MTB Cross Maraton Kielce [Relacja]
W sobotę odbyły się ostatnie zawody cyklu MTB Cross, tym razem gospodarzem były Kielce. Start i meta zlokalizowane były na stadionie lekkoatletycznym. Pogoda nie rozpieszczała. Trasa niesamowicie wymagająca. To składniki na niesamowicie wyczerpujący wyścig, a czy fajny był?
Wspomniana pogoda była i jest, niesamowitym wyzwaniem aby wyjść z domu. 10*, padająca mżawka lub intensywniejszy deszcz. Można powiedzieć wiele, ale jedno jest pewne: nie pyliło się. Przyznam się jednak, że (przynajmniej dla mnie) warunki na trasie były zdecydowanie lepsze niż się spodziewałem. Były one trudne, miejscami rzekłbym że straszne, jednak spodziewałem się że cała trasa to będzie jedno wielkie bagno - a tak nie było.
Trasa była względnie tradycyjna, z kilkoma odczuwalnymi modyfikacjami pod koniec. Ale kolejno. Start miał miejsce ze stadionu lekkoatletycznego, wyjechaliśmy przez bramę "od tyłu" na ścieżkę, wzdłuż płotu i jedziemy na stok "Na Stadionie" aby podjechać go pod wyciągiem. W tym miejscu już się przekonaliśmy, na trasie warunki mogą nie być tragiczne, jest mokro, ale nie bardzo ślisko. Na szczyt większość zawodników wyjeżdża, co jest też dobrym znakiem - jest przyczepność. Pierwszy zjazd, jedziemy zachowując ostrożność. Okazuje się, że jest przyczepnie! Kolejny podjazd, kolejne zjazdy... dojeżdżamy do rozjazdu na którym to chwilowo żegnamy się z trasą Family i skaczemy "Na Telegraf" (zawodnicy Master oraz Fan) - łącznik, to było jedno z bardziej mokrych miejsc. "Na Telegrafie", niesamowity wycisk, ani chwili odpoczynku, albo w górę, albo w dół - ale też nie dało się odpocząć. Pierwsze chwile odpoczynku to już na powrocie, po 15km i gdy było już ponad 600m przewyższenia. Po czym Fan/Master wrócił na trasę Family. Pojawia się ciężki podjazd pod, emm, nie wiem co (23km trasy Fan) - normalnie go wyjeżdżam, a w tych warunkach, jednak nie dało rady. Gdzieś dalej zjazd, mokra glina i ogromne koleiny to doskonałe połączenie - to jedyny zjazd na którym czułem dyskomfort i który pokonałem jak na rowerku biegowym, nogi szeroko i nadzieja, że dam radę. Nastąpił wreszcie on najgorszy, najdłuższy, najostrzejszy podjazd wyścigu Biesak od Nowin. Kolejny raz część wychodzona, część wyjechana. Dalej już fizycznie czułem się poprawnie, ale mentalnie byłem złamany. Na mecie inni zawodnicy potwierdzali, że ok 30km coś się złego działo w głowie. Na szczęście to już końcówka była, tylko 2 podjazdy do mety.
Krótko mówiąc, trasa była niesamowitym wyzwaniem, a dystans Master jechał 2 pętle. Na ogromny plus, należy podkreślić, że trasa jest w całości w granicach administracyjnych miasta Kielce - to jest jedyny taki wyścig.
Ogromny szacunek dla wszystkich zawodników którzy stanęli na linii startu, mentalnie przełamać się aby z własnej woli wziąć udział, to jest naprawdę wysiłek wielki.
A więc, było fajnie? Tak, było bardzo fajnie. Polecam każdemu! Może debiut na kieleckiej trasie jest przesadą, ale są prostsze trasy w tym cyklu na których można porzucić się rewelacyjnie.
Pierwsze osoby na poszczególnych dystansach to:
Master
Kobiety:
1. Krystyna Żyżyńska-Galeńska
Mężczyźni:
1. Jakub Brutkowski
2. Bartosz Borowicz
3. Paweł Chrząszcz
Fan
Kobiety:
1. Klaudia Powroźnik
2. Magdalena Mędrecka
3. Karolina Kruszynska
Mężczyźni:
1. Tomasz Zieliński
2. Piotr Tkaczuk
3. Andrzej Kruszec
Family
Kobiety:
1. Zuzanna Świerczyńska
2. Ewa Gębicka
3. Zofia Czarnecka
Mężczyźni:
1. Patryk Białek
2. Marcel Sikora
3. Symon Pióro








Foto: profil facebook organizatora, M.Stańczyk, J.Zięba
Żegnamy się z tegoroczną edycją MTB Cross Maraton, czekamy z niecierpliwością na przyszły rok. A już teraz można zapowiedzieć, że 6 styczeń 2026 (niedziela) odbędzie się Ultra CK Maraton w który ofertuje: 50km oraz 10km biegowe, oraz 30km kolarstwa górskiego (oddzielne dystanse). W imieniu organizatora: ZAPRASZAMY!




