Papaj dla CKsportu: Myślę, że sierpień może być przełomowym miesiącem [WYWIAD]
Paweł Papaj, czyli osoba instytucja w Industrii Kielce. W długiej rozmowie z naszym portalem opowiada o kulisach pracy w najbardziej utytułowanym klubie polskiej piłki ręcznej. Swojej drodze od kibica, spikera do pełniącego obowiązki prezesa zarządu Iskry Kielce oraz o planach, które ma na najbliższe miesiące.
Po ogłoszeniu nominacji na stanowisko pełniącego obowiązki prezesa powiedziałeś „to najważniejszy klub w moim życiu, który znam od podszewki i mam go w sercu”. Jak to się więc wszystko zaczęło?
– Oj to była wieloletnia droga. Zacząłem chodzić na mecze piłki ręcznej jako kilkuletnie, czy kilkunastoletnie dziecko. Rodzice zabierali mnie wówczas na halę przy ulicy Krakowskiej. Tam oglądaliśmy byłe gwiazdy piłki ręcznej, począwszy od Roberta Nowakowskiego, Radka Wasiaka, Marka Budnego, braci Sieczków, Artura Lipki, było to wiele uznanych nazwisk. Pewnie wszystkich bym tak z marszu nie wymienił.
Później, kiedy chodziłem już do liceum, w zasadzie w klasie maturalnej, to cały czas prowadziłem stronę internetową Ręczna.pl. Z czasem też zacząłem prowadzić nieoficjalną stronę internetową naszego klubu. Kiedy przyszła klasa maturalna, odezwał się do mnie prezes Bertus Servaas z propozycją, żeby robić oficjalną stronę internetową klubu. Co prawda w pierwszym momencie odmówiłem, ponieważ gdzieś miałem przed sobą maturę i myślałem ile mi ta nauka do niej czasu nie zajmie.
Natomiast kilka miesięcy później propozycja była powielona i zająłem się nie tylko stroną internetową, lecz w kolejnych miesiącach i latach tych obowiązków jeszcze przybywało. Były to rzeczy okołomarketingowe, przede wszystkim związane z projektami graficznymi, ale z czasem doszło tych zadań coraz więcej. Zacząłem pracować z Radkiem Wasiakiem, który skończył swoją karierę w tym czasie. Bardzo dobrze się uzupełnialiśmy, on się zajmował rzeczami stricte sportowymi a ja bardziej organizacyjnymi i marketingowymi.

Tak na poważnie już byłem zaangażowany w stu procentach w klub kiedy Radek Wasiak został dyrektorem SMS-u. Wówczas wszystkie te rzeczy sportowe i okołoorganizacyjne spadły na moje barki. Oczywiście tutaj nieelegancko bym się zachował gdybym nie podkreślił roli Bertus Servaasa, bo od tej strony sportowej, transferowej, menadżerskiej to on był tą główną postacią cały czas. Natomiast myślę, że przy nim byłem w stanie nauczyć się bardzo dużo i wiele wyciągnąłem z tego wszystkiego. Oczywiście były też inne osoby w klubie, tak jak i współpracownicy, z którymi pracowałem od wielu lat oraz chociażby zarząd stowarzyszenia na czele z Marianem Urbanem. Dwa lata temu przyszła propozycja przy zmianie właścicielskiej, by zostać członkiem zarządu, a na dzisiaj jestem pełniącym obowiązki prezesa.
Ta droga była długa, przeszedłem tak naprawdę wszystko, co można było robić w tym klubie i w tej hali. Przecież ważną częścią mojego życia były też oprawy meczowe i zadania spikerskie. Myślę, że z tego sporo osób mnie kojarzy, bo zna mój głos, natomiast to wszystko ewoluuje i teraz też była pora na nowe wyzwania.
Ile dało klubowi zwycięstwo w Pucharze Polski? W Kaliszu drużyna przerwała serię przegranych w finałach trwającą aż trzy sezony (2022, 2023, a także 2024). Kamień spadł z serca?
