Jest oświadczenie Superligi! Bramka Michała Daszka uznana „z duchem gry”
Nie milkną echa pierwszego meczu finałowego Orlen Superligi (Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 29:30). Tym razem ligowe władze wydały analizę Joanny Brehmer, Przewodniczącej Kolegium Sędziów ZPRP.
Przypomnijmy, że na piętnaście sekund przed końcową syreną Xavier Sabaté poprosił o czas przy ataku w osłabieniu. Broniący tytułu zawodnicy z Mazowsza zagrali wrzutkę do Michała Daszka, który ją wykorzystał i rozstrzygnął losy spotkania rzucając na 29:30.
Akcja budzi jednak spore wątpliwości ze względu na pobyt w polu bramkowym Tomasa Pirocha oraz Igora Karacicia. Zawodnicy mogli tym samym absorbować uwagę broniącego kieleckiej bramki Miłosza Wałacha. Według wielu ekspertów sędziowie Jakub Jerlecki oraz Maciej Łabuń powinni odgwizdać albo rzut karny dla „Nafciarzy” za faul na Pirochu albo przekroczenie przez niego linii pola bramkowego i nie uznać trafienia Daszka (WIĘCEJ TUTAJ).
Swoim komentarzem wczoraj (28 maja - przyp.red.) podzieliła się prezes KS Iskry Kielce Magdalena Szczukiewicz. Poniżej prezentujemy pełną treść oświadczenia.
- Bezradność i złość. To uczucia, które towarzyszą mi po kolejnym meczu rozstrzygającym o mistrzostwie Polski. Fantastyczne sportowe widowisko znów zostało odepchnięte w cień przez kontrowersyjną decyzję sędziowską z ostatniej akcji. Rok po roku w kluczowym momencie tak ważnych spotkań, arbitrzy podejmują wątpliwą decyzję po wideoweryfikacji.
Wideo z tej sytuacji obiegło całą handballową Europę, a eksperci wyrażają swoje wątpliwości. Analizując przepisy gry w piłkę ręczną, a konkretnie punkt szósty, dotyczący pola bramkowego z całą stanowczością należy stwierdzić, że gol Michała Daszka nie powinien być uznany. W momencie oddawania przez niego rzutu w polu znajduje się Tomas Piroch, który absorbuję uwagę bramkarza. Jedyną kwestią, którą można rozstrzygnąć to fakt, czy czeski rozgrywający Orlenu Wisły był faulowany przez Igora Karacicia, i czy gospodarzom należał się rzut wolny lub karny.
Znów jako klub czujemy się potężnie skrzywdzeni. Doskonale wiemy, że składanie protestów nie przyniesie żadnych efektów. W ostatnich latach oba kluby miały wiele zastrzeżeń, co do decyzji sędziowskich. Uważam, że takie gabinetowe, formalne zagrywki nie przynoszą niczego dobrego naszej pięknej dyscyplinie. Jako klub zrobiliśmy wszystko, aby rywalizacja o mistrzostwo Polski przebiegała w sposób sportowy. W ostatnim czasie spotykaliśmy się z prezesem Związku Piłki Ręcznej w Polsce Sławomirem Szmalem i prezesem Superligi Piotrem Należytym.
Jako władze klubu uczulaliśmy trenera Tałanta Dujszebajewa i samych zawodników, aby unikali konfrontacji, nieczystych zachowań, żeby skupili się na dobrej grze. Myślę, że ostatnie dwie „Święte Wojny” pokazały, że tak było. Obie drużyny stanęły na wysokości zadania i chcą tworzyć jedne z najlepszych widowisk w Europie. Jesteśmy jednak bezradni, że w kluczowym momencie, w naszym i nie tylko naszym odczuciu, zawiedli sędziowie. Rok temu, po uznanym golu Kiryła Samoiły usłyszeliśmy przeprosiny od delegata. Ale czy to zmieniło przebieg finałowej rywalizacji? Czy ktoś poniósł konsekwencję?
