Zieliński: Lechia ma też swoje słabe punkty, którymi można ich „trafić”
W 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk. – To jesienne spotkanie wbrew temu co pokazał wynik, nie było wcale tak jednostronne – powiedział przed starciem Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Trener Kielczan rozpoczął konferencje prasową od informacji dotyczących sytuacji zdrowotnej zespołu. Zgodnie z komunikatem klubu opublikowanym w social mediach Vladimir Nikolov i Nikodem Niski zmagają się z infekcją, w związku z czym nie znajdą się w kadrze meczowej. – Oni są chorzy, a pozostali są do naszej dyspozycji – wskazał.
Następnie odniósł się do okresu przygotowań w trakcie przerwy reprezentacyjnej. – Myślę, że dobrze wykorzystaliśmy tą przerwę. Pracowaliśmy naprawdę bardzo solidnie. Zaczynają te boiska coraz lepiej wyglądać. Można powiedzieć, że trochę takiej typowo piłkarskiej pracy zrobiliśmy. Pracowaliśmy nad tym, co do tej pory szwankowało. Myślę, że zaczyna to dobrze wyglądać. Zawodnicy po reprezentacjach narodowych wrócili w pełni zdrowia. Iczywiście poza Wladimirem Nikolovem, ale on się nabawił jakiegoś wirusa po powrocie z Indonezji, więc nie mieliśmy na to wpływu. Myślę, że są podstawy do optymizmu – podkreślił.
Zapytany o rywalizację w zespole, podkreślił równy poziom pracy zawodników. – Uważam, że cały zespół pracował dobrze i bardzo solidnie. Wielu chłopaków wyglądało dobrze. My sobie te oceny zostawimy dla siebie. Cieszę się, że niektórzy dają mocne sygnały, że można w każdej chwili na nich liczyć. Dla mnie to jest bardzo ważne – zaznaczył.
Doświadczony szkoleniowiec odniósł się również do trudnych warunków boiskowych na początku rundy. – Większość klubów się z tym boryka. W Polsce te boiska teraz tak wyglądają. Niestety ta zima dała się we znaki bardzo mocno i szczególnie to było widać po boiskach w Ekstraklasie, bo większość tych boisk była w stanym fatalnym. Dlatego myślę, że też jest to kwestia zastanowienia się, czy my rzeczywiście powinniśmy zaczynać ligę w styczniu, bo później to niestety, ale kumuluje się, nakłada się i zaczynają być problemy – podkreślił.
Poruszył także temat świątecznego terminarza, który dał tylko czterodniowy dystans między wyjazdem na Pomorze a konfrontacją przeciwko Jagiellonii Białystok. – Myślę, że to iż gramy w poniedziałek nie ma to żadnego znaczenia, bo jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Spędzam już któreś święta poza domem i przyzwyczaiłem się do tego. Nie mamy na to wpływu, bo tak został ułożony kalendarz. My możemy tylko martwić się tym, że mamy bardzo małą przerwę między meczem w Gdańsku a pojedynkiem domowym z Jagiellonią Białystok i to bardziej nam „spędza sen z powiek” niż to, że będziemy grali w Lany Poniedziałek. Mamy bardzo małą przerwę w szczególności gdy czeka nas powrót z Gdańska. Jest to dla nas utrudnienie – wskazał.
Przechodząc do analizy rywala, zwrócił uwagę na wcześniejsze spotkanie z Lechią Gdańsk. Przypomnijmy, że 27 września po dublecie Wiktora Długosza i trafieniu Martina Remacle jego podopieczni triumfowali 3:0. – To jesienne spotkanie wbrew temu co pokazał wynik, nie było wcale tak jednostronne. Lechia też prowadziła momentami grę, miała swoje sytuacje, więc to jest naprawdę groźny zespół. Zdobył największą liczbę bramek w lidze, dysponuje bramkostrzelnym atakiem, traci też dużo goli, więc będziemy chcieli to wykorzystać, ale spodziewamy się trudnego meczu. W Gdańsku gra się niezwykle trudno co pokazały ostatnie domowe starcia naszych rywali – opisał.
