Po pierwszym finale: Było wyrównanie, ale w końcówce to „Wiślacy” byli mocniejsi
W pierwszym meczu finałowym Orlen Superligi Industria Kielce przegrała na wyjeździe z Orlenem Wisłą Płock 29:30. Opiniami po spotkaniu podzielili się trenerzy i zawodnicy obu drużyn.
20-krotni zdobywcy tytułu z Kielc słabo zaprezentowali się w bramce. Zaledwie pięć interwencji w całym spotkaniu uzyskanych przez Miłosza Wałacha przykuło uwagę opiekunka świętokrzyskiej drużyny. – Co tutaj komentować? Za tydzień gramy kolejne spotkanie. Teraz musimy obejrzeć ten pojedynek na wideo i dokonać analizy. Myślę, że w drugiej połowie mieliśmy tylko jedną obronę bramkarzy, ale będziemy walczyć dalej – wskazał Tałant Dujszebajew, trener „żółto-biało-niebieskich”.
Z kolei swoich szczypiornistów za postawę w destrukcji chwalił Xavier Sabaté. – Po pierwsze chciałem pogratulować mojej drużynie. Walczyliśmy i ogólnie zagraliśmy super mecz. Szczególnie w drugiej części graliśmy niesamowicie w obronie. W rywalizacji jest 1:0 dla nas, czekamy teraz na drugi pojedynek w Kielcach – zaznaczył szkoleniowiec „Nafciarzy”.
Natomiast kapitan „żółto-biało-niebieskich” nie krył rozczarowania postawą zespołu w drugich trzydziestu minutach. – Myślę, że wszyscy widzieli, jak to wyglądało. W pierwszej połowie to my byliśmy lepsi, ale w drugiej nie na tyle. Brakowało chyba nam interwencji bramkarzy, a obrona popełniła trochę prostych błędów. Było wyrównanie, ale w końcówce to oni byli mocniejsi. Przed nami drugi mecz w Kielcach i zobaczymy – podkreślił Alex Dujszebajew, rozgrywający kieleckiej ekipy.
Zadowolenie i pewność siebie biła z kolei ze słów skrzydłowego miejscowych Marcela Sroczyka. – Wykonaliśmy swoją robotę. Cała nasza drużyna dała z siebie tyle ile mogła. Musimy to powtórzyć za tydzień i wygrać 2:0, musimy zrobić wszystko, aby tak właśnie było. Ukłony dla całej drużyny – analizował zawodnik płocczan.
Drugi akord kielecko-płockiej rywalizacji zostanie rozegrany w środę 4 czerwca. Początek konfrontacji w Hali Legionów zaplanowano na godzinę 20.30. Jeśli wygra Wisła, to sięgnie po drugie z rzędu mistrzostwo Polski, a jeśli kielczanie to do rozstrzygnięcia potrzebne będzie trzecie spotkanie.
Fot. Maciej Urban





