Odzyskać zaufanie kibiców. Przed Koroną wymagający wyjazd do Lubina
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin. Przed „żółto-czerwonymi” wyjątkowo trudne zadanie – Kielczanie nie tylko zmierzą się ze znakomicie dysponowanymi u siebie „Miedziowymi”, ale spróbują przełamać ośmioletnią „klątwę” stadionu w Lubinie i zrehabilitować się przed kibicami po niespodziewanym odpadnięciu z STS Pucharu Polski.
Przed Koroną niezwykle trudny sprawdzian. „Miedziowi” rewelacyjnie radzą sobie na własnym stadionie – w tabeli meczów domowych zajmują wysokie 6. miejsce z bilansem 4 zwycięstw, 1 remisu i tylko 1 porażki (bramki 7:4). Jedynym zespołem, który zdołał wywieźć z Lubina komplet punktów, była 20 września Wisła Płock (0:2). Z kolei Kielczanie na wyjazdach są bezkompromisowi – z bilansem 3 zwycięstw, 0 remisów i 3 porażek (bramki 7:11) dzięki czemu zajmują wysokie 6. miejsce w zestawieniu meczów wyjazdowych.
– Myślę, że jesteśmy trochę niesprawiedliwi, wrzucając drużynę trenera Leszka Ojrzyńskiego w ramy walki i kartek. To jest jakościowy zespół, który ma określony model gry i pod niego dobiera zawodników. Trochę mówię o tej niesprawiedliwości, bo oglądając Zagłębie, można dostrzec momenty, w których jest jakość jak na warunki Ekstraklasy. Czeka nas ciężki mecz. Będziemy musieli obronić się przed atutami Zagłębia, jak stałe fragmenty gry w ofensywie. Zagłębie ma więcej działań modelowych, w których jest skuteczne. My w planowaniu meczu musimy zadbać o te rzeczy i pokazać w ofensywie i defensywie tematy, które będziemy chcieli uwypuklać. Myślę, że to ciekawe spotkanie w kontekście działań zespołowych w różnych fazach gry – wskazał przed potyczką Robert Kolendowicz, trener ekipy ze stolicy województwa świętokrzyskiego.
Piłkarze że stolicy województwa świętokrzyskiego do stolicy polskiej miedzi jadą nie tylko po punkty, ale także odzyskanie zaufania kibiców. W trakcie ubiegłego tygodnia przegrali bowiem mecz 1/16 finały STS Pucharu Polski z pierwszoligową Polonią Warszawa (1:2). Zawodnicy kieleckiej ekipy wiedzą, że oczekiwania względem nich są wyższe niż kiedykolwiek wcześniej.
– Wiemy, jaka jest presja od początku sezonu, ale każdy z nas jest ambitnym zawodnikiem. Przyszli do nas piłkarze, którzy wygrywali coś w Ekstraklasie czy w pucharach. Ta kadra jest tak zbudowana, że nie ma zawodnika, który nie chce wygrywać. Oczywiście droga przez puchar jest krótsza i szybsza do europejskich pucharów, ale jeśli została nam tylko liga, to skupiamy się na niej. Chcemy zdobywać punkty i piąć się w górę – powiedział przed spotkaniem Xavier Dziekoński, bramkarz „żółto-czerwonych”.
Arbitrem spotkania będzie Piotr Lasyk z Bytomia. 47-latkowi podczas najbliższej potyczki na liniach pomagać będą asystenci: Sławomir Kowalewski oraz Damian Rokosz. Sędzią technicznym będzie Leszek Lewandowski, natomiast w pokoju VAR zasiądą Bartosz Frankowski oraz Paweł Sokolnicki.
Będzie to 38. ligowe starcie Korony Kielce z Zagłębiem Lubin w historii. W dotychczasowych 37 potyczkach Kielczanie siedmiokrotnie triumfowali, 14 razy zespoły podzieliły się punktami, natomiast 16 zwycięstw odniosło Zagłębie. Ostatnie konfrontacje zakończyły się remisem 1:1 oraz porażką „żółto-czerwonych” 1:2. Dla Kielczan stadion w Lubinie to jeden z najtrudniejszych terenów w piłkarskiej elicie. W lipcu 2015 roku Korona pokonała Zagłębie 2:0 po bramkach Serhija Pyłypczuka (32') i Michała Przybyły (62'), natomiast w drugim zwycięskim spotkaniu z listopada 2018 roku wygrała 1:0 dzięki trafieniu Mateja Pučko z 73. minuty. Ostatnie zwycięstwo w Lubinie Korona odniosła zatem 4 listopada 2018 roku, a od tego dnia do meczu 2 listopada 2026 roku miną dokładnie 2 920 dni (czyli niespełna 8 lat).
Fot. Grzegorz Ksel




