Trener GKS-u: Nie zgadzam się z tą decyzją
Kolejna drużyna wraca z Kielc na tarczy. Tym razem ofiarą rozpędzonych żółto-czerwonych jest GKS Katowice. Gol na zwycięskie 2:1 został zdobyty przez Dawida Błanika w doliczonym czasie gry. Dzięki tej wygranej kielczanie przeskakują GKS w tabeli meldując się na 9. miejscu. – W takiej sytuacji musi nastąpić refleksja, czy ta druga żółta była konieczna – komentuje trener gości.
Rafał Górak (trener GKS-u): – Nie udała nam się absolutnie pierwsza połowa i nie byliśmy z niej zadowoleni. Zbyt wiele prostych strat nakręcających Korony do generowania zagrożenia pod naszą bramką. Nie była to nasza forma piłkarska. Do przerwy jak najbardziej zasłużony niekorzystny wynik.
W drugiej części spotkania chcieliśmy odwrócić wynik, a jednocześnie poprawić swoją grę. Zależało nam na wstrzemięźliwości i cierpliwości, by nie garnąć się od razu do odrabiania strat. To mogło poskutkować nadzianiem się na ruchliwych skrzydłowych Korony. Wynik 0:2 byłby dla nas bardzo niekorzystny. W tej drugiej połowie mieliśmy swoje momenty i nie brakowało tej cierpliwości. Tak z 10 minut przed zdobyciem gola byliśmy po prostu sobą, mieliśmy swoje akcje, a bramkę strzeliliśmy po ładnej akcji. Był remis, po czym nastąpiła końcówka spotkania...
Mecz był czysty, prowadzony fair, chociaż zawodnicy grali twardo, dość odważnie. Złapaliśmy dwie żółte kartki, obie dla tego samego zawodnika. Moim zdaniem absolutnie nie był to faul na to, by dać piłkarzowi drugą żółtą kartkę i karać nas osłabieniem. Na to jestem zły. Nie mówię, że to był jakiś wielki błąd, natomiast jeśli prowadzi się mecz, czuje się go, zawodnicy walczą, grają, jest wszystko w porządku, to w takiej sytuacji musi nastąpić refleksja, czy ta druga żółta była konieczna. Z taką decyzją się nie zgadzam. Ale też nie uważam, żeby to wypaczyło wynik spotkania. Gratulacje dla Korony. Przed nami kolejny mecz, jesteśmy szczęśliwi, że tu gramy.




