Liga coraz bliżej, a Korona dalej bez wzmocnień
Do startu ligowych zmagań pozostał dokładnie tydzień. Wiele klubów PKO BP Ekstraklasy przeprowadziło kilka bądź kilkanaście transferów, które mają wzmocnić drużyny przed wiosenną częścią zmagań. A Korona Kielce? Nie wykonała żadnego ruchu przychodzącego.
Wyprowadzka ze Ściegiennego
Z klubem ze stolicy województwa świętokrzyskiego pożegnali się już dwaj zawodnicy, którzy nie stanowili o sile zespołu. Mowa tutaj o Dannym Trejo oraz Mateuszu Czyżyckim. 26-letni Meksykanin z amerykańskim paszportem w obecnej ligowej kampanii rozegrał dziewięć spotkań, w których nie zdobył bramki ani nie wykonał ostatniego podania do kolegów. Jedyna zdobycz to asysta w pucharowym meczu z rezerwami Lecha Poznań. W ostatnich godzinach Trejo wrócił na zaplecze MLS, z którego przywędrował do Polski i będzie reprezentować barwy Birmingham Legion FC.
Drugi z wymienionych to gracz, który do Kielc przychodził po najlepszym sezonie w karierze (w kampanii 2022/2023 w barwach GKS-u Tychy w 31 meczach zdobył dziewięć goli i zanotował cztery asysty w pierwszej lidze) i chęcią udowodnienia swojej przydatności w elicie. W sumie w Koronie rozegrał zaledwie osiemnaście spotkań, w których zdobył dwie bramki oraz zanotował asystę. Jego pobyt w Kielcach to głównie czas spędzony na leczenie doznanego w listopadzie 2023 roku urazu ścięgna Achillesa, po którym nie pojawił się już na boisku. Teraz wraca na zaplecze Ekstraklasy i postara się odbudować w Odrze Opole.
Pożegnania z tymi zawodnikami są jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste. Jednak zdjęcie dwóch skrzydłowych z listy płac klubu, który walczy o utrzymanie nie może być jedynymi ruchami w trakcie okienka transferowego.
Królestwo za skuteczność
Od momentu powrotu Korony do PKO BP Ekstraklasy głównym problemem zespołu jest brak skuteczności. Niewykorzystane sytuacje mnożyły się w nieskończoność a punkty, które powinny być na koncie „żółto-czerwonych” nie pojawiały się na nim. Paląca kwestią jest brak skuteczności u całej formacji ofensywnej. Największym zawodem kieleckich fanów jest postawa Jewgienija Szykawki. Najlepszy strzelec poprzedniego sezonu, napastnik który wydatnie pomógł we wprowadzeniu go do elity i utrzymaniu w nim, nie zdobył dotychczas ani jednej bramki w rozgrywkach! Jedynie raz asystował przy trafieniu kolegów w lidze oraz ustrzelił dublet w pucharowym meczu z rezerwami Lecha Poznań. Z kolei na lidera ataku wyrósł Adrian Dalmau, który zdobył sześć goli i dołożył do tego jeszcze jedną asystę. Hiszpan gra zespołowo, potrafi schować ego do kieszeni (co nie było oczywiste w ubiegłym sezonie) i najważniejsze, trafia do siatki. Jednakże to jedyne światełko bijące w ciemnym tuneli ofensywnych poczynań „Koroniarzy”.
Wielkie nadzieje wiązane z ubiegłorocznym transferem Mariusza Fornalczyka nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jedyna bramka to trafienie z Górnikiem Zabrze, ale w pozostałych 29 występach w koszulce Korony nie zanotował ani jednej liczby. Z drugiej strony za ataki Korony odpowiadał Wiktor Długosz. Wychowanek klubu przychodzący po fatalnym okresie w Ruchu Chorzów (brak występów i spadek klubu) dołożył jesienią dwie asysty, jednak nadal pozostaje bez trafienia. Brzemię kieleckiej ofensywy trzyma na sobie Pedro Nuno, który w pierwszym półroczu zdobył cztery bramki. Co ciekawe, ma na koncie tyle samo trafień co… Nono, tylko że Hiszpan jest o trzy lata starszy i ma na swoim koncie 44 potyczki, a nie 19. Tylko czy za zdobywanie bramek ma odpowiadać ofensywny pomocnik, który w ustawieniu Jacka Zielińskiego często pełni również funkcje skrzydłowego? W sumie kielczanie zdobyli piętnaście bramek, czyli tylko o jedną więcej niż ostatni w tabeli Śląsk Wrocław.
