[CKsportowe historie] Duet Cebula-Soriano skarcił Górnika
Na stadionie przy ulicy Ściegiennego 24 listopada 2018 roku doszło do wyjątkowego starcia Korony Kielce z Górnikiem Zabrze. Ekipa Gino Lettieriego zmierzyła się z drużyną prowadzoną przez byłego szkoleniowca „żółto-czerwonych” Marcina Brosza.
Spotkanie, zaplanowane na sobotę 24 listopada o godzinie 15:30 na Suzuki Arenie, zapowiadało się jako starcie o zupełnie odmienne cele obu drużyn.
Korona Kielce zajmowała bowiem 6. miejsce z dorobkiem 25 punktów. Gracze ze stolicy województwa świętokrzyskiego mieli znakomitą szansę wskoczyć na podium LOTTO Ekstraklasy – przynajmniej na jedną noc – pod warunkiem pokonania Górnika. Utrzymanie tej pozycji zależało również od potknięć Legii Warszawa i Wisły Kraków. Z kolei gracze z Górnego Śląska plasowali się wówczas na 14. lokacie z 13 „oczkami” na koncie. Co ciekawe cztery poprzednie spotkania pomiędzy Gino Lettierim (Korona) a Marcinem Broszem (Górnik) kończyły się zawsze remisami. Wyniki tych meczów to kolejno: 3:3, 2:2, 2:2 oraz – na początku ówczesnego sezonu – 1:1.
Oba zespoły przystępowały do meczu w niemal pełnych składach – z jednym nieobecnym graczem po każdej stronie. Trener Lettieri miał do dyspozycji wszystkich zawodników z wyjątkiem rezerwowego bramkarza Pawła Sokoła, który doznał kontuzji podczas zgrupowania reprezentacji Polski U-19. Z kolei drużynie gości z powodu urazu zabrakło 18-letniego Wojciecha Hajdy. Trener Brosz mógł jednak liczyć na swoje największe gwiazdy – Igora Angulo i Szymona Żurkowskiego. Arbitrem głównym meczu był Szymon Marciniak.
– 
Najważniejsze momenty meczu
| 1’ | Ruszyli! |
| 8’ | Co za okazja dla Korony! Gardawski dośrodkował z lewego skrzydła, piłkę zbił Loska, opanował ją Soriano i podał na ósmy metr przed bramkę do Cebuli - pomocnik oddał potężny strzał, ale niebywałą interwencją popisał się bramkarz Górnika! |
| 8’ | GOOOOOOOOOOOOOOL! Co się odwlecze, to nie uciecze! Znakomite dośrodkowanie Marcina Cebuli z prawego skrzydła ląduje wprost na głowie Djibrila Diawa, a Senegalczyk świetnie wykorzystuje tę sytuację i daje prowadzenie Koronie! |
| 16’ |
GOOOOOOOOOOOL! 2:0! Marcin Cebula dośrodkował z prawej strony pola karnego, a z najbliższej odległości trafił Elia Soriano! Druga asysta "Ceby", drugi gol kielczan! |
| 18' |
Ależ to jest mecz! Ale niestety, teraz dzieje się pod drugą bramką... Po akcji zabrzan sędzia Marciniak zarządza wideoweryfikację, po której daje żółtą kartkę Adnanowi Kovačeviciowi i wskazuje na "wapno"... |
| 19’ |
Igor Angulo strzela pewnie w lewe "okienko". 2:1. |
| 38’ | GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL! CO ZA MECZ MARCINA CEBULI! Pomocnik strzałem sprzed pola karnego trafia w róg bramki Loski! 3:1! |
| 41’ | GOOOOOOOOOOOOOOOL! NIEPRAWDOPODOBNE! Soriano po akcji z kolegą stanął sam na sam z Loską i nie miał litości. 4:1! |
| 70’ | Piłka trafiona na linii bramkowej w jednego z graczy Górnika po strzale Soriano. Korona domaga się karnego, ale gra toczy się dalej. |
| 79’ | Fantastyczna interwencja obronna Suareza, który głową w locie wybił strzał Cebuli z dystansu. Mogło być 5:1! |
| 89’ | GOL dla Górnika! Angulo opanował piłkę na lewej stronie pola karnego i strzałem w dalszy róg pokonał Hamrola. |
| 90+’ | Koniec meczu! Korona Kielce wygrywa po kapitalnym występie duetu Cebula–Soriano. |
Korona Kielce
8' Diaw, 16' Soriano, 38' Cebula, 41' Soriano
Górnik Zabrze
19' Angulo (k), 88' Angulo
Koncert Korony na Suzuki Arenie! Cebula i Soriano wprowadzili kielczan na podium Ekstraklasy
Blisko sześć tysięcy kibiców na Suzuki Arenie obejrzało koncert Korony Kielce! Bohaterami zostali Marcin Cebula i Elia Soriano — duet, który rozmontował defensywę Górnika. Cebula błyszczał asystami i golem, Soriano dołożył dwa trafienia. Korona pokonała Górnika 4:2 i awansowała na podium Ekstraklasy.
