Zieliński przed Cracovią: Tu jest o co grać
W ostatniej kolejce sezonu 2025/2026 PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z Cracovią. – Myślę, że my gramy najlepsze mecze właśnie pod presją, więc akurat takiego zbyt dużego luzu to ja bym się raczej obawiał – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Na początku trener odniósł się do sytuacji kadrowej swojego zespołu przed ostatnim starciem sezonu. – Wszyscy są do mojej dyspozycji. Wszyscy są zdrowi i gotowi do gry – podkreślił.
Przed ostatnią kolejką Korona zajmuje 12. miejsce z dorobkiem 42 punktów, mając tylko jeden punkt przewagi nad czternastą Cracovią. Oczy kibiców z Krakowa będą zwrócone również na wyniki bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie. Aby „Pasy” spadły do Betclic 1. ligi, musiałby zaistnieć scenariusz, w którym: Cracovia przegrywa z Koroną, a swoje spotkania wygrywają Widzew Łódź (z Piastem Gliwice) i Lechia Gdańsk (ze zdegradowaną Termalicą). Zieliński zaznaczył również, że mimo zapewnionego utrzymania Korona nie zamierza odpuszczać meczu z Krakowianami.
– My jedziemy do Krakowa po to, żeby powalczyć o pełną pulę i zagrać o trzy punkty. To jest ostatni mecz, ale jego wynik może zmienić końcowy obraz tabeli. Tu jest o co grać. To są dodatkowe pieniądze dla klubu. Myślę, że to nie jest czas akurat w tym pojedynku na eksperymenty. Jedziemy zagrać z Cracovią w najsilniejszym składzie – zaznaczył.
Szkoleniowiec przypomniał również cele, jakie zostały postawione przed drużyną jeszcze przed startem rozgrywek. – Na początku celem były miejsca między szóstym a dziesiątym, więc jeśli już chcemy mówić o konkretach, to taki był plan w lipcu. Zwycięstwo pozwoli ten plan zrealizować, dlatego jedziemy zagrać o pełną pulę – wyjaśnił.
65-latek odniósł się także do swojego sentymentalnego powrotu na stadion przy Kałuży. Wszak był on trenerem „Pasów” sezonach 2014/2015-2016/2017 oraz 2021/2022-2023/2024. – Nie mogę powiedzieć, że nie zwracam na to uwagi, bo skłamałbym. Spędziłem tam prawie pięć lat. Bardzo fajnych lat – praca z naprawdę fajnymi zawodnikami, współpraca ze świętej pamięci profesorem Filipiakiem, więc tego się nie wymaże. Nie powiem, że to jest jakiś zwyczajny mecz, ale teraz stoimy po dwóch stronach barykady i każdy walczy o swoje – powiedział.
Zieliński nie chciał szeroko oceniać sezonu Cracovii, zwrócił jednak uwagę na potencjał rywala. – Ja nie będę oceniał Cracovii, wolę się skupić na ocenie swojej drużyny. Na pewno jest to dobry zespół, który szczególnie u siebie jest bardzo groźny. Ja znam atmosferę stadionu przy Kałuży i wiem, jak tam kibice potrafią „ponieść” zespół do walki i gry. Nie uważam Cracovii za słaby zespół. Mają teraz słabszy moment, ale to nadal jest bardzo groźna ekipa – zaznaczył.
Szkoleniowiec odniósł się również do głosów sugerujących remisowy scenariusz tego spotkania. – Jak zawsze są trzy możliwości końcowego wyniku: wygrana gospodarzy, triumf gości oraz remis. Trudno mi powiedzieć i zobaczymy, co wyjdzie z gry. Na razie jest remis przed meczem – skwitował z uśmiechem.
Trener Korony został zapytany także o to, czy po zapewnieniu utrzymania drużyna może zagrać z większym luzem. – Myślę, że my gramy najlepsze mecze właśnie pod presją, więc akurat takiego zbyt dużego luzu to ja bym się raczej obawiał. Nie ma czegoś takiego jak rozluźnienie czy rozprężenie. W tym tygodniu na treningach dalej było widać atmosferę takiej „sprężary” i konsolidacji. Zaraz pięciu naszych chłopaków jedzie na zgrupowania kadr. To kolejna szansa na pokazanie się selekcjonerom, że są w dobrej dyspozycji. Myślę, że tutaj akurat nic złego się nie dzieje Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony – podkreślił.
Opiekun Kielczan pochwalił także atmosferę panującą w zespole, odnosząc się do wspólnego spotkania zawodników poza boiskiem w trakcie tygodnia. – Uważam, że bardzo dobrze się stało. Ten zespół jest fajnie poskładany i fajna atmosfera panuje w jego środku. Chłopcy chcieli się spotkać na takim obiedzie grillowym przed rozjazdami na reprezentacje. To świadczy o tym, że między nimi jest fajna więź – zaznaczył.
Na koniec Zieliński odniósł się do planów kadrowych na kolejny sezon. – Teraz jest mało czasu, żeby pewne rzeczy zrobić. Myślę, że po ostatnim meczu wybieramy się z właścicielem Łukaszem Maciejczykiem na Galę Ekstraklasy, czy mecz finałowy Okręgowego Pucharu Polski i wtedy będzie okazja do rozmowy – zdradził.
– To przede wszystkim nie będzie żaden plac budowy, bo ten zespół nie ulegnie wielkim przeobrażeniom. Tu nie jest potrzebna rewolucja, a jest potrzebna ewolucja. Myślę, że dwóch zawodników, może maksymalnie trzech, jeśli nas wzmocni, to będzie wszystko, czego ta drużyna potrzebuje. Wracają też zawodnicy z wypożyczeń. Daniel Bąk strzelał gole w Pruszkowie, Kuba Budnicki grał całą rundę w Polonii Warszawa. Myślę, że nie będzie gwałtownych ruchów, bardziej takie retusze. Jednak do nich trzeba się i tak przygotować – uzupełnił.
O występie graczy rzadko widywanych na boisku w barwach pierwszej drużyny
– Myślę, że Ciszek jest cały czas pod parą. On jest cały czas bliski tego wejścia i to jeden z pierwszych zmienników w kadrze. Ostatnio sytuacja wymagała tego, żeby inaczej reagować na pewne sytuacje. To Chłopak sprawdzony, to nie ktoś kogo trzeba pokazywać. Jest szansa, że w jakimś wymiarze dostanie szanse gry w Krakowie. Pozostali chłopcy się rozwijają grając w trzecioligowych rezerwach. Dla nich to dobry poligon, a tam paru zawodników jest, na których liczymy w przyszłym roku – podsumował Jacek Zieliński.
Fot. Marcin Deszczka




