Dujszebajew przed Sportingiem: To musi być kompletny mecz
W 13. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra z portugalskim Sportingiem Lizbona. –Dostaliśmy kolejne życie, jak kot – powiedział przed spotkaniem Tałant Dujszebajew, trener „żółto-biało-niebieskich”.
Sytuacja kadrowa
– Arek Moryto najprawdopodobniej wróci, w stu procentach. Już dzisiaj (konferencja odbyła się w poniedziałek 2 marca – przyp.red.) rano do niego dzwoniłem, rozmawiałem z nim i czuje się dużo lepiej, także mam nadzieję, że zagra. Szymon Sićko – nie wiadomo. Dzisiaj nie będzie trenował, jutro też nie i zobaczymy, czy zagra, czy nie, i na ile będzie gotowy. Oni są tylko ludźmi i jak każdy z was mają prawo do słabszego momentu. Kiedy wy po chorobie ledwo możecie wejść po schodach, to nie jest to samo. A tutaj leżysz dwa dni w łóżku, wymiotujesz, tracisz dwa–trzy kilogramy i wszyscy myślą, że to są maszyny i od razu mają iść do przodu.
Z Dylanem to samo. Jestem mu wdzięczny, że zagrał z bólem i wytrzymał do końca w Berlinie. To był dla nas bardzo ważny mecz. Teraz czy zagra, czy nie, to też wielkie pytanie, bo w poniedziałek i we wtorek nie będzie trenował z zespołem. Po straciu w Berlinie w piątek i sobotę z nami nie trenował, w niedzielę robił regenerację, w poniedziałek i wtorek również. Jeżeli w środę wyjdzie na mecz, to praktycznie bez treningu. Sytuacja jest, jaka jest. Alexa na pewno nie będzie.
Pozostali – zobaczymy, jak będą się czuli. „Olej” przynajmniej nie został zawieszony przez sędziów na mecz Ligi Mistrzów, także będzie zdrowy i do grania, mam taką nadzieję. Teraz trzeba też obserwować Arka Morytę i wszystkich, z którymi miał kontakt – czy będą mieli problemy, czy nie. Trzeba to kontrolować – opisał.
– To, co mówimy zawsze – najważniejsze, żeby zawodnicy byli zdrowi i wracali do gry. Oczywiście zawsze potrzebujemy liderów, którzy w najtrudniejszych momentach muszą być obecni. Kiedy patrzę na to, co przeżyliśmy we wrześniu i październiku, jestem bardzo zadowolony z chłopaków i wdzięczny im, że wytrzymali tę presję, kiedy tak dużo niepotrzebnych rzeczy opowiadano. Jeszcze raz powiem – oni są tylko ludźmi. Uwierzcie w to, co oni robią. Uwierzcie w to, co my mamy. Nie będziemy teraz, kiedy mamy kilka dobrych wyników, robić fajerwerków. Spokojnie idziemy krok po kroku, twardo stąpamy po ziemi. W środę czeka nas niesamowicie trudny mecz. Przyjadą bracia Costa, Salvador – to naprawdę zespół, na który patrzy się jak na bajkę, kiedy ogląda się ich grę – wskazał.
Sytuacja w walce o miejsca 3.-6. w grupie A jest niezwykle zacięta, ponieważ będącą na fali zwycięstw Industrię Kielce (4. miejsce) i Sporting CP (6. miejsce) dzieli w tabeli zaledwie punkt różnicy (13 i 12 „oczek”). Kluczowy dla ostatecznego rozstawienia przed fazą pucharową będzie ich bezpośredni pojedynek w najbliższej kolejce, gdyż zwycięzca tego meczu znacząco przybliży się do zajęcia co najmniej 3. lub 4. lokaty w grupie. W ostatniej serii Kielczanie pojadą na mecz z Kolstad, a Portugalczycy zagrają u siebie z Dinamem Bukareszt.
– Co roku, kiedy startujemy w Lidze Mistrzów, chcemy być jak najwyżej w tabeli, ale nie zawsze się to udaje. We wrześniu i październiku byliśmy w bardzo trudnej sytuacji, szczególnie zdrowotnej. Teraz krok po kroku zaczynamy wracać. Nie byłoby tych meczów teraz, gdyby nie wcześniejsze spotkania – z Dinamem u siebie i na wyjeździe, u nas z Kolstad, czy w Nantes, które wygraliśmy. Wszystko jest normalne. Musimy podchodzić do tego z chłodną głową, bo jak tylko zaczniemy myśleć za daleko do przodu, to będzie problem – przestrzegał Kirgiz.
