Majewski po Koronie: biorę całą odpowiedzialność na siebie
W 6. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe z Wisłą Płock 2:0. Po meczu swoją opinią podzielił się Adam Majewski, szkoleniowiec miejscowych.
Adam Majewski (trener Wisły Płock): – Co tu dużo mówić – przegraliśmy kolejny mecz. Nie chcę się powtarzać ani tłumaczyć, oczywiście biorę całą odpowiedzialność na siebie. Nie było to jakieś wielkie widowisko z obu stron.
U nas jest bardzo „cienka linia” między tym, że możemy prowadzić w danym spotkaniu, a tym, że tak naprawdę je przegrywamy. Analogia się powtarza: praktycznie pierwsze zagrożenie i jeden z pierwszych celnych strzałów przeciwnika zostaje zamieniony na gola. W naszym przypadku Patryk Kun uderza głową w 5. czy 6. minucie i być może gdybyśmy prowadzili, losy pojedynku potoczyłyby się inaczej. Na razie nie mamy tego szczęścia.
Schodzimy do przerwy po wyrównanej pierwszej połowie, w której zbyt wiele się nie działo. Wychodzimy na drugą część zmobilizowani, chcemy coś zmienić – i popełniamy bardzo prosty błąd techniczny, podając do przeciwnika. Kontra Kielczan, robi się 0:2 i pojawia się problem. Nawet przy takim obrocie spraw mieliśmy sytuację sam na sam Žan'a Rogelj'a na 1:2. Potem po stałym fragmencie w jednej akcji mogliśmy przynajmniej dwa razy umieścić piłkę w siatce, ale to się nie udało. Na sam koniec wprowadziliśmy drugiego napastnika i zmieniliśmy ustawienie, ale w końcówce nie mieliśmy już argumentów. Korona starała się grać na utrzymanie piłki i dociągnęła wynik.
Odnosząc się po raz kolejny do statystyk – one nie grają, ale fakty są takie, że znowu mieliśmy 10 rzutów rożnych przy zerze przeciwnika, do tego kilkanaście strzałów. Przeciwnik oddał dwa celne strzały w światło bramki i zdobył dwa gole, my – zero. Jeżeli tego nie zmienimy, problemy będą się pojawiać. Musimy nad tym pracować i być cierpliwi. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Sytuacja nie jest komfortowa, nikt nie mówił, że będzie łatwo, lekko i przyjemnie, ale mamy świadomość, w jakim miejscu się znajdujemy i pracujemy dalej. W środę gramy mecz pucharowy, potem pojedynek z Pogonią Szczecin – to będzie bardzo ważne spotkanie pod kątem mentalnym i zobaczymy, jak na to zareagujemy.
Fot. Marcin Deszczka