Wskazał również na ofensywną siłę przeciwnika. – W pierwszej kolejności my się musimy skupić na sobie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z atutów Lechii, bo dysponują jak na nasze warunki ligowe bardzo mocną ofensywą. Natomiast Lechia ma też swoje słabe punkty, którymi można ich „trafić” i to będziemy chcieli wykorzystać – zdradził.
Podkreślił znaczenie sytuacji w tabeli. Wszak Korona zajmuje obecnie ósme miejsce z dorobkiem 36 punktów, podczas gdy Lechia, mimo wywalczenia na boisku większej liczby oczek, plasuje się cztery lokaty niżej ze względu na karę pięciu punktów ujemnych. Oba zespoły dzielą obecnie zaledwie dwa „oczka”. – O tym się już mówi od dłuższego czasu, że każdy mecz jest bardzo ważny. Każdy punkt może być na wagę złota w ostatecznym rozrachunku. Nigdy liga nie była tak spłaszczona, a przez to stała się bardzo ciekawa. Zostało osiem kolejek do końca, w których musimy zachować czujność i punktować na maksa – przestrzegł 65-latek.
Odnosząc się do stylu gry, zaakcentował potrzebę równowagi. – Z Lechią przede wszystkim trzeba zagrać bardzo mądrze w defensywie, ale trzeba też szukać gry do przodu, bo skupić się na samej defensywie to będzie duży błąd. Trzeba będzie zneutralizować atuty Lechii, a nie będzie to łatwe. Wierzę jednak w swoich chłopaków. Wygląda to coraz lepiej ostatnio na treningach, wchodzimy na wyższy poziom i chciałbym, żebyśmy zaczęli to demonstrować na boisku – wskazał.
W kontekście składu rywala wspomniał o sytuacji kadrowej. Do kadry meczowej „biało-zielonych” mają powrócić kontuzjowani wcześniej liderzy zespołu na czele z liderem klasyfikacji strzelców całej ligi Tomášem Bobčkiem. – Mamy informację, że Bobček już jest zdrowy, więc nie ma tu co gdybać, tylko przygotować się na najsilniejszy skład Lechii. Ale jak my zagramy, czy zagęścimy środek pola, to zobaczymy, mamy przed sobą jeszcze dwa treningi na dopracowanie kwestii taktycznych – powiedział Zieliński.
Ponadto odniósł się do pracy zespołu w trakcie przerwy i indywidualnej dyspozycji zawodników. – Cieszę się, że niektórzy dają sygnały, mocne sygnały, że można w każdej chwili na nich liczyć. Natomiast kto się znajdzie w wyjściowym składzie, to zobaczymy w poniedziałek.
Zapytany o klucz do sukcesu, wskazał na fundamenty gry zespołu. – Każdy detal, każdy element taktyczny w tym meczu będzie bardzo ważny. Nie tylko faza przejściowa, bo żeby fazę przejściową wyprowadzić, trzeba się najpierw wybronić. Kluczem do sukcesu przede wszystkim będzie dobra gra w defensywie. Ja nie mówię o grze opartej na „autobusie” w szesnastce, natomiast o dobrej grze w defensywie. Musimy się ustrzegać błędów, które wielokrotnie odbierały nam punkty i to będzie, myślę, kluczem do dobrego wyniku – opisywał szkoleniowiec.
Na koniec wyjaśnił plan pracy zespołu po meczu oraz odniósł się do oczekiwań kibiców. – Nocujemy po meczu w Gdańsku, wracamy we wtorek po śniadaniu, w środę jeden trening, w czwartek jeden trening, w piątek rozruch i mecz z Jagiellonią. Tu wielkich cudów nie można zrobić – skwitował.
– Jestem zwolennikiem pragmatycznej piłki i piłki skutecznej. Na chwilę obecną jesteśmy w takim a nie innym stadium rozwoju tej drużyny, więc styl gry czasami schodzi na dalszy plan. Wszyscy chcieliby oglądać Barcelonę, Arsenal czy PSG, ale póki co to zejdźmy na ziemię. Przed nami święta, cieszmy się tym co jest. Styl gry przyjdzie – podsumował Jacek Zieliński.
Fot. Grzegorz Ksel




