Kolendowicz: Będziemy musieli obronić się przed atutami Zagłębia
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin. Przed spotkaniem swoją opinią podzielił się Robert Kolendowicz, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Robert Kolendowicz (trener Korony): –
(O odpadnięciu z Pucharu Polski i wnioskach po porażce)
To duże rozczarowanie dla wszystkich, którzy mają Koronę w sercu. Liczyliśmy na coś więcej w tej edycji Pucharu Polski, ale niestety przegraliśmy. Przegraliśmy po meczu, w którym mogliśmy zdobyć kilka goli. Uczciwie trzeba powiedzieć, że nasza skuteczność w tym dniu nie była optymalna. Pożegnaliśmy się z Pucharem, nad czym ubolewam. Ja to traktuję jako bolesną lekcję i tekst do redakcji, analizy, co możemy zrobić lepiej. Na pewno zwycięstwa budują pewność siebie, ale to właśnie w momentach, kiedy nie idzie po twojej myśli, oczekujesz pokazania charakteru i reakcji zespołu. Liczę na nią już w Lubinie.
(O braku stabilizacji i pracy nad powtarzalnością gry)
Zwrócę uwagę, że w starciu z GKS-em Katowice też mieliśmy swoje problemy, z Polonią – zgadzam się – też występowały. W obu tych meczach mieliśmy też dobre momenty, w szczególności w działaniach ofensywnych, jednak również w działaniach bez piłki. Szukam stabilizacji, powtarzalności i chcemy być zespołem, który w różnych fazach gry będzie mocny. Ta dysproporcja między bronieniem a atakowaniem nie może być duża, bo wówczas będzie trudniej o zwycięstwa, patrząc w dłuższym okresie. Dlatego dużo pracy po naszej stronie, aby ta powtarzalność i jakość była w wielofazowości zespołu. Czasu na pracę nie ma zbyt dużo, ale jest wystarczająco, żeby pewne procesy usprawnić. Liczę na to, że będą dobre momenty już w pojedynku z Zagłębiem, które pozwolą nam na przywiezienie punktów z Lubina.
(O problemie ze skutecznością i przygotowaniach do meczu z Zagłębiem)
Muszę powiedzieć po ostatnim spotkaniu, że skuteczność w polu karnym przeciwnika jest naszym problemem. Jednak tych elementów jest kilka. W niektórych momentach organizacja gry mogłaby być lepsza. Jednak to historia. Te działania złe to też historia. Wolę jednak skupić się na tym, na co mamy wpływ, a mamy wpływ na to, co przed nami. Staramy się przygotować jak najlepiej zespół do tego wymagającego wyjazdu. Zagłębie w tym sezonie punktuje bardzo mocno, wcześniej też. Ma określony model gry, któremu będziemy starać się przeciwstawić. Będziemy robić wszystko, aby pokazać nasze atuty w spotkaniu w Lubinie.
(O budowaniu pewności siebie i dążeniu do powtarzalności)
Ten wynik pozwala pewności siebie rosnąć. Były jednak momenty, w których moglibyśmy być trochę lepsi. Tu widzę klucz do powtarzalności. Prostota, ale w takim dobrym tego słowa rozumieniu. W upraszczaniu działań z piłką i powtarzalności, systemowości, która pozwoli zespołowi na działania w różnych fazach gry intuicyjnie. Uważam, że takie zespoły, które ją osiągają, są w stanie wygrywać dużo potyczek w trakcie sezonu.
(O zmianach wymuszonych kartkową pauzą Wiktora Długosza, reakcji zespołu i poprawie kluczowych elementów)
Mamy dwa dni do pojedynku. Jesteśmy w drugim dniu regeneracji po meczu pucharowym. Myślę o decyzjach personalnych. Jutro mamy jeszcze jedną jednostkę treningową i po niej będę widział świeżość. Bez względu na personalia dla mnie będzie kluczowa reakcja na to, co się wydarzyło, i poprawa tych elementów jak skuteczność czy działania w polu karnym rywala, które pozwolą strzelić gole. Wracając do własnego pola karnego, to też zależy nam na poprawie działań defensywnych, bo tutaj mieliśmy ostatnio rezerwy. Ważniejsza od personaliów będzie zespołowość, charakter i próba reakcji na to, co się ostatnio wydarzyło.
(O wyższości zespołowości nad kwestiami personalnymi)
Dalej będę się upierał, że personalia są istotne, ale na końcu zespołowość jest ponad to. Obojętnie kto wystąpi w Koronie w poniedziałek, ważne będą te działania. Dzięki nim będziemy w stanie osiągać korzystne rezultaty.