Najbardziej wyczekiwane powroty
Jak wielokrotnie przyznawał trener Jacek Zieliński, kluczowym wzmocnieniem dla „żółto-czerwonego” zespołu w drugiej części rozgrywek będzie powrót do gry kontuzjowanych zawodników. W szczególności podkreślał istotną rolę Nono w układance środka pola ekipy z Kielc. 33-letni David González Plata, tak jak wspomniano wcześniej, w koszulce z koroną na piersi rozegrał dotychczas 44 mecze, w których zdobył cztery bramki, a także zanotował siedem asyst. Zdążył już zagrać we wszystkich meczach towarzyskich zimowego okresu przygotowawczego i prawdopodobnie będzie w pełni gotowy na otwierającą wiosnę batalię z Legią Warszawa (niedziela 2 lutego o godzinie 17.30).
Wiele wskazuje również na to, że w kadrze na to spotkanie znajdzie się także Marcus Godinho, który pauzował z powodu zerwania więzadła krzyżowego od kwietniowej batalii z Wartą Poznań. Kanadyjczyk z portugalskim paszportem dał się poznać jako gracz uniwersalny, mogący z powodzeniem wystąpić na zarówno prawym jak i lewym boku obrony lub pomocy. 27-latek, który rozegrał w Koronie 39 spotkań, ma na koncie jedną bramkę i dwie asysty więc może być ważnym graczem po odejściu Trejo oraz Czyżyckiego. Pięciokrotny reprezentant Kanady, mimo iż dotychczas częściej był wystawiany w defensywie niż w linii pomocy, to jednak teraz może zostać ustawiony wyżej.
– Nie ukrywam, że bardzo na nich liczę. To będzie dwóch zawodników, którzy nam pomogą na wiosnę. (O Godinho) Wygląda dobrze. Oczywiście doszedł do nas trochę później niż Nono. Dopiero teraz wszedł z nami w treningi typowo piłkarskie z wszystkimi aktywnościami. Wszystko jest z nim okej, mam nadzieję, że jak zdrowie pozwoli, to będzie pozytywna postać – opisywał doświadczony trener Korony przed wyjazd, na tureckie zgrupowanie.
Liczne dywagacje, a żadnych konkretów
Jednak nawet powrót dwóch ważnych zawodników nie poprawi znacząco sytuacji kadrowej drużyny. Już w grudniu ogólnopolskie media informowały o zainteresowaniu bramkarzem Bartłomiejem Gradeckim z Wisły Płock, pod koniec roku na radarze kielczan znalazł się natomiast Jędrzej Grobelny z Warty Poznań. Sytuacja obu golkiperów w przeciągu kilku tygodni znacząco się zmieniła. Gradecki jest jednym z kandydatów do zastąpienia kontuzjowanego przez kilka najbliższych tygodni Macieja Gostomskiego (mówi się również o ściągnięciu kolejnego bramkarza do rywalizacji), z kolei Grobelny po 14 latach opuścił ekipę „zielonych”. Wychowanek tego zespołu na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się do rywalizującej o awans do PKO BP Ekstraklasy Arki Gdynia.
Korona miała zagiąć parol także na młodych graczy, jak Bartłomiej Juszczyk, Dominik Piła, Maksymilian Dziuba, czy Michał Synoś. Każdy z wymienionych (poza Piłą) byłby piłkarzem, któremu nie dano większej szansy na poziomie najlepszych drużyn w Polsce. Dla młodzieżowców przenosiny do Korony byłyby wielką szansą, jednocześnie dla klubu liczącego każdą złotówkę i punkt, dużym ryzykiem przy niepowodzeniu.
Odmiennie można spojrzeć na Damiana Warchoła, o zainteresowaniu którego usługami pisał jako pierwszy portal Gola.pl. W osiemnastu spotkaniach Betclic 1.ligi zdobył on bowiem dziesięć goli oraz zanotował dwie asysty. Według wspomnianego źródła snajper jest jednym z planów awaryjnych Korony na wypadek niepowodzenia w negocjacjach z innymi zawodnikami. W swoim CV Warchoł ma 39 spotkam w PKO BP Ekstraklasie, w których zanotował dziesięć goli w barwach płockiej Wisły.
Jak na razie żaden z ruchów nie doszedł do skutku. W wielu plotkach i pogłoskach (w szczególności w przestrzeni internetowej) w kontekście Korony wymieniało się także znane z Ekstraklasy nazwiska jak Michał Rakoczy (wypożyczony z Cracovii do tureckiego MKE Ankaragücü), Jani Atanasov (nie bierze udziału w zgrupowaniu „Pasów”, szuka klubu), czy król strzelców ligi białoruskiej Rody Junior Effaghe. Brak ruchów kadrowych potęguje chęć przekazania jakichkolwiek wiadomości transferowych, nawet jeśli są bardzo mało (jeśli w ogóle) prawdopodobne.
