Dziekoński po Pogoni: sami jesteśmy sobie winni
W 25. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Pogonią Szczecin 1:2. – Teraz pewnie przez osiem godzin będziemy wracać w ciszy – powiedział po spotkaniu Xavier Dziekoński, bramkarz „żółto-czerwonych”.
Golkiper Korony odniósł się do dwóch straconych bramek, które padły w bardzo podobnych sytuacjach. Jak przyznał, w obu przypadkach miał ogromne problemy z widocznością i praktycznie nie widział momentu oddania strzału.
– Nie wiem, szczerze – ciężko mi cokolwiek powiedzieć o tych bramkach, bo zupełnie nie widziałem ani momentu strzału, ani piłki. Przy pierwszej bramce w ogóle nie widziałem, że piłka leci, a przy drugiej gdzieś dopiero w połowie jej lotu. Ciężko mi powiedzieć, co się wydarzyło wcześniej, bo tam naprawdę było bardzo dużo zawodników i miałem wrażenie, że nawet nie ma gdzie jej zmieścić, że zablokujemy ten strzał, a niestety dwa razy futbolówka wylądowała w siatce – analizował.
Wychowanek Jagielloni Białystok wskazał również kluczowy moment samej końcówki spotkania, kiedy decydujący gol padł po stałym fragmencie gry w ostatniej akcji meczu. Jak podkreślił, zespół był przekonany, że wystarczy skutecznie wybić piłkę, aby zakończyć spotkanie. – Tak, przy tym stałym fragmencie mówiliśmy sobie, że bronimy i koniec meczu. Niestety gdzieś jeszcze z Marcelem z linii wybijaliśmy tę piłkę i już wiemy, jak to się niestety skończyło – skwitował.
Na koniec bramkarz Korony przyznał, że po takim rozstrzygnięciu drużynę czeka bardzo trudny powrót do Kielc. Zawodnicy zdają sobie sprawę, że stracili punkty w dramatycznych okolicznościach. – To jest bardzo ciężkie moim zdaniem. Teraz pewnie przez osiem godzin będziemy wracać w ciszy. Myślę, że nikt z nas nie będzie miał teraz ochoty gadać o tym meczu, bo sami jesteśmy sobie winni – podsumował Xavier Dziekoński.
Fot. Marcin Deszczka