Oczywiście, jesteśmy też źli na siebie, że nie utrzymaliśmy korzystnego wyniku prowadząc większość meczu. Tylko, czy to oznacza, że przed kluczowym momentem musimy prowadzić pięcioma bramkami, aby nie narażać się na błędną decyzję sędziowską? Że to ma być jakieś usprawiedliwienie tego co się stało, drugi rok z rzędu? Nie, tak to nie powinno wyglądać. Doskonale zdaję sobie sprawę, że taki błąd może przydarzyć się też w drugą stronę. I tak, to też będzie krzywdzące. Przepisy i to jedne z podstawowych (6.2.a) mówią wprost, że w sytuacji jaka była w ostatniej akcji bramka nie mogła być uznana i nie jest to kwestia interpretacji przepisów jak często lubimy tłumaczyć w piłce ręcznej. Tym razem nie mogły tego nie pokazać kamery na VR. Jako prezes klubu, nie mogę jednak milczeć. Zwracam się z apelem do władz związku, ligi, aby mocno pochyliły się nad tym problemem i nie chowały głowy w piasek.
Bezpośrednio po zakończeniu spotkania byłam bardzo zdenerwowana. Naturalnym odruchem było to, że chciałam szybko wyjaśnić sytuację z sędziami i z delegatami. Przyznaję, że w rozmowie z nimi podnosiłam głos, ale uważam, że w takim momencie, większość osób zarządzających drużynami sportowymi zachowałoby się podobnie. Emocje wzięły górę, ale nie uważam, aby czymś normalnym było wyprowadzanie mnie z hali przez pięciu ochroniarzy. Oczywiście, jestem gotowa ponieść konsekwencje swojego zachowania, ale jako prezes nie będę stać biernie, kiedy wyrządzana jest krzywda mojej drużynie.
Liczę, że w najbliższych dniach, jeszcze przed drugim spotkaniem uda się odbyć kolejne spotkania z władzami związku i ligi, najlepiej w obecności przedstawicieli Orlen Wisły Płock, aby wyjaśnić takie kontrowersje, aby wyniki kolejnych pojedynków nie były wypaczane, w jedną lub drugą stronę, przez ludzki błąd. Szczególnie w dobie dostępu do systemu VR.
Prezes KS Iskra Kielce,
Magdalena Szczukiewicz
Dziś (29 maja - przyp.red.) analizę decyzji sędziów opublikowano za pośrednictwem strony internetowej rozgrywek. Dokonała jej Joanna Brehmer, Przewodnicząca Kolegium Sędziów ZPRP. W oświadczeniu podkreśla właściwą interpretację sędziów w tej sytuacji, ale wskazuje też na możliwość podjęcia innej decyzji, która również byłaby prawidłowa.
Poniżej prezentujemy pełną treść:
Kontrowersja w Finale ORLEN Superligi: Analiza decyzji sędziów
W niezwykle emocjonującym pierwszym meczu finałowym ORLEN Superligi, rozegranym 27 maja 2025 roku, pomiędzy ORLEN Wisłą Płock a Industrią Kielce, doszło do wywołującej dużo emocji sytuacji w ostatnich sekundach spotkania. Mecz zakończył się zwycięstwem ORLEN Wisły Płock 30-29, a decydującą bramkę zdobył Michał Daszek (nr 3).
Co się wydarzyło w 59 minucie i 57 sekundzie?
Na kilka sekund przed zwycięskim trafieniem, zawodnik ORLEN Wisły Płock, Gergo Fazekas (nr 24), podawał piłkę do Tomasa Pirocha (nr 7). W tym momencie Igor Karacić (nr 18) cofając się doprowadził do kolizji z będącym w wyskoku Tomasem Pirochem. Piłka ostatecznie trafiła do Michała Daszka, autora zwycięskiej bramki.
Decyzja sędziów: Przywilej korzyści
Sędziowie spotkania, Jakub Jerlecki i Maciej Łabuń, po analizie wideo (VR), podjęli decyzję zgodną z duchem gry o zastosowaniu przywileju korzyści. Uznali, że Tomas Piroch był w sytuacji pewnej do zdobycia bramki, a interwencja obrońcy Igora Karacicia była niezgodna z przepisami. W związku z tym, po przejęciu piłki przez Michała Daszka, sędziowie pozwolili na kontynuowanie akcji, co zakończyło się zdobyciem zwycięskiej bramki przez ORLEN Wisłę Płock.