– Dało bardzo dużo, bo dało nadzieję i wiarę. Myślę, że dało też kibicom spojrzenie na to, że ten zespół może wygrywać w Polsce z Wisłą Płock i że ma potencjał ku temu. Szkoda, że ten nasz optymizm nie trwał jakoś bardzo długo, ponieważ przyszły finały play-off, w których przegraliśmy. Chociaż uważam, że pierwszy i drugi mecz powinniśmy wygrać tak naprawdę, tylko że pierwszy przegraliśmy gdzieś tam po kontrowersjach. Prawda też jest taka, że starcie można wygrać po rzutach karnych i można wygrać jedną bramką, nie zawsze trzeba wygrywać pięcioma bramkami, tak jak wygrywaliśmy na 15 minut przed końcem. To też powinno być brane pod uwagę, że nie zawsze trzeba być lepszym o dziesięć bramek, czasami można wygrać spotkanie tą jedną. To też powinno się liczyć, bo to takie samo zwycięstwo, które wtedy powinno być po naszej stronie. Natomiast absolutnie całej tej porażki nie zrzucamy na barki sędziów, a zrzucamy na nasze barki klubu i zespołu. W tym przypadku to my powinniśmy wyciągnąć wnioski, po których powinniśmy wygrać złoty medal.

Na wspomnianej konferencji wskazałeś, że „klub potrzebuje w najbliższych miesiącach spokoju”. Na jakim polu i w jakim kontekście ten spokój jest potrzebny?
– Klub na pewno potrzebuje spokoju dlatego, że w ostatnich miesiącach czy nawet latach zbyt wiele jest zawirowań wokół niego. Zarówno gdzieś od strony zarządczej jest sporo zmian, jak i od strony sportowej. Żeby przekonać sponsorów do angażowania się i finansowania klubu, oni muszą czuć stabilizację, muszą czuć, że w klubie wewnętrznie wszystko jest okej, że warto angażować swoje środki i że są one dobrze wydatkowane.
Ja jestem przekonany, że robimy to od dawna bardzo dobrze. Natomiast ten spokój jest potrzebny. Nasi kibice mogą być zniesmaczeni, że drugi raz z rzędu nie wygraliśmy Mistrzostwa Polski, że jednak te wyniki nie są takie, jakich by oczekiwali. Ja również mógłbym tak stwierdzić. To są jednak negatywne informacje, a nam jest potrzebny spokój i budowanie pozytywnych informacji. Wszystko po to, żeby ten klub wszedł na taki poziom i na takie finansowanie, na jakie zasługuje.
Powiedziałeś również, że „kilka tematów zbliża się ku końcowi. Nie chciałbym konkretyzować dat podpisania umów czy zdradzać nazw firm. Mam nadzieję, że niedługo przedłużymy umowy z wcześniejszymi partnerami i podpiszemy nowe”. Rozmawiamy tydzień później, coś się zmieniło?
– Wszystko jest w takim samym stanie i jeszcze się nie zmieniło. Myślę, że sierpień może być przełomowym miesiącem, gdzie wiele tematów się wyjaśni, może nawet i będzie to kwestia jakichś publicznych wystąpień, konferencji i tego typu rzeczy.
Czy wśród przedsiębiorstw zainteresowanych wejściem w klub jest marka, która rozważa wejście do nazwy drużyny?
