Gdy robiłem awans, to nie przegrałem tam i chciałbym to utrzymać
Dziś „żółto-czerwoni” zmierzą się na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec, czyli zespołem z dołu tabeli, który będzie zdeterminowany, by zapunktować. – Oni łatwo skóry nie sprzedadzą i będą walczyć, by odebrać nam te punkty – zauważa Łukasz Sierpina, zawodnik Korony Kielce.
– Zagłębie gra pod dużą presją. Mamy świadomość, że zmienił się tam trener, a po kontuzjach wracają do gry ważni ludzie dla tego zespołu – dodaje kielecki piłkarz. Na początku września z posadą szkoleniowca sosnowieckiego zespołu pożegnał się Kazimierz Moskal, a zastąpił go Artur Skowronek.
Sierpina przyznaje, że jego sportowe wspomnienia z Sosnowca są wyłącznie dobre. – Gdy robiłem awans to nie przegrałem tam i chciałbym to utrzymać – zaznacza doświadczony zawodnik. Jego zdaniem Koronę czeka trudny mecz. – Nie ma co się oszukiwać – Korona jest faworytem tego meczu i widać to nawet po układzie tabeli. Jednak jesteśmy świadomą drużyną. Mecze wyjazdowe, nawet z zespołami z dołu tabeli, są bardzo ciężkie. Oni chcą się piąć w górę ale my tam jedziemy po trzy punkty i po to, by pozostać numerem jeden.
Piłkarz odnosi się także do atmosfery panującej obecnie w zespole. – Ta jest bardzo fajna, więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wygrywać mecze. Wspólnie idziemy w jednym kierunku i nie ma znaczenia, że jedni grają więcej, drudzy mniej. Chwała dla chłopaków, którzy wchodzą z ławki, bo mają świadomość, że nawet jeśli wejdą na 5-10 minut, to muszą pomóc drużynie.
Sierpina wspomnieniami wraca także do ostatniego spotkania z Wisłą Płock. – Ta współpraca całej drużyny zdecydowanie się poprawiła. Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji z drużyną z PKO Ekstraklasy. Ale ja bym troszeczkę tonował emocje, bo liga rządzi się swoimi prawami. Naszym celem jest solidne podejście do następnych meczów, bo chcemy wygrywać i piąć się w tabeli.
Początek dzisiejszego spotkania zaplanowany został na godzinę 18.
Fot. Grzegorz Ksel





