„Koroniarze” po Zagłębiu: czasami graliśmy zbyt wolno
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin 0:1. Po meczu swoimi opiniami podzielili się Patrik Hellebrand i Kamil Jakubczyk, zawodnicy „żółto-czerwonych”.
Patrik Hellebrand (pomocnik Korony): –
(O przebiegu meczu i straconej bramce) Boli ta porażka na pewno. Wiedzieliśmy, że jeśli Zagłębie strzeli pierwszą bramkę, to zawsze jest trudno. Muszę powiedzieć, że dzisiaj rywale zrealizowali swój plan. Po zdobyciu gola bronili się w dziesięciu i nie byliśmy w stanie stworzyć stuprocentowych sytuacji.
(O powtarzalnym obrazie gry przez cały mecz) Tak, myślę, że czasami graliśmy zbyt wolno. Były też sytuacje, w których mogliśmy szybciej wprowadzać piłkę do przodu. Jak jednak mówię, dzisiaj nie stworzyliśmy żadnej klarownej sytuacji. Myślę, że nawet gdyby mecz trwał dłużej, obraz gry pozostałby taki sam. Było nam naprawdę trudno.
(O podobieństwie do czwartkowego pojedynku w Warszawie z Polonią) Szkoda, że zawsze tracimy tę pierwszą bramkę, bo w piłce, kiedy jest 0:0, mecz pozostaje bardziej otwarty. Dlatego dzisiejszy wynik boli.
Kamil Jakubczyk (środkowy pomocnik „żółto-czerwonych”): – Myślę, że na pewno nie ma co łączyć dwóch spotkań, bo z mojej perspektywy były to dwa różne mecze. W przypadku spotkania z Polonią można nam zarzucić, że przegraliśmy z pierwszoligowcem, ale stwarzaliśmy klarowne sytuacje. W normalnych okolicznościach myślę, że przynajmniej część z nich zamienilibyśmy na bramki. Dzisiejszy mecz wyglądał jednak inaczej. Wiedzieliśmy, jaki styl gry preferuje Zagłębie – pierwsze długie podanie i straciliśmy bramkę na 0:1. Później biliśmy głową w mur. To na pewno jest rzecz do analizy. Mecz może układać się lepiej lub gorzej, ale musimy stwarzać sytuacje. Mieliśmy dominację na boisku, Zagłębie właściwie nie chciało rozgrywać piłki i dość łatwo nam ją oddawało. Przez dużą część spotkania byliśmy przy piłce, ale nie przekładało się to na klarowne okazje do zdobycia bramki.
(O jednostajności ataków pozycyjnych) Myślę, że to główny wniosek po tym starciu. Dostosowaliśmy się dzisiaj jakością gry do Zagłębia i graliśmy tak, jak chciał tego rywal – wolno, przewidywalnie, z niewielką liczbą zmian tempa i małą dynamiką w naszych atakach. Kiedy dochodziliśmy już pod pole karne, brakowało zdecydowania. Powinniśmy szybciej szukać uderzeń, z większym przekonaniem podejmować pojedynki i atakować pole karne. Nawet jeśli pojawiały się niezłe dośrodkowania, to nie potrafiliśmy stworzyć z nich zagrożenia, bo albo nie było nas w polu karnym, albo brakowało nam zdecydowania lub byliśmy za mało pazerni.
Fot. Grzegorz Ksel




