Dziekoński przed Zagłębiem: Chcemy zdobywać punkty i piąć się w górę
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin. – Wiadomo, że ze stojącej piłki są bardzo mocni, na co na pewno musimy zwrócić większą uwagę – powiedział przed spotkaniem Xavier Dziekoński, bramkarz „żółto-czerwonych”.
Dwa dni temu (w czwartek 29 października) Kielczanie odpadli z STS Pucharu Polski po porażce z pierwszoligową Polonią Warszawa (1:2). Golkiper podkreślił, że Korona już wcześniej pokazała, że potrafi szybko reagować na niepowodzenia. – Ostatnio pokazaliśmy, że potrafimy się szybko podnieść po meczu z Lechem, który pod względem wagi mógł mieć skutki bardzo podobne do tego pucharowego. Udowodniliśmy, że potrafimy szybko się pozbierać i liczę, że tak samo będzie w poniedziałek – powiedział.
Następnie 23-latek opowiedział o nastrojach panujących w szatni po odpadnięciu z rozgrywek Pucharu Polski. Przyznał, że jeszcze dzień po spotkaniu zawodnicy odczuwali złość, jednak teraz chcą już koncentrować się na ligowym pojedynku. – Myślę, że do wczoraj była w nas jeszcze taka wściekłość. W szatni rozmawialiśmy o tym, jak to wyglądało. Dzisiaj powinniśmy już po prostu zamknąć ten temat i mam nadzieję, że wszyscy zamknęli spotkanie z Polonią. Przygotowujemy się na Zagłębie, bo to jest teraz najważniejsze – zaznaczył.
Urodzony w Grajewie zawodnik odniósł się również do problemów Korony z utrzymaniem stabilnej dyspozycji w trakcie spotkań. Zwrócił uwagę zarówno na zachowanie całego zespołu w fazie pressingu, jak i koncentrację poszczególnych zawodników na zadaniach defensywnych. – Niektóre sytuacje podbramkowe biorą się z tego, co dzieje się z przodu. Na przykład ktoś zbyt późno doskoczy do obrońców i z takich małych rzeczy później tworzy się sytuacja dla rywala. Wiadomo, że najważniejsze jest później to, jak zachowamy się z tyłu i czy tę sytuację wybronimy, czy nie. Ważna jest też koncentracja na swoich zadaniach. Może sami gdzieś o tym zapominamy. Te dwie rzeczy bym dzisiaj wskazał – wyjaśnił.
Kolejnym tematem była presja związana z oczekiwaniami wobec zespołu i ambicjami Korony w obecnym sezonie. Dziekoński zaznaczył, że drużyna jest świadoma swoich możliwości i chce wykorzystać pozostałą część rozgrywek do poprawienia pozycji w tabeli. – Wiemy, jaka jest presja od początku sezonu, ale każdy z nas jest ambitnym zawodnikiem. Przyszli do nas piłkarze, którzy wygrywali coś w Ekstraklasie czy w pucharach. Ta kadra jest tak zbudowana, że nie ma zawodnika, który nie chce wygrywać. Oczywiście droga przez puchar jest krótsza i szybsza do europejskich pucharów, ale jeśli została nam tylko liga, to skupiamy się na niej. Chcemy zdobywać punkty i piąć się w górę – podkreślił.
Golkiper ocenił także najbliższego przeciwnika. Zwrócił uwagę na dobrą organizację gry KGHM Zagłębia Lubin, jego konsekwencję oraz zagrożenie stwarzane przy stałych fragmentach gry. – W sezonie pokazali, że potrafią punktować. Dalej dobrze grają i mają swój sposób, w którym są konsekwentni. Wiadomo, że ze stojącej piłki są bardzo mocni, na co na pewno musimy zwrócić większą uwagę. Mają też swoje schematy, które będziemy chcieli rozpracować od dzisiaj do jutra. Mam nadzieję, że nam się uda – powiedział.
Dziekoński został również zapytany o przygotowania bramkarzy i obrońców do zagrożeń związanych z dośrodkowaniami oraz stałymi fragmentami gry. Wskazał przy tym na współpracę z trenerem Mateuszem Gwizdem i dodatkową pracę wykonaną podczas treningów. – Sebastian Kerk jest wiodącą postacią w lidze pod tym względem, więc z trenerem Gwizdem mocno się na tym skupiliśmy. Z uwagi na to, że nie grałem, następnego dnia od razu mogłem trenować. Pracowaliśmy nad dośrodkowaniami, więc pod tym względem czuję się dobrze. Mam nadzieję, że będę mógł jak najczęściej zapobiegać takiej grze – zaznaczył.
Bramkarz został zapytany o znaczenie poniedziałkowego spotkania w kontekście odbudowania zaufania kibiców po pucharowym niepowodzeniu. Nie ukrywał, że drużyna chce jak najszybciej wrócić do wygrywania. – Oczywiście, chcemy jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę i wszyscy bardzo liczymy na to, że nastąpi to w poniedziałek – skwitował.
Wychowanek Jagielloni Białystok odniósł się także do współpracy bramkarza z linią defensywną i reakcji obrońców po interwencjach. Jego zdaniem istotniejsze od samej komunikacji jest odpowiednie przewidywanie toru lotu piłki i zachowania rywali. – Ciężko mi to ocenić. Tak naprawdę obrońcy nie wiedzą, gdzie Rafał obroni, ani ja, gdzie ta piłka ostatecznie spadnie. Nie wiem, czy ma to coś wspólnego z komunikacją, a bardziej ze spodziewaniem się, gdzie piłka może spaść. Trzeba to po prostu czytać i „łapać” najbliższego zawodnika, do którego może spaść piłka, i być po prostu przed nim – podsumował.
Fot. Anastazja Dobrowolska




