Zieliński: skoczymy Górnikowi do gardła
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. – Dla nas będzie to po prostu moment na sprawdzenie się z takim rywalem – powiedział przed potyczką Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
W przededniu spotkania z Górnikiem trener Korony, Jacek Zieliński, przekazał kluczowe wieści dotyczące sytuacji kadrowej zespołu. Szkoleniowiec odniósł się do stanu zdrowia Dawida Błanika, który po przerwie spowodowanej urazem stopniowo wraca do pracy z zespołem.
– Dawid Błanik dzisiaj wraca na pierwszy trening z drużyną. Trudno jednak oczekiwać, żeby był gotowy do gry i znalazł się w kadrze meczowej. Myślę, że to nastąpi dopiero po przerwie na reprezentację – poinformował opiekun „żółto-czerwonych”.
Trener Kielczan zwraca jednak uwagę, że nadchodzący czas działa na korzyść zawodnika. Przerwa w rozgrywkach ligowych ma być kluczowym momentem na ponowne wprowadzenie go do pełnej formy meczowej. – Zobaczmy, w jakiej jest dyspozycji. Przerwa na kadrę mu pomoże – zagra dobrą grę kontrolną z Legią, którą mamy zaplanowaną. Myślę, że będzie dobrze – dodał z optymizmem.
Przed spotkaniem z Koroną Górnik Zabrze zajmuje pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 18 punktów po 7 rozegranych meczach. Zespół może pochwalić się świetną serią trzech ligowych zwycięstw z rzędu (2:1 z Rakowem Częstochowa, 1:0 z Cracovią oraz 2:1 z Lechem Poznań), z zaledwie jedną porażką w całym dotychczasowym sezonie.
– Myślę, że ten mecz będzie pierwszą taką weryfikacją, w jakim miejscu jesteśmy. Spotykamy się z drużyną rozpędzoną, która jest liderem tabeli – i to nie przypadkowym liderem, bo sobie na to jak najbardziej zasłużyli. Sam jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało. Wierzę w chłopaków i w pracę, którą wykonujemy, bo widać, że idziemy do góry. Jestem przekonany, że jutro „skoczymy Górnikowi do gardła” – zapowiedział odważnie.
W letnim okienku transferowym Górnik przeprowadził intensywną przebudowę kadry, w ramach której do zespołu dołączyli m.in. Janis Antiste, Maximilian Dietz, Peter González, Zeidane Inoussa, Erik Prekop czy Kacper Urbański. Z klubem pożegnała się natomiast grupa dotychczasowych zawodników, wśród których znaleźli się m.in. Lukas Ambros, Taofeek Ismaheel, Kamil Lukoszek, Kryspin Szcześniak, czy właściciel Lukas Podolski.
– Myślę, że na tym polegają transfery, żeby ta jakość znalazła odzwierciedlenie na boisku. Ale prawda jest też taka, że porównując Górnika z Koroną, większość transferów dotyczyła formacji ofensywnych. Zmienili dużo w ataku, tak samo jak my. Defensywy ostały się w obu drużynach stabilne, bardzo solidne. Sam jestem ciekaw, jak zderzą się ze sobą w jutrzejszym pojedynku – wskazał.
65-latek podkreślił także, że wysoka forma Zabrzan nie jest dziełem przypadku, lecz efektem dłuższego procesu i cennego doświadczenia zebranego na arenie międzynarodowej. – Ten poprzedni sezon nie był wypadkiem przy pracy. To był proces, który w Górniku trwał od jakiegoś czasu. Trzeba powiedzieć, że o meczach Górnika w europejskich pucharach mówi się, że szybko odpadł. Zobaczmy jednak, z kim grali: Fenerbahce, Ferencváros, AS Monaco – to były firmy, daj Boże zdrowie. Myślę, że nauka wyniesiona z tych spotkań jest już widoczna w lidze. Reakcja w meczu z Lechem, gdzie w ciągu paru minut wrócili i rozstrzygnęli losy na swoją korzyść – to są rzeczy, które dają olbrzymią bazę doświadczeń. Myślę, że wraz z upływającym czasem i rozkręcającym się sezonem będzie to widać w ich poczynaniach. Co by nie mówić, są solidną, dobrą drużyną. Ale my też mamy zespół, który idzie w górę i z każdym pojedynkiem rośnie. Jestem przekonany, że z Górnikiem tę rękawicę podejmiemy – skwitował.
