Mateusz Żelazny na "X": Lettieri świetnym taktykiem? Rzeczywistość wygląda jednak trochę inaczej
Trochę mnie przeraża to, co przeczytałem po podpisaniu kontraktu Lettieriego z Wieczystą — że sporo osób, także w Kielcach, uważa go za dobrego trenera, a nawet świetnego taktyka.
Rzeczywistość wygląda jednak trochę inaczej.
Lettieri rzeczywiście miał niezłe pierwsze pół roku. Przyszedł do dobrze ułożonej, napędzonej drużyny, która to z trenerem Bartoszkiem dopiero co zajęła 5. miejsce w Ekstraklasie. Zespół wzmocniono wtedy kilkoma transferami — przy ilości wyłapanych w PKSie graczy trudno było nie trafić w 2–3 zawodników. Rzeczywiście zespół wzmocnił się rewelacyjnym Goranem Cvijanoviciem, Kovaceviciem czy Kaczarawą (czy Kaczawarą jak wolał Gino). To wystarczyło, by jesień wyglądała przyzwoicie. Choć wpadek nie zabrakło, ale o tym potem.
Potem zaczęła się równia pochyła.
To Lettieri swoim dziwnym podejściem i tchórzliwą taktyką w półfinale z Arką Gdynia pogrzebał szanse na finał Pucharu Polski. Piłkarze mówili o tym otwarcie — a za szczerość oberwał Mateusz Możdżeń, który wypadł ze składu. Nie był zresztą jedynym, z kim trener się skonfliktował z błahych powodów.
Więcej treści na temat Korony Kielce autorstwa Mateusza Żelaznego znajdziecie na jego profilu serwisu "X". Odnośnik znajdziecie TUTAJ.
Trochę mnie przeraża to, co przeczytałem po podpisaniu kontraktu Lettieriego z Wieczystą — że sporo osób, także w Kielcach, uważa go za dobrego trenera, a nawet świetnego taktyka.
— Mateusz Żelazny (@mateuszzelazny) October 10, 2025
Rzeczywistość wygląda jednak trochę inaczej.
Lettieri rzeczywiście miał niezłe pierwsze pół roku.… pic.twitter.com/EIfZlWdujb
Ostatnio wspominałem jak pojechaliśmy do Białegostoku jesienią 2017 roku. Wtedy to był pojedynek bodaj 3-ciej z 6-drużyna ligi. Gino postanowił pierwszy raz w sezonie zagrać piątką w obronie. Na ławce zostali Goran, Kacza, Soriano czy Aankour. W podstawie wyszedł za to Burdeński. Efekt? 5-1 w czapkę.
Albo Zabrze półtora miesiąca wcześniej: przez tydzień Gino trenował zespół pod jedno ustawienie Górnika, a gdy zobaczył w protokole, że rywal wychodzi inaczej, na szybko tuż przed wyjściem z szatni pozmieniał skład i koncepcję. Efekt? Po 25 minutach było 2:0 dla Górnika. Wędkę w 30. minucie dostał Miś. Tamten mecz pamiętam głównie przez geniusz wprowadzonego z ławki Cvijanovicia. To on wbrew Gino wyprowadził ten mecz na prostą.
Krystian Miś do tego meczu grał sporo i nawet bezpośrednio po Górniku pojechał na kadrę. Niestety Gino uznał, że to Krystian - a nie jego własne kombinacje - winne były utraty punktów. Miś już niemal na stałe wyleciał z orbity Gino.
Pamiętny mecz z Wisłą Kraków sezon później? — do przerwy 2:2. Gino w szatni miesza w ustawieniu defensywy. Korona w kilka minut pom wyjściu na boisko traci dwa gole. Lettieri w panice robi korektę, na boisko wchodzi - chyba do ugotowania - młody Sewerzyński. Panika daje wiadomy efekt. Mecz kończy się porażką 6-2.
Takich historyjek można wyliczyć dziesiątki. Bjelica, Gliwice 4:0, Sosnowiec 4:1, seria ostatnich meczów sezony 17/18, Kallaste, start sezonu 19/20, zmiana Gorana w Gdyni, podejście do “złotej” młodzieży…itp. itd.
W sezonie 2018/19 odpadł z Pucharu Polski z Wisłą Sandomierz, a przy tym od dawna miał już pełnię wpływu na transfery i budowę drużyny. To on wyznaczył kierunek, z którego Korona już nie zdołała zawrócić. Zostawił klub w stanie, który trudno było odratować. A efekt tej równi pochyłej znamy — spadek do I ligi.
Ja od dawna myślę o jakiejś serii rozmów i artykułów odczarowujących ten mit, ale chyba nie chce mi się wracać do tego - co prawda barwnego - ale destrukcyjnego dla Korony czasu.
Lettieri ma pojęcie o piłce. Sprawdziłby się jako ekspert albo nawet drugi trener, ale jego umiejętność taktycznego i personalnego zarządzania zespołem - czy raczej nieumiejętność budowania relacji - jest nie do przeskoczenia.
Nie zdziwię się jeśli nawet przez chwilę ta Wieczysta będzie wyglądać dobrze, ale na wiosnę to się zawali.
Fot. Maciej Urban