Górnik: Loska - Wiśniewski (86' Nowak), Suarez, Bochniewicz, Liszka (46' Koj) - Ryczkowski (46' Ł. Wolsztyński), Ambrosiewicz, Żurkowski, Jimenez - Zapolnik, Angulo

Fot. Maciej Urban / Grzegorz Ksel
– 
Pełne spotkanie:
Opinie po meczu Korona Kielce - Górnik Zabrze
Gino Lettieri: Pierwsza połowa była sensacyjna
Gino Lettieri (trener Korony Kielce): – Widzieliśmy sensacyjną pierwszą połowę spotkania. Od pierwszych minut wchodziliśmy w pojedynki i szybko strzeliliśmy bramki na 1:0 i 2:0. Potem jednak był niepotrzebny karny. Na szczęście po nim nie zastanawialiśmy się długo i zdobyliśmy kolejne dwie bramki. Zespół w tej pierwszej połowie pokazał to, co trzeba.
Gratulacje za tę odsłonę, ale po przerwie już tak dobrze nie wyglądaliśmy. Oczekiwaliśmy trochę więcej. Można jednak nam to wybaczyć. Jak się prowadzi 4:1, to zawsze zawodnicy robią krok mniej.
Pierwsza połowa była jedną z najlepszych za mojej kadencji. Nie najlepsza, bo dobrze też graliśmy z Jagiellonią, choć ostatecznie przegraliśmy ten mecz. Bardzo dobrze to też wyglądało z Cracovią. Najważniejsze jednak, że od pierwszej minuty było widać, że zespół chce wygrać. Było widać zaangażowanie.
Marcin Brosz: Po przerwie graliśmy już tylko o twarz
Marcin Brosz (trener Górnika Zabrze): – Taka pierwsza połowa spotkania nie powinna nam się zdarzyć na poziomie ekstraklasy. Po przerwie graliśmy już tylko o twarz. Chcieliśmy jak najszybciej strzelić bramkę, żeby dać sobie szansę na złapanie kontaktu. Zwłaszcza pierwsze fragmenty meczu spowodowały, że wyjeżdżamy z Kielc ze stratą czterech bramek.
Marcin Cebula: To mój najlepszy występ w Ekstraklasie
Marcin Cebula (pomocnik Korony Kielce): – Dzisiaj w pierwszej połowie wychodziło nam praktycznie wszystko. Fajnie weszliśmy w to spotkanie, mieliśmy swoje sytuacje i je wykorzystywaliśmy. Nic, tylko się cieszyć.
Najważniejsze jednak, że super wyglądaliśmy całą drużyną. To jednak już za nami. Teraz gramy na Legii i trzeba zrobić wszystko, aby zdobyć tam bramki i wygrać.
W sobotnim spotkaniu z Górnikiem świetnie wyglądała współpraca moja z Elią Soriano. Włoch zdobył w tym spotkaniu dwie bramki, w tym jedną właśnie po moim podaniu. Widać, jak Elia bardzo nam pomaga. Ale dzisiaj wszyscy dobrze się rozumieliśmy. Dobrze to wyglądało.
Górnik miał swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystał. Troszkę się cofnęliśmy, a rywale na nas ruszyli. Często jest tak, że gdy się wysoko prowadzi, to potem gra się już bardziej asekuracyjnie.
Fot. Archiwum CKsport.pl