Zieliński odniósł się także do dyskusji na temat stylu gry i oczekiwań stawianych zespołom w polskiej lidze, rozprawiając się z popularnym mitem o ciągłej przewadze na boisku. – Nie wiem, skąd się bierze ta narracja, że zespoły powinny dominować nad przeciwnikiem przez całe 90 minut. Nie ma na to szans, nie da się tak grać. W założeniu powinna być dominacja przez cały pojedynek i najlepiej mieć cały czas piłkę dla siebie, nie oddając jej rywalowi, ale to iluzja, abstrakcja. Trzeba te słabsze momenty też nieraz przetrwać. To czasem świadczy o klasie drużyny, jeśli potrafi przetrwać takie trudniejsze chwile. Czasami da się taki promyk nadziei rywalowi, a później się go skontruje. Oczywiście tak bywa, ale u nas w lidze szczególnie nie ma takich zespołów, które potrafią dominować przez pełne 90 minut – opisał.
Były trener Cracovii czy Lecha Poznań odniósł się również do zarzutów dotyczących przebiegu ostatnich spotkań i taktycznych decyzji sztabu w drugich połowach. – To nie było tak, że w drugiej połowie we Wrocławiu z premedytacją oddaliśmy pole przeciwnikowi. Wcale nie było takiego planu, ale Śląsk się trochę przeorganizował i zagrał bardziej ofensywnie – myślę, że to też z tego wynikało. Myśmy mieli swoje sytuacje na domknięcie meczu, jak nieuznana bramka Ameyawa czy szansa Morgana, i powinniśmy to starcie domknąć. Nie udało się, ale nie wynikało to z żadnego planu. Tu dochodzi jeszcze przeciwnik. Tak samo nie podejrzewam, żeby Lech, mając praktycznie rywalizację pod kontrolą w Zabrzu, nagle się cofnął i z premedytacją oddał pole Górnikowi. To Górnik, napędzany dopingiem publiczności, ruszył i wygrał. To są po prostu takie momenty newralgiczne i one się zdarzają – wyjaśnił.
Ponadto z dystansem odniósł się także do rangi zbliżającego się pojedynku i ewentualnych podsumowań początku sezonu. – To mecz w prime time, o dobrej porze wieczorem. Podejmujemy zespół lidera, więc na pewno oczy będą zwrócone na nas. Za wcześnie jednak będzie na oceny wiążące. Jesteśmy po 7. kolejkach i liga dopiero się rozpędza. Dla nas będzie to po prostu moment na sprawdzenie się z takim rywalem. Myślę, że na końcowe oceny drużyny i tego, jak to będzie wyglądało, jest jeszcze trochę za wcześnie – wskazał.
Dla pomocnika kieleckiego klubu Patrika Hellebranda będzie to starcie z byłym klubem, które może nieść ze sobą dodatkowe emocje. – Patrika nie ma co wspierać, to jest na tyle doświadczony i mądry chłopak, że zdaje sobie z tego sprawę. Dla niego ten mecz będzie trochę większej rangi, jednak jestem spokojny o to, że wytrzyma tę presję. Radził sobie w wielu takich sytuacjach i nie ma co nakładać tutaj na niego dodatkowego ciężaru czy dokładać rozmów. My wszystko mamy ustalone, plan na mecz też – i będziemy się tego trzymać – skwitował.
Trener Korony odniósł się do mocnej strony najbliższego rywala, jaką są stałe fragmenty gry, podkreślając jednocześnie, że jego zespół ma w tym elemencie równie groźne argumenty. – Myślę, że o tym, iż Górnik strzela po stałych fragmentach gry, wszyscy wiedzą od dawna. Serwis w wykonaniu Erika Janży czy Kacpra Urbańskiego jest dobry i temu nie ma co się dziwić. Będziemy na to przygotowani. Natomiast my do tej pory strzelaliśmy więcej goli z tego elementu, a i dalej pracujemy nad nim, tak jak nad atakiem pozycyjnym i kończeniem akcji z gry. To wygląda coraz lepiej. Stałe fragmenty dalej będą naszą mocną bronią, co będziemy chcieli pokazać w starciu z Górnikiem – opisał Zieliński.
Na koniec konferencji prasowej zdradził więcej szczegółów zapowiadanego na początku spotkania z mediami meczu kontrolnego z ekipą Marka Papszuna. – Co do szczegółów tego pojedynku nie wiem, też tego czy będzie otwarty dla kibiców tym bardziej, że jesteśmy gościem. Sparing z Legią będzie w sobotę 3 października o godzinie 12.00 w Legia Training Center w Książenicach – podsumował.
Fot. Marcin Deszczka




