Na grę Korony można momentami patrzeć już z przyjemnością
Po przerwie na mecze reprezentacji narodowych do gry wraca Korona Kielce. Kielczanie rozpoczną rundę rewanżową PKO Ekstraklasy od spotkania z Rakowem Częstochowa. Z tym przeciwnikiem mierzyli się w obecnym sezonie już dwa razy: najpierw, na inaugurację rozgrywek wygrali w Bełchatowie 1:0, a następnie w spotkaniu sparingowym zremisowali 1:1. Teraz stawką będą kolejne cenne punkty w lidze.
Kielczanie chcą kontynuować dobrą grę, zapoczątkowaną przed dwoma tygodniami, kiedy pokonali 1:0 Zagłębie Lubin i zremisowali 0:0 z Lechem Poznań. - Kolejne tygodnie dają do myślenia tym, którzy uważali, że nasz zespół nie potrafi grać w piłkę. Jest coraz więcej atutów. Mam świadomość, że nie wszystko od razu da przenieść się na mecz, ale na naszą grę można już momentami patrzeć z przyjemnością - mówi trener Korony, Mirosław Smyła.
REKLAMA
W sobotę opiekun żółto-czerwonych będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników oprócz wracającego do zdrowia Piotra Pierzchały oraz Nemanji Mileticia. W zespole Rakowa zabraknie za to najskuteczniejszego zawodnika, Felicio Brown Forbesa, ponieważ kielecki klub zastrzegł sobie podczas transferu napastnika, że ten nie będzie mógł zagrać przeciwko swojemu byłemu klubowi.
W zespole Korony po raz kolejny możemy spodziewać się drużyny, która grała w ostatnich meczach. Trenerowi Mirosławowi Smyle wykrystalizowała się pierwsza "jedenastka" i ten nie ma powodów, aby dużo w składzie zmieniać.
– Rywalizacja jest spora. Na początku dokonywaliśmy dużo zmian z meczu na mecz, co nie przynosiło efektu. Teraz mamy trochę stabilizacji, pojawił się trzon drużyny. Nie mamy problemu jeśli chodzi o zaangażowanie, podejście i chęć gry w pierwszym składzie. Wszyscy udowadniają, że im zależy - przekonuje trener drużyny.
Sobotni mecz Korona - Raków rozpocznie się o godz. 15:00.
fot: Grzegorz Ksel





Wasze komentarze