Zieliński po Motorze: Zawodnicy wkładają w swoje występy wszystko co mają
W 6. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na Exbud Arenie z Motorem Lublin 2:0. – Od dłuższego czasu próbujemy grać na dużej intensywności – powiedział po spotkaniu Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (szkoleniowiec Korony): – Kolejny raz możemy się cieszyć po spotkaniu i po jak najbardziej zasłużonym zwycięstwie. Nie mieliśmy dominacji w posiadaniu piłki, ale taki był nasz plan. Chcieliśmy zaistnieć w innych statystykach i to się udało. Strzeliliśmy dwie bramki, a mieliśmy jeszcze swoje okazje. Doceniam wysiłek moich chłopców, bo nie był to łatwy mecz. Pierwsza połowa układała nam się etapami, lecz po przerwie i ułożeniu pewnych rzeczy wyglądało to dobrze szczególnie w obronie. Musimy jeszcze szlifować fazy przejściowe, bo mamy tutaj trochę do poprawienia. Jest to jednak dobre, bo zapowiada, że będziemy jeszcze mocniejsi w ofensywie.
(O zaangażowaniu piłkarzy w swoje obowiązki na murawie) Od dłuższego czasu próbujemy grać na dużej intensywności. Z tego też wynikały takie ruchy kadrowe w przerwie między sezonami, aby pozyskać graczy, którzy będą tę intensywność wytrzymywać, dawać i podnosić. Bardzo cieszę się, że to funkcjonuje, bo przynosi nam efekty. Oczywiście brakuje nam paru elementów do doszlifowania, ale ten charakter musi się podobać kibicom. Zawodnicy wkładają w swoje występy wszystko co mają. To dobry zaczyn na przyszłość.
(O zmianach) Wiktor Długosz dostał w końcówce pierwszej połowy mocno po nodze, ale nic się nie stało. Zmiana Budnickiego była przygotowana wcześniej, gdyż była spowodowana żółtą kartką i zbitym mięśniem czworogłowym, z którym borykał się już wcześniej. Bartek Smolarczyk dał dobrą zmianę i z tego się cieszę. Tak samo Miłosz Strzeboński, który wszedł i się dobrze pokazał. Mamy duże możliwości rotacji i utrzymywania tej intensywności, a to bardzo ważne.
(O formie prawego wahadłowego Korony) Cieszę się, że po pauzie kartkowej Wiktor wrócił szybko do dobrej dyspozycji. Wiem jak to jest gdy się trzeba przygotowywać do sezonu wiedząc, że w pierwszych meczach się nie wystąpi. Trzyma bardzo dobrą dyspozycję i gra na pozycji, która wymaga końskiego zdrowia. Poprawił się zdecydowanie w defensywie, a w ofensywie gra na dobrym poziomie. Dzisiejsza asysta była „palce lizać”. Musimy apelować o to, aby trzymał ten poziom.
(O golu Konrada Matuszewskiego) To się nie wzięło z kapelusza czy z księżyca. Konrad miał przecież podobną sytuację na Lechu, a gdyby trafił to kto wie? Co ma wisieć nie utonie i cieszę się, że zakończył dziś tak tę akcję. To bardzo ważna bramka po wznowieniu gry i zmianach w obu drużynach. Czasem takie gole budują zespoły, a było po nas widać że to się potwierdziło.
Fot. Grzegorz Ksel
Polecamy: Fizjoterapia Kielce