Rywale nie śpią
Można powiedzieć, że po co bić na alarm, skoro okienko transferowe w Polsce trwa do 27 lutego? Odpowiedź jest zawarta w śródtytule - rywale nie śpią. Przypomnijmy, że „żółto-czerwoni” znajdują się w strefie spadkowe ze względu na gorszy bilans bramkowy od Puszczy Niepołomice, która zajmuje ostatnie „bezpieczne” miejsce. Trener Tomasz Tułacz sięgnął po Antoniego Klimka z Widzewa Łódź. Szukając jednak graczy, szkoleniowiec wybrał nieoczywiste kierunki, dając możliwość zaprezentowania przed nim swoich umiejętności zawodnikowi futsalu oraz królowi strzelców czwartej ligi mazowieckiej (o czym więcej pisaliśmy TUTAJ).
O punkt więcej od Korony mają KGHM Zagłębie Lubin oraz FKS Stal Mielec. „Miedziowi” zdecydowali się na szwedzki zaciąg sprowadzając doświadczonych Alexandera Abrahamssona, a także Ludviga Fritzsona z tamtejszego klubu IF Brommapojkarna. Z kolei ekipa Janusza Niedźwiedzia ściągnęła Pyrego Hannolę (wypożyczenie z fińskiego SJK Seinäjoki) oraz Natana Niedźwiedzia z rezerw Korony. Fin to lewonożny ofensywny pomocnik, który w 2024 roku wystąpił w 22 meczach ligowych, notując 4 gole i 6 asyst. Ogółem w ubiegłym roku rozegrał 40 spotkań we wszystkich rozgrywkach strzelając 7 goli i 12 asyst.
Najwięcej ruchów poczynił natomiast Radomiak Radom. „Warchoły” sięgnęły po Marco Burcha (wypożyczenie z Legii Warszawa), Pauliusa Golubickasa, Jonathana Júniora, Steve Kingué, Pedro Perottiego, oraz Rafaela Barbosę. Na papierze to poważne wzmocnienia, Golubickas oraz Kingué to gwiazdy ligi litewskiej, a Jonathan Júnior to aktualny król strzelców 2. ligi. Perotti to gracz zaplecza brazylijskiej elity, wszak na szczeblu Serie B wystąpił w 63 meczach, zdobywając trzynaście bramek. Rafael Barbosa to zaś zawodnik mający na koncie 152 mecze na zapleczu portugalskiej ekstraklasy oraz aż 97 w samej elicie.
Z kolei zajmująca pozycję bezpośrednio pod Koroną drużyna Lechii Gdańsk musi sobie radzić z zakazem transferowym nałożonym przez PZPN (o czym więcej pisaliśmy TUTAJ). Siłą rzeczy nie mogą przeprowadzić żadnego ruchu i otwartym pozostaje kwestia czy zakontraktowany jeszcze latem z drugoligowego Hutnika Kraków Michał Głogowski może dołączyć do „biało-zielonych”.
Ostatnia drużyna tabeli, czyli Śląsk Wrocław, który traci do kielczan aż osiem punktów potwierdził dwa transfery. Assad Al-Hamlawi to król strzelców zaplecza szwedzkiej ekstraklasy. W 28 spotkaniach zdobył 14 bramek i wraz z Dijanem Vukojeviciem i Kalle Holmbergem sięgnął po koronę króla strzelców Superettan. Gracz ma wypełnić lukę po sprzedanym latem Manuelu Leivie oraz przede wszystkim Eriku Exposito. Z kolei Marc Llinares to 25-letni lewy obrońca, który karierę rozpoczął w młodzieżowych drużynach Villarrealu, później grał w rodzimych klubach (RCD Mallorca B, Algeciras CF, Osasuna B czy Albacete) oraz szwedzkim Hammarby IF.
Wiosna czasem weryfikacji
Zmagania szesnastu serii, które pozostają do końca sezonu 2024/2025 rozstrzygną o losie Korony Kielce. O ile los Śląska i Lechii wydaje być się przesądzony, albo co najwyżej bardzo prawdopodobny, to o trzecie miejsce spadkowe walka będzie toczyła się do ostatniego meczu.
Najgroźniejsi rywale podopiecznych Jacka Zielińskiego się wzmacniają, czasem po zęby, piłkarzami z ciekawymi CV (jak Radomiak), albo brakującym ogniwem do układanki (Puszcza). Jednak wszystkie drużyny, które mają możliwość rejestracji piłkarzy (poza Lechią, która jej nie posiada) poczyniły już ruchy na rynku transferowym. Pytanie pozostaje jednak jedno, dlaczego jedynym klubem, który tego nie zrobił pozostaje tylko Korona?
Fot. Grzegorz Ksel