W dwóch rozegranych w 2026 roku kolejkach Portugalczycy ulegli HBC Nantes (27:38) a także sensacyjnie pokonali Aalborg (35:33). Który Sporting jest zatem prawdziwy?
– Jedno tylko powiem: Costa jest Costą. Kiko to zawodnik, który dla mnie jest absolutnie wyjątkowy. Ja zawsze mówię, że Gidsel jest z innej planety, z innego poziomu, a potem są tacy zawodnicy jak Dika Mem czy Costa, którzy są naprawdę nie do zatrzymania. Jest Costa – jest wynik. Nie ma Costy – jest inaczej. Kiko to „super maszyna do zdobywania bramek”, ale to, co daje Costa, to dla mnie dzisiaj drugi najlepszy zawodnik na świecie. Gidsel gra w Danii, a Costa w Portugalii – z całym szacunkiem dla portugalskiej piłki ręcznej, która jest bardzo dobra, ale Dania ma po dwóch–trzech zawodników światowej klasy na każdej pozycji. Portugalia jest świetna, wygrali w Danii, jako jedyni, ale dla mnie to jeszcze trochę inny poziom – docenił gwiazdora rywali.
O sposobie postawienia się rywalowi
– Zobaczymy najpierw, jak ich zatrzymać w obronie. Oczywiście mamy w głowie nasze plany, ale trzeba je zrealizować na boisku. Kiedy zaczynaliśmy ten cykl, powiedzieliśmy sobie, że mecz z Veszprem musimy wygrać, żeby dać sobie życie. Dostaliśmy kolejne życie, jak kot. W Berlinie też daliśmy radę. Chcieliśmy wygrać w Płocku. Teraz kolejny krok. Każdy musi biegać, walczyć i wiedzieć, jak grać. Wygrać ze Sportingiem? Później najważniejsze będzie Kolstad. W głowie siedzi też to, kto zagra, czy zagra Sićko, czy zagra Dylan Nahi. Dlatego w Płocku oszczędzałem, kogo mogłem – Bena i Jorge. To dwaj leworęczni, których mam na dziś w stu procentach gotowych. Mam nadzieję, że dołączy do nich Arek – zdradził.
Zdaniem niektórych handballowych ekspertów potyczka może rozstrzygnąć się dzięki wyższej efektywności w ataku. Czy Kielczanie mogą wygrać właśnie dzięki ofensywie?
– Dzisiaj nie mogę odpowiedzieć w stu procentach, czy wygramy atakiem, czy obroną. Musimy zagrać dobrze w ataku, żeby nie było kontr i powrotów do obrony. Musimy zagrać dobrze w defensywie. To musi być kompletny mecz przeciwko drużynie, która ma młodość, głód i wszystko, by walczyć o najwyższe cele. Grają dynamicznie, dla kibiców to świetne widowisko. A my w domu, przy naszych kibicach, zawsze mamy trochę więcej szans – zaznaczył.
Sporting jako zespół
– Salvador Salvador jest dla nich bardzo ważny. Każdy zawodnik, który wchodzi, stara się grać na najwyższym poziomie. Ale ci dwaj bracia Costa robią wrażenie – mają niesamowity ciąg na bramkę. Czasami patrzysz i trudno to zrozumieć. To indywidualności, ale grają jako fantastyczny zespół.
Pamiętam mecz w Lizbonie – nie było wtedy Martima Costy, wyszedł Salvador i zdobył dziewięć czy dziesięć bramek, grając świetnie w ataku i w obronie. Nie możemy lekceważyć nikogo. Każdy, kto wyjdzie na parkiet, jest w stanie dać bardzo dużo tej drużynie – analizował.
Odnosząc się do pierwszego przegranego spotkania 37:41, wskazał na atut własnej hali. – Zobaczymy jakie będzie to spotkanie. Może być podobne, ale wynik może pójść w odwrotną stronę, ponieważ gramy u siebie i przy dopingu naszych kibiców – zakończył Tałant Dujszebajew.
Fot. Materiały prasowe Orlen Superligi







