Błanik po Rakowie: taki wynik bardzo boli
W 15. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Rakowem Częstochowa 1:4. – Kiedy przyjeżdża klasowy przeciwnik, a my popełniamy dwa błędy już na początku, to później gra się naprawdę bardzo ciężko – powiedział po spotkaniu Dawid Błanik, zdobywca bramki dla „żółto-czerwonych”.
Pomocnik pełniący obowiązki kapitana zdobył swojego szóstego gola w tym sezonie. Jednak jak się okazało było to trafienie honorowe.
– Myślę, że taki wynik bardzo boli. Przegrana 1:4 po takim spotkaniu to duży cios, bo mieliśmy naprawdę sporo fajnych momentów, szczególnie w pierwszej połowie. Boli też to, że zaczęliśmy grać dopiero od wyniku 0:2. Musimy to przeanalizować, bo tak być nie może. Kiedy przyjeżdża klasowy przeciwnik, a my popełniamy dwa błędy już na początku, to później gra się naprawdę bardzo ciężko. Myślę jednak, że dobrze zareagowaliśmy – strzeliliśmy bramkę na 1:2, wyszliśmy podbudowani na drugą połowę, staraliśmy się atakować, ale się odkryliśmy, a Raków to wykorzystał i „dobił mecz” – docenił rywali.
Kielczanie, chociaż w drugiej połowie kreowali wiele sytuacji to nie przełożyło się to, na celne strzały na bramkę Oliwiera Zycha (w całym pojedynku tylko dwa).
– Tych strzałów było zdecydowanie za mało. Raków słynie z bardzo mocnej defensywy – drużynom ciężko jest stworzyć przeciwko nim stuprocentową sytuację. Dzisiaj też to pokazali. Przed nami przerwa reprezentacyjna, którą musimy dobrze wykorzystać – na jakościową, solidną pracę, bo czeka nas bardzo trudny wyjazd. Ale cieszymy się na to i mam nadzieję, że w kolejnym spotkaniu zapunktujemy „za trzy” – wskazał.
Ekipa Jacka Zielińskiego zanotowała piąty mecz bez zwycięstwa, w tym czasie ponosząc trzy porażki i dwa razy remisując.
– Ciężko powiedzieć, bo po takim meczu każdy zawodnik chciałby jak najszybciej zagrać kolejne spotkanie i je po prostu wygrać. Teraz mamy dwa tygodnie do następnego starcia, więc musimy spokojnie podejść do pracy i pielęgnować rzeczy, które wychodziły – bo mimo wszystko było dziś wiele pozytywów. Koniec końców liczy się jednak wynik. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie dobrze wykorzystamy i efekty będą widoczne w najbliższym pojedynku – przekonywał.
Najlepszy strzelec Korony nie dokończył potyczki, ponieważ w 77. minucie został zmieniony przez Wiktora Długosza. Jak wskazuje, o decyzji podjęcia roszady rozstrzygnęły kwestie zdrowotne.
– Poczułem lekkie „spięcie” w lewej nodze, dlatego poprosiłem o zmianę, żeby nie ryzykować. Na szczęście mamy teraz dwa tygodnie przerwy, więc mam nadzieję, że to nic groźnego i będę gotowy na kolejne spotkanie – podsumował Dawid Błanik.
Fot. Grzegorz Ksel









