Mecz bez historii, a jednak będzie zapamiętany
Korona w tym sezonie nie spadnie do pierwszej ligi. Lecz cudu nad Silnicą, jaki miał miejsce rok temu, nie będzie i „złocisto-krwiści” z pewnością nie wskoczą do elity ekstraklasy. Obecnie kielczanie będą mogli zająć najwyżej 10. miejsce. Nie da się uniknąć stwierdzenia, że mecz z Górnikiem Zabrze rozgrywany był o przysłowiową pietruszkę.
Co więcej, środowe starcie po prostu nie było najciekawszym widowiskiem. Brakowało bramek, akcji ofensywnych obu zespołów oraz – i chyba przede wszystkim – dopingu kibiców. – Z tyłu zagraliśmy konsekwentnie – brakowało nam tego w poprzedniej potyczce. Andrzej (Niedzielan) znowu strzelił i miejmy nadzieję, że w ostatniej kolejce zdoła jeszcze wyprzedzić Tomasza Frankowskiego. Zasłużyliśmy na to zwycięstwo – podkreśla Hernani.
Zdaniem brazylijskiego obrońcy Korona mogła zagrać znacznie lepiej. – Trener Włodzimierz Gąsior na każdym kroku powtarza nam, że mamy dobry skład i nie powinniśmy być tam, gdzie jesteśmy. Ze „Scottem” zgadza się Grzegorz Lech. – Na początku drugiej połowy powinniśmy przegrywać 0:2, ale tym razem szczęście się do nas uśmiechnęło. Zagramy mecz z Lechem, potem odpoczniemy i rozpoczniemy przygotowania do następnej rundy. Nie chcemy powtórzyć blamażu z tej rundy. Z czwartego miejsca spać na sam dół tabeli – zrobiliśmy mistrzostwo świata – zaznacza. "Żółto-czerwoni" wygrali, ale korzystny wynik nie sprawi, że to starcie zostanie zapamiętane na lata.
O pietruszkę, bez historii, ale jednak data 25 maja będzie długo wspominana. Tego dnia ikona klubu, Edi Andradina rozegrał swój ostatni mecz na kieleckim stadionie w barwach Korony. Publiczność nie zawiodła i zgotowała Brazylijczykowi owacje na stojąco. – Kibice w Kielcach lubią go. Żegnając go, skandowali jego imię, co było bardzo miłe – mówi Hernani. Indywidualnie Ediego pożegnali również piłkarze. Cala scena przypominała tę, która miała miejsce przy ostatnim spotkaniu Jerzego Dudka w Realu Madryt. Taki był scenariusz pożegnalny? – Nie, nie, nie. To była chwila!
Głos zabrał również sam zainteresowany. Dla Ediego ostatnie cztery lata były bardzo intensywnym okresem. – Wiele tu przeżyłem – czasami było wesoło, czasami smutno. Zarówno klub, jak i miasto zapamiętam już do końca życia. Mam nadzieję, że Korona w przyszłym roku lepiej zakończy sezon, ponieważ nasi kibice na to zasługują – mówi 37-letni zawodnik.
Dla Ediego decyzja o odejściu była bardzo trudna. – Musiałem być konsekwentny. Podczas rozmów deklarowałem chęć pozostania w Kielcach. Prosiłem o jakąś propozycję, ale powiedziano mi, że w tej chwili nie mogą... Więc jeżeli klub nie podejmuje decyzji, to ja sam to zrobiłem – dodaje Andradina.
Żalu spowodowanego odejściem Andradiny nie ukrywa Hernani. – Już od dawna wiedziałem o jego decyzji. Nieważne, gdzie będzie grał, jeżeli będzie szczęśliwy, ja też będę. Edi jest dla mnie jak brat.
– Ediego nie da się zastąpić – kwituje Lech. – Chyba nie muszę mówić, jaki jest na boisku – każdy to wie i docenia. Edi w szatni pomaga nowym zawodnikom wdrożyć się w zespół. Zawsze „pompował” mnie na boisku i był moim dobrym duchem. Pomagał mi w aklimatyzacji. Wiele się od niego nauczyłem i chciałbym tym wspomóc Koronę w następnej rundzie. Będzie nam brakowało takiego zawodnika – dodaje pomocnik "żółto-czerowonych".
Do wymarzonego zwieńczenia występów na kieleckiej arenie brakowało tylko bramki. Edi jednak na skutek urazu musiał opuścić boisko już w 49. minucie. Kwadrans później gola z „jedenastki” zdobył Niedzielan. – Karny był ewidentny. Miałem już za daleko do zawodnika Korony, spróbowałem wejść przed niego, ale mi się niestety nie udało – komentuje Grzegorz Bonin.
Brazylijczyk odchodzi i tego chyba już nic nie zmieni. Czy Edi wróci jeszcze kiedyś do Kielc choćby w formie szkoleniowca grup młodzieżowych? – To całkiem możliwe, bo kocham to miasto. Jednak chcę jeszcze trochę pograć w piłkę. Mam dwie konkretne propozycje i pewnie na którąś się zdecyduję.
Fot. Patryk Ptak/Grzegorz Pięta/Paula Duda





Wasze komentarze
tak samo nasz kielecki "mlyn". debile nie dopingowali na lechii ani nie podziekowali swoim zawodnikom za walke na boisku. rozgonic to zgromadzenie bo kibice nie przychodza na mecz ogladac flagi,sektorowki,race i cholera wie jeszcze co tak zwana "oprawe" tylko mecz. a tych ... interesuje bardziej jak duza jest flaga,jak ladnie wyglada i z jakiego miejsca zrobic zdjecie zeby wygladalo najladniej w internecie,ranking zadym i wszczetych awantur. kluby powinny rozgonic to zorganizowane towarzystwo i skonczy sie chamstwo na stadionach i bedzie prawdziwa atmosfera na emocjach a nie debilnym przywodztwie jakiegos wodzireja co ma wiecej tatuazy.