Trenerzy po meczu z Pickiem: naszym największym problemem była dziś nieskuteczność.
W pierwszym meczu fazy play-off Ligi Mistrzów Industria Kielce przegrała na wyjeździe z węgierskim OTP-Bank Pickiem Szeged 23:26. Po spotkaniu swoimi opiniami podzielili się Tałant Dujszebajew i Krzysztof Lijewski.
Tałant Dujszebajew (trener 20-krotnych mistrzów Polski): – Co można powiedzieć? Myślę, że w obronie byliśmy dziś bardzo dobrzy. W dużej mierze zrealizowaliśmy to, co chcieliśmy, ale w ataku pozycyjnym – szczególnie w pierwszej połowie – nie wykorzystaliśmy aż siedmiu sytuacji sam na sam. To bardzo trudne. W drugiej połowie też mieliśmy trzy–cztery stuprocentowe okazje.
W takich meczach trzeba to wykorzystywać, bo później przeciwnik nabiera pewności, cofa się w obronie, a my nie jesteśmy w stanie zdobyć bramki. Uważam, że naszym największym problemem była dziś nieskuteczność. Dodatkowo źle rozegraliśmy okresy gry w przewadze – tylko dwie bramki na siedem prób, to zdecydowanie za mało i musimy to poprawić.
Zmieniliśmy obronę na 5:1 i w końcówce pierwszej połowy zaczęło to przynosić efekty. Być może będziemy tak grać w rewanżu. Zobaczymy.
Można by o tym napisać książkę. Każdy może mieć swoje zdanie – Pan ma rację, ja mogę mieć rację. Jedni powiedzą, że bramkarz był znakomity, inni, że my byliśmy nieskuteczni. I każdy będzie miał trochę racji.
Krzysztof Lijewski (drugi trener wicemistrzów Polski): – Jesteśmy na półmetku. Trzy bramki to jednocześnie dużo i mało. Oczywiście chcielibyśmy, żeby wynik końcowy był nieco bardziej korzystny z naszej perspektywy. Trzeba jednak przyznać, że gospodarze zagrali dziś bardzo zdeterminowani i walczyli do ostatniej piłki, żeby osiągnąć jak najlepszy rezultat.
Wydaje mi się, że przed rewanżem wszystko jest jeszcze otwarte. Gramy za kilka dni u nas, przy wsparciu naszych kibiców, i wierzę, że jeśli poprawimy kilka elementów w stosunku do dzisiejszego meczu – mam tu na myśli przede wszystkim atak pozycyjny – to będzie dobrze.
Przygotowywaliśmy się tak, jakby wszyscy zawodnicy byli do dyspozycji – i faktycznie tak to dziś wyglądało, więc nie daliśmy się zaskoczyć obecnością Smarasona i Banhidiego.
Na szybko można powiedzieć, że zabrakło nam skuteczności. Sprawiliśmy, że bramkarz drużyny przeciwnej wyglądał dziś jak mistrz świata – obronił chyba 14 rzutów, a na tym poziomie i na tym etapie rywalizacji to bardzo dużo. Z drugiej strony nasz golkiper również miał kilkanaście udanych interwencji, więc rywalizacja między nimi była dość wyrównana.
Myślę, że nie popełniliśmy wielu błędów technicznych, co w przeszłości było naszą piętą achillesową. Cieszy mnie natomiast, że wystrzegaliśmy się prostych strat. Natomiast zdecydowanie musimy poprawić skuteczność w wykańczaniu akcji – dziś bardzo ciężko pracowaliśmy na to, żeby stworzyć sobie sytuacje rzutowe, ale zabrakło nam zimnej krwi przy ich finalizacji.
Fot. Industria Kielce/Tomasz Fąfara