– Są prowadzone rozmowy na ten temat, natomiast bardziej bym mówił, że to naszym zadaniem jest szukanie i pozyskiwanie zainteresowania firm, co nie jest łatwe w tym momencie. Dlaczego? W największym stopniu sport jest finansowany przez samorządy i spółki Skarbu Państwa. Jak przypomnę sobie wystąpienie Ministerstwa Sportu, to jest to między 70 a 80 procent. Piłka ręczna w tym momencie też nie ma swoich najlepszych czasów i to jest absolutnie rzecz, nad którą musimy pracować razem z Orlen Superligą, Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce, by nasza dyscyplina była z powrotem dyscypliną bardziej popularną i medialną. W tym momencie nie można powiedzieć, że jest na absolutnych najwyższych poziomach zainteresowania, a to też przekłada się oczywiście na zainteresowanie sponsorów. Uważam, że w Kielcach i tak robimy bardzo dobrą robotę od dłuższego czasu, mając tak duże i szerokie grono sponsorów, ale naszym zadaniem jest pozyskanie nowych firm do portfolio sponsoringowego.
Naszym celem jest dywersyfikacja przychodów, bo nie możemy opierać się tak bardzo na właścicielu. Oczywiście tutaj dziękuję Świętokrzyskiej Grupie Przemysłowej Industria za całe okazane już wieloletnie wsparcie, również te bieżące jak i deklaracje. Natomiast my musimy wiedzieć, że to portfolio sponsoringowe musi się zwiększać. Nad tym pracuje klub od długiego czasu i myślę, że pierwsze efekty przyjdą już niedługo.
Miesiąc temu poinformowaliście o podpisaniu umowy z Adidasem. Ogłosiliście, że to największa tego typu współpraca w historii klubu. Mówi się, że wychodzi ona poza zakres typowego sponsora technicznego. Możesz zdradzić coś więcej?
– Umowa z Adidasem myślę, że jest dla naszego klubu bardzo dobra. Faktycznie, jak sobie przypominam zeszłe lata, to ciężko ją porównywać do jakiegokolwiek innego sponsora technicznego.
Mowa tutaj jest również o benefitach w stronę klubu. Natomiast ja z marką Adidas wiążę nadzieję, również i takie, że jest to globalna marka. Współpraca jest nawiązana nie z lokalnym dystrybutorem, tylko z centralą. Mamy bardzo duże ambicje z tym związane.
Wiem, że nasz sklep będzie super zatowarowany w różne rzeczy Adidasa. Począwszy od koszulek meczowych przez inną odzież i niedługo pewnie zobaczymy też nową koszulkę domową i wyjazdową. Wierzę, że w przyszłości te koszulki będą z każdym rokiem zaskakiwały pozytywnie naszych kibiców. Jeśli taka marka jak Adidas dołącza do naszego klubu, to też pokazuje to innym partnerom globalnym, że warto się wiązać z Industrią Kielce.

Po zakończeniu sezonu kieleckim środowiskiem wstrząsnęła informacja o odejściu z klubu Tomasza Gębali. Co poszło w tej sytuacji nie tak? Moment zakomunikowania tej decyzji, wiara w znalezienie porozumienia czy coś innego?
– Długo rozmawialiśmy z Tomkiem i negocjacje trwały. Myślę, że tutaj nastąpiły błędy komunikacyjne po obu stronach. Wyjaśniliśmy sobie to. Wiem, że Magda (Szczukiewicz, była prezes klubu – przyp. red.) uczestniczyła w tym skromnym pożegnaniu przed Halą Legionów. Myślę, że nie ma co z mojej strony wracać do tego tematu. Jestem i zawsze byłem z Tomkiem w dobrych relacjach i mam nadzieję, że takie też pozostaną.

Mówiłeś, że klub otrzymał dwie oferty zawodników, którzy zastąpiliby Tomasza Gębalę. „Wraz z Tałantem Dujszebajewem doszliśmy do wniosku, że to nie są realne wzmocnienia. Zobaczymy, jak to się potoczy. Nie będziemy tego robili na siłę.” Czyli jesteście przekonani o możliwościach obronnych pozostałych zawodników, którzy byli już sprawdzani na pozycjach „jeden” oraz „dwa” jak Michał Olejniczak, Benoit Kounkoud czy Dylan Nahi.
