Zieliński po CSKA: Na plus na pewno gra w defensywie
Korona Kielce ma za sobą pierwszy mecz kontrolny w trakcie zimowych przygotowań, w którym pokonała CSKA Sofia 2:0. – Graliśmy solidnie, poza kilkoma małymi błędami wyglądało to całkiem nieźle – powiedział po spotkaniu Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Drużyna ze stolicy województwa świętokrzyskiego okazała się lepsza od rywali dzięki dubletowi Mariusza Stępińskiego. Jednak, jak słusznie wskazuje szkoleniowiec, Kielczanie rozegrali dwie róże połowy. – Wynik korzystny, natomiast był to pierwszy mecz w naszym wykonaniu. Graliśmy dwoma jedenastkami, takimi poskładanymi pół na pół, po 45 minut, więc generalnie było założenie, żeby każdy pograł w równym wymiarze czasowym. Chcieliśmy też uniknąć kontuzji. Jakieś drobne mikrourazy są, mam nadzieję, że to nie będzie nic groźnego. Cieszę się, bo w sparingach też trzeba potwierdzać to, że chce się wygrywać. Wygraliśmy mecz, Mariusz w debiucie strzelił dwie bramki, więc czego chcieć więcej. Ja cały czas mówiłem, że bardzo na to liczę, i tymi dwoma strzelonymi bramkami potwierdził, że może dać nam bardzo dużo. Jestem o to spokojny – wskazał.
Dzięki wysokiej skuteczności 30-latka w pierwszym występie w barwach Korony naturalne jest pytanie o rolę Mariusza Stępińskiego w zespole, zwłaszcza w kontekście jego powrotu do Polski po blisko dziesięciu latach gry za granicą oraz potencjalnego wpływu na kielecką drużynę i szatnię. – Myślę, że Mariusz będzie jednym z liderów. Z racji swojego doświadczenia gry w ligach zachodnich powinien mieć i ma dużo do powiedzenia. Jego zaangażowanie i profesjonalne podejście na treningach i na boisku są widoczne gołym okiem, więc młodsi zawodnicy mogą tylko chłonąć od niego – pochwalił podopiecznego były szkoleniowiec m.in. Lecha Poznań.
Trener odniósł się również do decyzji o wcześniejszym niż ligowi rywale rozpoczęciu obozu przygotowawczego i pracy w zagranicznych warunkach. – Myślę, że to była bardzo dobra decyzja, bo patrząc na to, co się teraz dzieje w Polsce i na warunki, jakie mamy, tamten czas byłby zmarnowany. A tutaj jesteśmy jeszcze przez 10 dni, więc dość długo, ale trenujemy w fajnych warunkach, robimy wszystko, co można. Bardzo się cieszymy, że mieliśmy taką możliwość – skwitował.
W trakcie przygotowań z pierwszym zespołem trenuje kilku młodych piłkarzy. Opiekun został zapytany, na kogo warto zwrócić szczególną uwagę. – Jeszcze bym się tak nie rozpędzał z chwaleniem dnia przed zachodem słońca. Jest paru fajnych chłopaków – Ciszek, Minuczyc, Haćko, Głowiński. Wiadomo, będą dostawać swoje szanse, trenują z nami cały czas. Dla nich sam pobyt na obozie jest już dużą sprawą i myślę, że dużo z tego skorzystają. Natomiast kto „odpali” i będzie objawieniem – tego jeszcze nie powiem – odparł tajemniczo.
W przestrzeni medialnej coraz mocniej wskazuje się na ewentualne wzmocnienie środka pola Korony. Sam szkoleniowiec jest dobrej myśli. – Jest cały czas temat środkowego pomocnika. Rozmawiamy, mam nadzieję, że jesteśmy coraz bliżej. Oby się udało. Jeśli ten zawodnik przyjdzie, to myślę, że będzie to super strzał – wskazał.
Jednym z najlepszych zawodników na placu gry był Marcin Cebula, który rozegrał 45 minut w drugiej połowie. – Myślę, że zaprezentował się poprawnie. Marcin po raz pierwszy po długiej przerwie zagrał w takim wymiarze czasowym i na pozycji, na której czuje się najlepiej. Widać u niego duże umiejętności piłkarskie. Oczywiście dmuchamy i chuchamy na niego, bo po długiej przerwie trzeba go wprowadzać ostrożnie, ale jeśli będzie zdrowy, to da nam dużo jakości – zapewnił.
Na koniec trener Korony podsumował czysto piłkarskie aspekty spotkania. – Na plus na pewno gra w defensywie. Graliśmy solidnie i poza kilkoma małymi błędami wyglądało to całkiem nieźle. Cieszą też dwie strzelone bramki Mariusza. Ktoś mógłby narzekać, że to dobijane z bliska, ale też trzeba umieć się tam znaleźć i to zrobić – podsumował Jacek Zieliński.
NAJBLIŻSZY SPARING KORONY:
Sobota, 17 stycznia | godz. 13.00

Korona Kielce
Spartak Trnawa (Słowacja)
Fot. Paula Duda/Korona Kielce






