Lijewski przed Dinamem: chcemy wracać z uśmiechem do domu
W 6. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z rumuńskim Dinamem Bukareszt. – Nie zawsze wygrywa drużyna, która ma lepszych zawodników na papierze – powiedział przed potyczką Krzysztof Lijewski, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
Drużyna 20-krotnych mistrzów Polski na europejskich parkietach gra poniżej oczekiwań, gdyż po pięciu kolejkach ma tylko dwa punkty (jedno zwycięstwo oraz cztery porażki) i zajmuje szóste miejsce w grupie. Z kolei najbliższy rywal Dinamo Bukareszt przegrało wszystkie pięć konfrontacji i zamyka tabelę na ósmym miejscu. Czy będzie to najważniejsze spotkanie tej rundy?
– Myślę, że każdy kolejny mecz będzie dla nas bardzo ważny. Wiemy w jakiej jesteśmy sytuacji, jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, wiemy, które mamy miejsce w tabeli. Zdajemy sobie sprawę z tego, z kim nam przychodzi grać, czyli z drużyną, która jeszcze w tym sezonie punktów Lidze Mistrzów nie uzbierała. Sam obraz gry tej drużyny pokazuje jasno, że oni mają wszystko poukładane, jeżeli chodzi o taktykę. Natomiast nie mieli jeszcze szczęścia, żeby to spuentować punktami i rozpocząć ten sezon w Lidze Mistrzów właśnie z jakimś dorobkiem. Osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tą drużyną. Pokazała bardzo dobrą piłkę ręczną w Berlinie, straciła punkt w ostatniej akcji, gdy gospodarze wykorzystali rzut karny. Praktycznie cały mecz prowadzili z bardzo dobrą drużyną, jaką jest Fuechse, więc pokazuje to, że grając nawet na wyjeździe, nie będąc faworytem, ta drużyna potrafiła się bić do samego końca. Tak naprawdę troszeczkę pecha i ogólnego braku szczęścia zdecydowało o tym, że drużyna z Bukaresztu jeszcze tych punktów nie ma. My musimy jednak patrzeć na siebie. Wiemy, że ten pojedynek będzie dla nas bardzo ciężki pod względem nie tylko fizycznym, ale to przede wszystkim pod względem mentalnym. Wiem, że ostatnie potyczki w Lidze Mistrzów gramy bardzo nierówno i mamy różne połowy w danym meczu. Na przykład pierwszą połowę gramy fajnie, a drugą gramy słabiej. Tak dzisiaj sobie przypomniałem wywiad Adama Małysza gdy mówił, że nigdy się nie skupiał na tym, żeby wygrać zawody, tylko na tym, żeby oddać dwa równe skoki. Ja myślę, że to jest fajna taka przenośnia, jeżeli chodzi o naszą drużynę. Musimy zagrać dwie równe połowy na wysokim poziomie, kontrolując spotkanie nie tylko w ataku, ale przede wszystkim w obronie i wówczas będzie dobrze. Wydaje mi się, że chłopaki pomimo porażki z drużyną z Płocka zagrali bardzo dobry mecz i zostawili dużo serca. Niestety zabrakło trochę szczęścia, a jeżeli to szczęście będzie tym razem po naszej stronie, to jestem pewny i przekonany o tym, że zagramy dobre spotkanie, a przede wszystkim wygramy i przywieziemy punkty z Bukaresztu do domu. Wiemy też, jacy tam są zawodnicy. Wiemy, że przyjdzie nam się spotkać z byłymi kolegami, zawodnikami, którzy występowali w przeszłości w naszej drużynie. Mam tu na myśli Branko Vujovicia jak i Vlada Cuparę. To są na pewno zawodnicy, których przedstawiać tutaj szerszej publiczności nie trzeba, bo oboje grali z bardzo dobrymi rezultatami w naszym klubie i fajnie będzie się z nimi spotkać. Natomiast to my chcemy być uśmiechnięci po meczu i my chcemy wracać z tym uśmiechem do domu – opisywał.
– To jest starcie o „cztery punkty”. Nie zawsze wygrywa drużyna, która ma lepszych zawodników na papierze. Czasami wygrywa ekipa, która ma więcej „serducha” i która bardziej chce. Jestem święcie przekonany razem z Tałantem Dujszebajewem, że nasza drużyna bardzo chce walczyć, bardzo chce przełożyć to, co na co dzień robią na treningach, na hali, czy to na siłowni. Ciężka praca prędzej czy później musi zostać wynagrodzona w postaci punktów. Jestem przekonany, że to już będzie w czwartek – uzupełnił były reprezentant Polski.
Najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu ze stolicy Rumunii jest Haniel Vinicius Inoue Langaro (20 goli), przed znanym z polskiej superligi Andriem Akimenko (18 goli) i Pedro Veitia Valdés (18 goli). Tuż za nimi plasują się Yoav Lumbroso (16 goli), Miklós Rosta (15 goli) oraz Tom Pelayo (14 goli), którzy również znacząco przyczyniają się do ofensywnej siły drużyny.
– To są indywidualnie bardzo dobrzy zawodnicy, którzy mogą wziąć ciężar gry na siebie. Kierują grą i potrafią współpracować z graczami, którzy są na boisku. Trzeba na nich uważać, bo grają bardzo szybką, czasami nieprzewidywalną piłkę. Indywidualnie są dobrze wyszkoleni technicznie, a co za tym idzie potrafią rzucać z dystansu, czy do zbiegu, czy to rzuty bieżne. Ponadto dobrze operują z obrotowym i z kolegami na rozegraniach – charakteryzował.
Szkoleniowiec podzielił się informacjami na temat stanu zdrowia Szymona Sićki. – Szymon na pewno czuje się lepiej po tym skręceniu stawu skokowego w przedostatnim meczu. Chyba jeszcze do treningów nie jest przewidziany i podobnie jak Michał Olejniczak, Alex Dujszebajew, czy Piotrek Jędraszczyk na razie trenuje z boku. Natomiast do pojedynku jeszcze są trzy dni, więc mam nadzieję, że lada chwila wrócą do treningów. Tylko cały czas pamiętajmy, że jeśli zawodnik wraca do zdrowia po kontuzji, to nie znaczy, że jest gotowy do grania. Też nie możemy liczyć na to, że ktoś, kto jest wyłączony z gry na dwa, lub trzy tygodnie nagle wróci po jednym treningu i będzie bohaterem. Tak zazwyczaj nie jest, chociaż chcieliby, żeby tak było. Ten proces powrotu po kontuzji, po rehabilitacji musi się jednak odbyć i te kilka jednostek treningowych trzeba z drużyną odbyć, żeby wrócić na właściwe tory i znaleźć ten timing. Bardzo sobie tego życzymy z Tałantem i ze sztabem szkoleniowym jak i medycznym, żeby ci kontuzjowani zawodnicy jak najszybciej wrócili. Natomiast trzeba niestety uzbroić się w cierpliwość – podsumował Krzysztof Lijewski.
Czwartkowa (23 października) potyczka w Bukareszcie rozpocznie się o godzinie 18.45.
Dinamo Bukareszt – Industria Kielce (23.10.2025, godz. 18.45)
Fot. Patryk Ptak






