Zieliński po Cracovii: towarzyszy nam ulga zmieszana z niedosytem
W ostatniej kolejce sezonu 2025/2026 PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na wyjeździe z Cracovią 1:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Był to bardzo specyficzny mecz. Fajnie nam się ułożyło to, że pierwsza akcja zakończyła się golem. Jednak nie potrafiliśmy tego poszanować i Cracovia szybko wyrównała. Później ten pojedynek był wybitnie zamknięty i do końca było bez sytuacji i dozy ryzyka. O ile Cracovię jestem w stanie zrozumieć, bo jej ten wynik dawał utrzymanie, to my jesteśmy wkurzeni, bo chcieliśmy wygrać. Nie mieliśmy jednak za bardzo akcji, które moglibyśmy zakończyć strzałem. Stąd stało się, jak się stało. Suma sumarum chyba lepiej nam wychodzą mecze pod presją, czyli to o czym mówiłem na naszym spotkaniu przedmeczowym z mediami. Dziś była ona mniejsza i czegoś nam brakło. Duże słowa uznania za ten sezon dla chłopaków, bo był on bardzo trudny i wariacki. Końcowe rozstrzygnięcia pokazują, że również niespodziewany. Jesteśmy już po sezonie i zobaczymy co będzie dalej.
(O zejściu Pięczka i Błanika) To na pewno nie są drobne urazy, bo z takimi raczej się nie schodzi. Dawid od dłuższego już czasu był stawiany na nogi. Gdzieś ta łydka dała znać o sobie mocno. Z kolei Marcel narzekał na ból mięśnia czworogłowego. Wydawało się że to tylko skurcz, bo go spięło, jednak okazuje się, że raczej nie. Zobaczymy po diagnostyce. Dobrze, że mamy czas na to, żeby się podleczyć. Byłoby trudno im się złożyć gdyby ten sezon trwał jeszcze dalej.
(O braku Pau Resty) Pau cały tydzień po starciu z Widzewem miał problem z kręgosłupem. Wrócił do treningu ale cały czas to czuł. Nie było sensu go dożynać w takiej sytuacji. Nie o to chodzi. Myślę, że ten czas na wypoczynek sprawi, że wróci zdrowy. Podejrzewam, że gdyby wyszedł w podstawowym składzie to zrobilibyśmy trzy zmiany w pieszej połowie. Uniknęliśmy tego.
Plany na kolejny sezon są już przygotowane. Większa ulga była w nas po meczu z Widzewem. Dziś to taka ulga zmieszana z niedosytem. Z drugiej jednak strony lepiej dwóch rannych niż jeden zabity. To się dziś sprawdziło. Plany będziemy układać w przyszłym tygodniu w Kielcach.
(O co powinna grać Korona w nowym sezonie) Pytanie z lekkim haczykiem. Myśmy dobrze nie skończyli ostatniego meczu tego sezonu. Chciałbym grać o najwyższe cele, ale życie to zweryfikuje. Czy będą duże zmiany? Myślę, że nie. U nas zapowiada się ewolucja, niż rewolucja. To wszystko zależy od różnych czynników. Trzon tego zespołu zostaje utrzymany. Wracają po wypożyczeniach Budnicki i Bąk, myślę że coś do tego zespołu jeszcze dołożymy. Jestem przekonany że będziemy mocniejsi.
(Podsumowanie sezonu Korony) Siłą Korony zawsze była szatnia. Mecz z Widzewem pokazał, że nadal tak jest. Ten duch „Scyzorów”, który w Kielcach krąży raz na parę lat, bo te ekipy mają charakter kieleckich scyzoryków. Mogę to powiedzieć z ręką na sercu pracując tutaj drugi raz. Dwadzieścia parę lat temu były inne realia, ale ten duch też się wówczas unosił. To jest największa siła Korony, ta szatnia. Poza tym myślę też, że mieliśmy dobry sposób na grę. Oczywiście jak w każdej lidze zostaliśmy rozczytani, rywale zaczęli inaczej na nas wychodzić. Mimo wszystko myślę, że jednak były duże fragmenty gdzie graliśmy ciekawą piłkę. Nasze xG i stwarzane sytuacje mówią o tym, że bramek powinniśmy zdobyć więcej. Jednak niestety ich nie było. Mam nadzieję, że te detale jeszcze poprawimy teraz i ta Korona będzie zdecydowanie lepsza w przyszłym sezonie i bardzo na to liczę.
Fot. Marcin Deszczka