– Jest kilku zawodników, którzy mogą grać na środku obrony obok podstawowego obrońcy Artsema Karaleka. Może to być Theo Monar, Michał Olejniczek, czy Dylan Nahi. Pewnie tych alternatyw na siłę byśmy jeszcze znaleźli kilka, bo i Dani Dujszebajew potrafi bronić bardzo dobrze jak i inni zawodnicy.
Nie ma jednak co ukrywać, szukamy opcji i mamy ich kilka. Musimy być jednak przekonani do obrońcy, który miałby dołączyć do naszego zespołu. Nie szukamy kogoś, kto będzie uzupełnieniem, kto będzie zawodnikiem drugiego czy trzeciego wyboru, tylko kogoś, kto będzie stanowił o sile tego zespołu. Może ten zawodnik dołączy teraz jeszcze przed okresem przygotowawczym, a może w jego trakcie, a może gdzieś po rozpoczęciu sezonu. Nie mamy też takiego ciśnienia w tym temacie i tak ustaliliśmy to z trenerem Tałantem Dujszebajewem.
Pamiętajmy oczywiście, że musimy się poruszać w rygorach finansowych, które mamy. Nie chcemy absolutnie takiej sytuacji, by za wszelką cenę ściągnąć zawodnika, a później mieć problemy finansowe związane z tym, że podpisaliśmy umowę zbyt wysoką jak na nasze dzisiejsze możliwości.
Po najbliższym sezonie z klubu odejdą bracia Alex i Dani Dujszebajewowie, macie już gotowych następców?
– Mamy już zbudowaną dużą część składu na sezon 2026/2027. Są jeszcze ostatnie puzzle tej układanki, które powinny być dograne w najbliższych tygodniach. Myślę, że już niedługo zaczniemy nawet ogłaszać pierwsze nazwiska, które dołączą do naszej drużyny w przyszłych rozgrywkach.

À propos tych nazwisk. W minionych miesiącach z Industrią łączono Dejana Milosavljeva (bramkarz Füchse Berlin), Benjamina Buricia (bramkarz SG Flensburg-Handewitt), Juliena Bosa (prawy rozgrywający i oba skrzydła), czy Lukę Lovre Klaricę (prawy rozgrywający). Czy w tym gronie jest ktoś, kto jest bliżej? Czy ktoś w ogóle jest kompletną plotką?
– Są to znane mi nazwiska i na pewno są to zawodnicy, którzy byliby olbrzymim wzmocnieniem dla naszego zespołu. Myślę, że jeszcze kilka, kilkanaście dni i zacznie się to wyjaśniać. Natomiast, tak jak mówię, są to znakomici zawodnicy i każdy z nich byłby dobrą postacią dla Industrii Kielce.
Jeśli jesteśmy już przy składzie, to w nowym sezonie do zespołu dołączą Adam Morawski, Alex Vlah, Piotr Jędraszczyk oraz Piotr Jarosiewicz. Aż trzech Polaków, dawno czegoś takiego nie było.
– Tak, to prawda. Liczba tych Polaków w Kielcach jest dość spora. Jeśli popatrzymy na składy zespołów Ligi Mistrzów, to często jest tak, że jednak ci obcokrajowcy są większością. U nas to już tak będzie mniej więcej pół na pół, ale też musimy sobie zdawać sprawę, bo często słyszymy, że a może więcej Polaków, a może więcej wychowanków. To jest taka kwestia, że my chcielibyśmy wychowanków w drużynie, jednak musimy też patrzeć na jakość. Jestem przekonany, że w następnych latach wychowankowie dostaną trochę szans u nas. Kto wie, może nawet i w najbliższym sezonie? Natomiast też musi się to wiązać z jakością.

Ostatnio poinformowaliście o tym, że bramkarz Kuba Solnica (AKPR AZS AWF Biała Podlaska) i rozgrywający Kuba Osuch (WKS Grunwald Poznań) odeszli do Ligi Centralnej. To ma być już taka tradycja, że wypożyczacie młodych wychowanków?
