Błanik po Pogoni: straciliśmy dwie takie same bramki
W 25. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Pogonią Szczecin 1:2. – Myślę, że czasami my też potrzebujemy takiego zawodnika, który wejdzie, kopnie dwa razy na bramkę i zdobędzie dwa gole – powiedział po spotkaniu Dawid Błanik, pomocnik „żółto-czerwonych”.
Kapitan drużyny w tym pojedynku nie ukrywał rozczarowania po końcowym wyniku meczu w Szczecinie. Podkreślił, że drużyna zapłaciła wysoką cenę za dwa niemal identycznie stracone gole po stałych fragmentach gry.
– Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim spotkaniu. Myślę, że w tym tygodniu skupimy się tylko i wyłącznie na tym, żeby zbierać drugie piłki po stałych fragmentach. Tak naprawdę straciliśmy dwie takie same bramki i obojętnie co ja tu dzisiaj bym nie powiedział, to żadnych punktów nam to nie da. Niestety ta liga na dzień dzisiejszy tak wygląda, że gdyby tych bramek nie było w drugiej połowie, to jesteśmy na szóstym miejscu. Wszyscy są szczęśliwi, zadowoleni, ale koniec przegrywamy mecz i tak naprawdę czeka nas bardzo ciężki pojedynek z Arką. Można śmiało powiedzieć – o utrzymanie – wskazał.
Skrzydłowy Korony odniósł się również do bohatera gospodarzy, José Pozo, który zdobył dwie bramki po bardzo podobnych uderzeniach z pola karnego.
– Myślę, że czasami my też potrzebujemy takiego zawodnika, który wejdzie, kopnie dwa razy na bramkę i zdobędzie dwa gole. Dzisiaj Pozo miał, można powiedzieć, dzień konia, bo to co uderzył, minęło dwudziestu zawodników i wpadło do bramki, gdzie „Dziekon” był zasłonięty, więc tak naprawdę nie mógł nic zrobić. Tak jak powiedziałem, musimy to przeanalizować – na pewno te drugie piłki po stałym fragmencie, bo tak dziać się nie może, jeżeli chcemy walczyć o coś w tym sezonie – zaznaczył.
Błanik skomentował także swój powrót do wyjściowego składu po kilku miesiącach przerwy. Przyznał, że cieszy się z powrotu na boisko od pierwszej minuty, choć fizycznie odczuł trudne warunki gry.
– Na pewno cieszę się, że wróciłem do pierwszego składu. Czułem się dobrze, chociaż odczuwałem – nie ukrywam – ciężary tego spotkania. Gdzieś z trenerem kontaktowałem się w przerwie, że jeszcze chwilę dam radę, ale nie będzie to pełne spotkanie, bo mięśniowo odczuwałem ciężary tej murawy, bo była ona bardzo grząska. Ale tak jak powiedziałem, cieszę się z tego, że wróciłem i mam nadzieję, że z minuty na minutę ta moja forma będzie rosła i będzie tylko lepiej – zakończył Dawid Błanik.





