Debiut Korony Kielce w Ekstraklasie
Korona Kielce to ekipa, która dzisiaj nieodzownie kojarzy nam się z rozgrywkami Ekstraklasy. Nie zawsze jednak tak było. Wystarczy przecież przypomnieć czasy, w których kluby z województwa świętokrzyskiego przez lata miały problem z występami na najwyższym poziomie ligowym w Polsce. Szlaki co prawda przetarła ekipa KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, ale ich historia w elicie nie jest długa ani szczególnie usłana sukcesami. Dlatego tak wyczekiwany i radosny był dla kibiców z tego regionu awans Korony Kielce do Ekstraklasy w sezonie 2004/05.
Wraz z końcem maja 2005 Korona Kielce, znana wówczas jako Kolporter Korona Kielce, zapewniła sobie grę w najwyższej lidze. Podopieczni najpierw Dariusza Wdowczyka, a następnie Ryszarda Wieczorka, zajęli pierwsze miejsce w tabeli 2. ligi, zostawiając za sobą m.in. Widzew Łódź, Jagiellonię Białystok czy Arkę Gdynia. Ten moment zapisał się złotymi zgłoskami w historii nie tylko klubu, ale i całego miasta. Jak wynika z ówczesnych relacji, na fecie zgromadziło się kilkanaście tysięcy ludzi.
Co ważne, awans do elity zbiegł się w czasie z wielkimi, właściwie przełomowymi inwestycjami. Pod koniec 2004 roku rozpoczęto budowę stadionu, który wówczas - choć trudno w to uwierzyć - był najnowocześniejszym obiektem w kraju. Finalnie prace zakończono szybko, bo uroczyste otwarcie nastąpiło 1 kwietnia 2006 roku. Wówczas Korona podejmowała zespół Zagłębia Lubin, a mecz ten zakończył się wynikiem 1:1. Pierwszego na nowym obiekcie zdobył co prawda Dawid Plizga z zespołu gości, ale chwilę później dla gospodarzy trafił Krzysztof Gajtkowski.
Korona Kielce w Ekstraklasie zadebiutowała jednak 26 lipca 2005 roku. Wówczas zremisowali oni z Cracovią 0:0. Nikt wówczas nie mógł przypuszczać, że podopiecznych Ryszarda Wieczorka czeka tak dobry sezon. Choć początki nie były dla beniaminka zbyt udane - pierwsze trzy mecze to dwie porażki i tylko punkt zdobyty na inaugurację - to dość szybko Kielczanie się otrząsnęli. Już w 4. ligowej kolejce zanotowali bowiem swoje pierwsze, historyczne zwycięstwo w Ekstraklasie. Wówczas pokonali przed własną publicznością zespół Polonii Warszawa 3:2. Świetne zawody rozegrał wówczas Grzegorz Piechna, autor trzech bramek dla gospodarzy, dla którego również ta kampania była wyjątkowa, o czym miał się przekonać za kilka miesięcy.
POLECAMY: Sesje noworodkowe, sesje ciążowe, ale również sesje kobiece, rodzinne, polityczne i inne. Przejrzyj portfolio Fotograf Kielce Żanety Kosmali.
Kolejne tygodnie to historia naprzemiennych zwycięstw, remisów i porażek. Z pewnością jednak kluczowy był mecz z 11. kolejki, gdy Korona mierzyła się w Krakowie z Wisłą. Drużyna, która wówczas była potentatem ligi musiała zadowolić się tylko remisem z coraz lepiej radzącym sobie beniaminkiem. Do końca roku niewiele jednak zmieniało się w grze drużyny ze stolicy województwa świętokrzyskiego.
Prawdziwy przełom przyszedł wraz z początkiem wiosny, a dokładnie rzecz ujmując od kwietnia 2006 roku. To wówczas Korona zanotowała serię zwycięstw z mocnymi rywalami. Udało się bowiem pokonać m.in. Górnika Zabrze i Wisłę Kraków. Dzięki temu zaczęto zastanawiać się, czy drużyna powalczy jeszcze o miejsce na podium. Takie nadzieje fanom towarzyszyły prawie do samego końca, ale finalnie jednak to się nie udało. Koroniarze zakończyli swój debiutancki sezon na najwyższym poziomie ligowym w kraju na 5. miejscu. To wynik, którego nikt nie mógł się spodziewać przed startem sezonu. W kontekście gry oraz wyników w jego trakcie, był jednak pewnym niedosytem, szczególnie, że do trzeciego wówczas Zagłębia Lubin zabrakło tylko dwóch punktów. Warto jednak wspomnieć, że równolegle do boju na ligowym froncie, “Złocisto-Krwiści” rywalizowali z powodzeniem w Pucharze Polski, docierając do półfinału tych rozgrywek. Tam, co ciekawe, przegrali rywalizację ze wspomniany Zagłębiem Lubin.
Niemniej, z dzisiejszej perspektywy najważniejsze jest to, że ówczesny wynik przez lata okazywał się najlepszym rezultatem w historii występów w Ekstraklasie. Piąte miejsce na koniec sezonu udało się powtórzyć jeszcze tylko dwukrotnie: w sezonie 2011/12 oraz 2016/17. Nigdy jednak Kielczanie nie mieli możliwości ulokować się wyżej. To pokazuje, żę ówczesna drużyna była niezwykle mocna, a kibice nie bez przesady wspominają ją po dziś dzień.
Obecnie Korona Kielce może tylko pomarzyć o podobnych wynikach, choć klub robi wszystko, aby do nich nawiązać. Niemniej aktualnie drużynie bliżej do spadku z ligi niż piątej lokaty w tabeli. Superbet, a więc jeden z czołowych operatorów w Polsce, co potwierdza ranking najlepszych bukmacherów dostepny pod adresem https://www.goal.pl/bukmacherzy/ w serwisie goal.pl, wystawia na spadek zespołu kurs w okolicach 5.50. Przygotował on także specjalną ofertę, dzięki której nowy użytkownik, który wykorzystał kod bonusowy do Superbet, może zdobyć bonus.
h2: Korona króla strzelców dla Grzegorza Piechny
Sezonu 2005/06 nie można jednak opisać bez bodaj największego bohatera tamtego zespołu. Chodzi naturalnie o Grzegorza Piechnę, który zdobył wówczas aż 21 z 46 goli całego zespołu w sezonie. Tym samym napastnik został królem strzelców Ekstraklasy. Trudno wyobrazić sobie lepszy scenariusz. Szczególnie, że była to jego debiutancka kampania na tym poziomie rozgrywkowym. Dobre wyniki pozwoliły na wyjazd do ligi rosyjskiej oraz powołanie do reprezentacji Polski. W kadrze rozegrał on jeden mecz i zdobył gola w towarzyskiej potyczce przeciwko Estonii.
Do dzisiaj Piechna wspominany jest w Kielcach z wielką sympatią, a dzięki występom w tamtych latach zyskał miano klubowej legendy. Na taki sam status liczyć może Paweł Golański, który ówcześnie stawiał dopiero swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce, a z czasem stał się istotną częścią reprezentacji Polski.
Historia Korony w debiutanckim sezonie w elicie to więc historia nie tylko wielkiego drużynowego sukcesu beniaminka, ale i pojedynczych piłkarzy, którzy dzięki kampanii 2005/06 zapisali się na zawsze w historii nie tylko klubu z Kielc, ale i całej Ekstraklasy.