– Kuba Osuch musi grać jak najwięcej. Skończył teraz wiek juniora, więc musi zacząć występować regularnie w drużynie seniorskiej i mam nadzieję, że będzie miał takie szanse. Niestety, ale w naszej pierwszej drużynie tych szans aż tak dużo by nie miał. Zawodnik w tym wieku musi rozgrywać jak najwięcej meczów, musi być tak naprawdę niemalże cały czas na boisku. Myślę, że wybrał dobrze, a kto wie, może w przyszłości, jeśli wskoczy na naprawdę wysoki poziom, to będzie miał szansę gry w Kielcach. To jest naprawdę fajny, utalentowany i skromny chłopak, z którym się dobrze pracowało.
Podobnie z Kubą Solnicą wypożyczonym do Białej Podlaskiej. Myślę, że to jest podobna sytuacja, gdyż ten bramkarz musi grać jak najwięcej. U nas w Kielcach w tym momencie byłby czwartym wyborem, a to tak naprawdę skazywałoby go na brak możliwości grania. Na to sobie nie może pozwolić, jeśli w jakimś stopniu chce postawić na piłkę ręczną. Wiem, że on ciężko pracował w ostatnich miesiącach i tygodniach również z naszym trenerem bramkarzy Tomkiem Błaszkiewiczem. Wiem, że był wyróżniającą się postacią, chociażby na ostatnich mistrzostwach Polski juniorów. Niech mu się wiedzie, może wróci do Kielc jako ukształtowany golkiper.

Jeśli jesteśmy już przy bramkarzach. Jak wygląda sytuacja z Klemenem Ferlinem?
– Klemen miał operację, o której już wiadomo. Będzie do dyspozycji sztabu szkoleniowego w okresie przygotowawczym, natomiast nie od początku na pełnych obrotach. Około 10 sierpnia będzie miał pełne badania po swoim zabiegu, lecz nie spodziewamy się jakichś komplikacji i sam zawodnik też ich nie zgłasza. Mam nadzieję, że około 10 sierpnia będzie miał badania, które pozwolą mu w 100% wrócić do piłki ręcznej.

To teraz zmieńmy temat. W ostatnich dniach czerwca ogłoszono, że wybrano Cię do zarządu Forum Club Handball. Co to za instytucja i czym dokładnie się zajmuje?
– Forum Klub Handball to instytucja, która zrzesza największe kluby europejskie w piłce ręcznej. Ja jestem tam obecny od kilku lat reprezentując nasz klub i faktycznie zostałem zaproszony do zarządu forum. Ono tak naprawdę reprezentuje interesy klubu przed Europejską Federacją Piłki Ręcznej niemalże w każdym zakresie, gdyż są to sprawy zarówno finansowe, marketingowe jak i chociażby organizacji rozgrywek. W praktyce mamy więc swój wpływ, nie całkowity, ale wpływ na to, jak będą wyglądały rozgrywki europejskie w kolejnych sezonach i kto wie, może tutaj będzie jakaś zmiana.
Coraz częściej mówi się o tym, że od przyszłego sezonu Ligi Mistrzów przejdzie duże zmiany. Wiadomo coś więcej na ten temat, czy to tylko dywagacje?
– Póki co są to dyskusje. Natomiast możliwe jest to, że już na jesień będzie albo decyzja, albo szersza wiedza na ten temat, jak będą wyglądały rozgrywki od sezonu 2026/2027. Jest duże grono klubów w tym i nasz, które chciałyby zmiany systemu rozgrywek, by były one ciekawsze oraz dopuściły większą liczbę zespołów. Jest to jednak decyzja, którą trzeba podjąć wspólnie z EHF-em jak i chociażby z firmami, które mają prawa marketingowe do rozgrywek.
