Kamiński po Piaście: remis jest po części sprawiedliwy
W 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce bezbramkowo zremisowała na wyjeździe z Piastem Gliwice. – Trzeba jednak szanować każdy punkt, bo Gliwice to nie jest łatwy teren – powiedział po spotkaniu Wojciech Kamiński, pomocnik „żółto-czerwonych”.
Podopieczni Jacka Zielińskiego byli bardziej aktywni pod bramką rywala, jednak nie przełożyło się to na zdobycz bramkową. Wychowanek Piasta mimo tego docenia punkt wywieziony z Okrzei. – Wydaje mi się, że ten remis jest po części sprawiedliwy, choć z lekkim wskazaniem na naszą stronę. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy sytuacji pod koniec meczu, bo mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Trzeba jednak szanować każdy punkt, bo Gliwice to nie jest łatwy teren – zaznaczył.
Podobnie jak szkoleniowiec Korony 24-latek zwrócił uwagę dziennikarzy na nie najlepszą kondycję murawy. – Murawa też nie była dzisiaj najłatwiejsza do gry – już po rozgrzewce było widać, że trudno będzie grać składnie i ładnie w piłkę. Myślę, że stąd też wziął się obraz meczu – dużo było długich podań, walki o drugie piłki i pojedynków fizycznych – opisał.
W potyczce z gliwiczanami z konieczności w ataku kieleckiego zespołu biegał jego kapitan Nono. Jak występ Hiszpana ocenia kolega z drużyny? – Ciężko, żeby Nono walczył w powietrzu z wyższymi rywalami, ale dzisiaj był bardzo aktywny, dobrze zbierał piłki po ziemi. W powietrzu miał trudne zadanie, ale naprawdę zagrał bardzo dobrze – docenił.
Gracz będący głównie rezerwowym podczas swojego półtorarocznego pobytu w Kielcach rozegrał dwa mecze z rzędu w wyjściowym składzie. Postawa pomocnika daje nadzieję, że na tym nie poprzestanie.
– Zawsze stać mnie na lepszą grę, ale jestem częściowo zadowolony ze swojego występu. To był mecz walki, bardzo ciężki fizycznie – wskazał.
Kielczanie po raz czwarty z rzędu nie zdobyli kompletu punktów w meczu ligowym.
– Trochę też nie pomogła nam sytuacja zdrowotna – wypadło nam dwóch napastników, zabrakło Dawida Błanika, więc musieliśmy trochę eksperymentować w ustawieniu. Mimo to uważam, że dobrze się broniliśmy, walczyliśmy do końca i możemy być z siebie zadowoleni – zakończył Wojciech Kamiński.
Fot. Marcin Deszczka








