chłodną głową, bo jak tylko zaczniemy myśleć za daleko do przodu, to będzie problem – przestrzegał przed spotkaniem Tałant Dujszebajew, trener „żółto-biało-niebieskich”.
W dwóch rozegranych w 2026 roku kolejkach Lizbończycy ulegli HBC Nantes (27:38) a także sensacyjnie pokonali Aalborg (35:33). Ponadto mają w swoim zespole gwiazdy młodego pokolenia, czyli braci Costa. – Jedno tylko powiem: Costa jest Costą. Kiko to zawodnik, który dla mnie jest absolutnie wyjątkowy. Ja zawsze mówię, że Gidsel jest z innej planety, z innego poziomu, a potem są tacy zawodnicy jak Dika Mem czy Costa, którzy są naprawdę nie do zatrzymania. Jest Costa – jest wynik. Nie ma Costy – jest inaczej. Kiko to „super maszyna do zdobywania bramek”, ale to, co daje Costa, to dla mnie dzisiaj drugi najlepszy zawodnik na świecie. Gidsel gra w Danii, a Costa w Portugalii – z całym szacunkiem dla portugalskiej piłki ręcznej, która jest bardzo dobra, ale Dania ma po dwóch–trzech zawodników światowej klasy na każdej pozycji. Portugalia jest świetna, wygrali w Danii, jako jedyni, ale dla mnie to jeszcze trochę inny poziom – docenił gwiazdora rywali kielecki szkoleniowiec.
Będzie to pierwszy w historii pojedynek kielecko-lizboński na polskiej ziemi. Jesienna pierwsza konfrontacja między tymi ekipami zakończyła się porażką wicemistrzów Polski 37:41. – To na pewno coś dobrego dla kibiców. Gramy teraz dobrze i potrzebujemy ich wsparcia. To bardzo ważny mecz u siebie. Potrzebujemy, aby wszyscy – drużyna i kibice – byli w najwyższej dyspozycji. To nie to samo, gdy hala jest pełna, a to gdy wszyscy są za nami. W Portugalii też jest dobra atmosfera, ale tutaj gra się przeciwnikom bardzo trudno. Nie mogę się doczekać tego pojedynku – zdradził Theo Monar, obrotowy „Iskry”.
Fot. Patryk Cudzik