Przez ostatnie kilkadziesiąt miesięcy zapadła cisza w temacie rozbudowy Hali Legionów. Już od sezonu 2020/2021 w Lidze Mistrzów o dopuszczeniu do rozgrywek decydowały także kryteria infrastrukturalne. Mamy dziś 2025 rok, czy EHF zszedł ze swoich wymagań, czy dotychczasowe zmiany w kieleckim obiekcie okazały się wystarczające?
– Nie do końca zszedł. Musimy mieć niestety taką wiedzę, że nasza hala w tym momencie jest jedną z najgorszych w rozgrywkach europejskich, może nie pucharów, ale w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tak naprawdę z gorszych to o dziwo można wymienić Paryż i pewnie Bukareszt. Wszystkie pozostałe zespoły dysponują lepszymi halami z lepszym zapleczem zarówno dla kibiców jak i dla biznesu. To jest w tym momencie nasz duży mankament, również pod kątem komercjalizacji, ponieważ tej przestrzeni biznesowej do komercjalizacji i do sprzedaży, wiele nie ma. Mam nadzieję, że będziemy mogli za jakiś czas usiąść z miastem, porozmawiać czy nasza hala ma szansę zmiany swojego oblicza. Ja bym tutaj nie celował w megalomanię i olbrzymie przebudowy Hali Legionów na dwa razy więcej widzów niż ona w tym momencie ma. Myślałbym może o mniejszej przebudowie, gdzie zyskalibyśmy trochę miejsc, ale przede wszystkim, by mieć przestrzeń dla kibiców. Jej w tym momencie tutaj w Hali Legionów nie mamy i ciężko jest organizować coś przed meczami i po spotkaniach tak jak i dla VIP-ów, i dla zespołu. To są trzy kluczowe rzeczy zwiększenie liczby miejsc i komfortu. Być może przybliżenie tych trybun do parkietu to jest druga rzecz i nie mówię, że nie istotna, natomiast nie musi ona być jakimś mega wielkim stopniem.

Jakie cele stawiasz drużynie przed zbliżającym się sezonem?
– Naszym celem jest Mistrzostwo Polski, czyli odzyskanie tytułu, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwe zadanie. Nie będzie dlatego, że wszyscy wiemy, jak wzmacnia się drużyna z Płocka. Budżet Wisły przypuszczam, że jest największy w historii, a za tym idą też i dobre nazwiska. Ta drużyna będzie bardzo silna, więc o odzyskanie tytułu Mistrzów Polski będzie bardzo trudno. Natomiast ja wierzę w to, że nasza ekipa również będzie w tym sezonie silniejsza. Buduje to nie tylko na podstawie transferów, których dokonaliśmy, czyli wzmocnienie środka rozegrania, zmiana w bramce, ale również poprzez pryzmat tego, że wielu zawodników dopiero w tym sezonie będzie mogło pokazać swoją pełną klasę po powrotach z kontuzji. Mowa tu oczywiście o Szymku Sićko, Hassanie Kaddahu czy Alexie Dujszebajewie. Liczę na nich i wierzę, że oni pokażą absolutnie najwyższą formę, a jeśli tak będzie, to gdy popatrzymy sobie na pozycje, to naprawdę mamy bardzo silny zespół. Oczywiście, że zawsze można być silniejszym i można mieć lepszych zawodników. Uwierzmy i pokażmy, że wierzymy w nasz zespół my w klubie i kibice na trybunach. To naprawdę jest super ekipa, którą uważam, że stać na zwycięstwa zarówno w Polsce jak i w Europie.

Jeśli już jesteśmy przy temacie Superligi. Jak odbierasz to co rok temu działo się w Tarnowie, a teraz w Zabrzu? Jak należy to odczytywać?