(O viralowym pudle Mariusza Stępińskiego)
Mariusz to przede wszystkim bardzo dobry piłkarz. Pokazał niejednokrotnie, że wie, „na czym ten biznes polega”. Okej, w tej sytuacji nie trafił, w międzyczasie też mu się nie udało zdobyć bramki i pewnie zdarzy mu się w przyszłości, jednak to nie zmienia mojej oceny. To bardzo ważny członek zespołu. To kapitan, który od nas dostaje wsparcie. Potrzebuję każdego zawodnika – tego, który jest wysoko w tej hierarchii, jak i niżej, tych, którzy grają więcej czy mniej. Dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w zespołowości jest to, że każdą wygraną celebrujemy razem, a każdą niepowodzenie też przeżywamy razem. W kontekście Mariusza mówimy o tej jednej sytuacji, jednak ja mam do niego zaufanie, wierzę w jego charakter, jakość i wierzę, że nieraz gole dla Korony będzie zdobywał.
(O charakterystyce i jakości Zagłębia Lubin)
Myślę, że jesteśmy trochę niesprawiedliwi, wrzucając drużynę trenera Leszka Ojrzyńskiego w ramy walki i kartek. To jest jakościowy zespół, który ma określony model gry i pod niego dobiera zawodników. Trochę mówię o tej niesprawiedliwości, bo oglądając Zagłębie, można dostrzec momenty, w których jest jakość jak na warunki Ekstraklasy. Czeka nas ciężki mecz. Będziemy musieli obronić się przed atutami Zagłębia, jak stałe fragmenty gry w ofensywie. Zagłębie ma więcej działań modelowych, w których jest skuteczne. My w planowaniu meczu musimy zadbać o te rzeczy i pokazać w ofensywie i defensywie tematy, które będziemy chcieli uwypuklać. Myślę, że to ciekawe spotkanie w kontekście działań zespołowych w różnych fazach gry.
(O Marcelu Regule)
Chyba nikt się nie dziwi, że jest nim takie duże zainteresowanie, bo to jakościowy zawodnik i te momenty z piłką są naprawdę jakościowe. Pozwala on na posiadanie dużego wachlarza w działaniach ofensywnych. Jest agresywny w działaniach bez piłki. Nie trzeba go popychać do tych działań, bo to jego natura. Na pewno, tak jak inne zespoły, będziemy musieli baczną uwagę zwrócić na tego gracza. Dużo od niego w ofensywie zależy. Też jako pierwszy rozpoczyna pressing i takie działania przeciwko jego grze mogą okazać się kluczowe.
(O nieskuteczności ze stałych fragmentów gry w ofensywie)
Zdaję sobie sprawę, że stałych fragmentów było dużo. Jeśli jednak co mecz strzelalibyśmy gola po tych elementach, byłbym bardzo szczęśliwy. Pracujemy nad tym. To element, który chcemy usprawnić. Widzę pasję i zaangażowanie zawodników do tego elementu. To mi się podoba. Myślę, że skuteczność będzie wzrastała. Biorąc pod uwagę stałe fragmenty gry w Ekstraklasie, to, że trafiliśmy po jednym z nich, uważam za coś fajnego.
(O mikrourazach i sytuacji zdrowotnej zawodników)
Jak to po meczu, pojawiają się mikrourazy. W takich wypadkach jak zawsze czas działa na naszą korzyść, dlatego mówiłem w kontekście personalnym, że zostało trochę czasu. Nie jesteśmy przekonani, w którą stronę pójdziemy, patrząc pod kątem zdrowotnym tych zawodników. Dbam o to, żeby wszyscy jutro byli zdolni do treningu i w konsekwencji do meczu. Sztab medyczny wykonuje fantastyczną pracę z zawodnikami i bardzo mocno wierzę w to, że będę miał do dyspozycji wszystkich graczy.
(O dyspozycji Marcela Pięczka)
Nie chciałbym się skupiać na personaliach zawodników i obwiniać ich publicznie o cokolwiek. Przeanalizowaliśmy ten pojedynek, pokazaliśmy zespołowi nasze rezerwy, to, co nie wychodziło, jak i rzeczy dobre. My jesteśmy już po refleksji nad tym, co się wydarzyło, i idziemy do przodu. Nie mamy wpływu na to, co się stało, i patrzymy do przodu. Są opcje jak na każdej pozycji. Nie zamykam drogi do grania przed żadnym piłkarzem, ona jest otwarta. Obserwuję rywalizację, będziemy dobierać graczy pod plan i rywala i pod to, aby dać jak największe szanse na zwycięstwo. To jest klucz doboru personaliów i decyzji, w którą stronę idziemy ze składem.
Fot. Grzegorz Ksel