– Tak naprawdę w Puławach była też dopiero co podobna sytuacja. Szkoda tych zespołów, szczególnie szkoda mi tego Zabrza, które miało zawsze fajną drużynę, a prezes Kmiecik był mocno zaangażowany. Ten zespół reprezentował pozytywnie Polskę w europejskich rozgrywkach. Naprawdę przykro, że takie sytuacje się dzieją. To jest ta rzecz, o której mówiłem też wcześniej. Dzisiaj piłka ręczna nie ma tak super silnej pozycji, żeby to zainteresowanie firm, sponsorów było super duże. Praca nad tym jest absolutnie do wykonania przez Superligę i Związek Piłki Ręcznej w Polsce. Pewnie nie ma takiej możliwości, żeby tę sytuację zmienić tu i teraz. Natomiast trzeba myśleć bardzo przyszłościowo, od samego szkolenia dzieci i młodzieży, a kończąc na zaangażowaniu mediów i telewizji, bo to jest szalenie ważne. Straciliśmy w ostatnim czasie faktycznie dwa ośrodki. W Tarnowie może były mniejsze tradycje w ostatnich latach, chociaż w przeszłości były bardzo duże, ale też i znakomita nowa hala. Szkoda, że tam piłka ręczna nie może już gościć.
Już za tydzień w poniedziałek 28 lipca drużyna rozpocznie przygotowania. Jakie nastawienie panuje w kieleckim obozie w chwili gdy 1 września minie okrągłe 60 lat od momentu założenia klubu. Szykujecie coś na jubileusz?
– Tak naprawdę trwa on od początku tego roku kalendarzowego. Oczywiście, póki co to były mniejsze rzeczy, mniejsze eventy czy konkursy szkolne na meczach. To też kilka innych rzeczy, np. powiększyliśmy nasze muzeum z myślą o tym jubileuszu. Natomiast tak, będziemy chcieli jeszcze mocniej zaangażować się w ten temat, chociażby poprzez wybory najlepszych zawodników, zaproszenia dla nich na mecze, które będą się rozgrywały na jesień. Może nie planujemy wielkich fajerwerków, lecz na pewno historia jest dla nas szczególnie ważna, dla mnie również.
Poinformowaliście, że sprzedano już 500 karnetów na nowy sezon. To solidny wynik?
– To solidny wynik, tym bardziej że mamy półtora miesiąca do rozpoczęcia rozgrywek. Liczę na jeszcze lepszą liczbę i namawiam wszystkich do tego, żeby podjęli się zakupu karnetu. Dlaczego? Jest kilka powodów. Przede wszystkim, aby pokazać, że jesteśmy wszyscy jedną wspólnotą, że solidarnie chcemy budować klub na przyszłość - na ten sezon i na kolejne, że wszyscy jesteśmy zaangażowani w to i taka jedna nawet mała cegiełka, to jest coś, co będzie potrafiło stworzyć solidny fundament dla solidnego domu, w którym będziemy mogli przyjmować z dumą inne zespoły europejskie. Mowa tu oczywiście o tym domu, czyli o Hali Legionów, ufam, że tak właśnie będzie. Drugim aspektem jest ten ekonomiczny, bo karnet po prostu się opłaca. Jeśli mielibyśmy kupować wejściówki na każdy pojedynczy mecz Ligi Mistrzów, czy Orlen Superligi to trzeba byłoby zapłacić prawie dwukrotnie więcej, aniżeli kupując karnet. Poza tym jest to zawsze swoje miejsce na trybunach, brak konieczności czy to klikania, czy przychodzenia do kasy. To również inne walory, które przygotowaliśmy jak, chociażby zniżka na koszulkę meczową. Zachęcam więc wszystkich do tego, żeby rozważyć zakup karnetu. Wiem, że niektóre osoby mogły się zniechęcić do zakupu tej wejściówki sezonowej np. brakiem największych sukcesów. Natomiast chciałbym jeszcze raz zaapelować do tego, żeby pochylić się nad naszą propozycją i ten karnet na sezon 2025/2026 posiadać.
Rozmawiał: Piotr Okła
Fot. Patryk Ptak/Anna Benicewicz-Miazga/Archiwum CKsportu