Sędziowie Jakub Jerlecki i Maciej Łabuń wyjaśnili swoją decyzję podjętą po analizie video (VR). W oficjalnym oświadczeniu stwierdzili:
„Po analizie sytuacji boiskowej za pomocą systemu VR, uznaliśmy że Tomas Piroch mógł opanować podawaną do niego piłkę i w tym momencie byłby w pewnej sytuacji do zdobycia bramki. W naszej ocenie Igor Karacić nie był zainteresowany przejęciem piłki, nie miał z nią kontaktu wzrokowego a jego działania ukierunkowane były jedynie na uniemożliwienie przejęcia jej przez zawodnika atakującego. Zdecydowaliśmy się zastosować przywilej korzyści, uznać bramkę Michała Daszka i w naszej ocenie była to decyzja zgodna z duchem gry.”
Decyzję tę analizuje Joanna Brehmer, Przewodnicząca Kolegium Sędziów ZPRP, która podkreśla właściwą interpretację sędziów w tej sytuacji, ale wskazuje też na możliwość podjęcia innej decyzji, która również byłaby prawidłowa.
Aby lepiej zrozumieć tę sytuację, warto odwołać się do przepisu 13:2 oraz 14:1a
W przepisie 13:2
Sędziowie powinni zezwalać na kontynuowanie gry i powstrzymywać się od przedwczesnego przerywania gry rzutem wolnym.
Oznacza to, że sędziowie nie powinni dyktować rzutu wolnego, na podstawie przepisu 13:1a, jeżeli drużyna broniąca znajdzie się w posiadaniu piłki natychmiast po naruszeniu przepisów przez drużynę atakującą.
Podobnie, na podstawie przepisu 13:1b, sędziowie nie powinni interweniować, dopóki drużyna atakująca nie straci piłki lub nie będzie mogła kontynuować ataku z powodu naruszenia przepisów przez drużynę broniącą.
Przywilej korzyści to zasada, według której sędzia nie przerywa gry, mimo że doszło do przewinienia (np. faulu), jeżeli drużyna poszkodowana ma szansę kontynuować akcję i zdobyć bramkę. Takie coś ma zastosowanie, gdy:
zawodnik ataku w polu bramkowym nie brał bezpośredniego udziału w grze (nie przeszkadzał bramkarzowi, nie dotykał piłki, nie blokował obrońcy),
jego obecność nie miała wpływu na skuteczność akcji – czyli nie zyskał przewagi przez to, że był w polu.
Natomiast przepis 14:1a, określa przypadki, w których zarządza się rzut karny:
„14. Rzut karny
Rzut karny zarządza się:
a) za niezgodną z przepisami interwencję zawodników lub osób towarzyszących drużyny przeciwnej, na całym boisku w sytuacji pewnej do zdobycia bramki;
Definicja sytuacji pewniej do zdobycia bramki została określona w Objaśnieniu nr 6 do Przepisów gry:
Definicja „Sytuacji pewnej do zdobycia bramki” (przepis 14:1)
Uściślając przepis 14:1, z sytuacją pewną do zdobycia bramki mamy do czynienia, gdy:
a) będący w pobliżu linii pola bramkowego drużyny przeciwnej zawodnik, zachowujący pełną kontrolę nad piłką i swoim ciałem, może oddać rzut na bramkę, a żaden z zawodników drużyny przeciwnej nie ma możliwości mu w tym przeszkodzić w sposób zgodny z przepisami.
Dotyczy to także sytuacji, gdy zawodnik nie jest jeszcze w posiadaniu piłki, ale jest gotowy do jej natychmiastowego przyjęcia, a żaden z zawodników drużyny przeciwnej nie ma możliwości przeszkodzić mu w tym w sposób zgodny z przepisami gry;
W opisywanej sytuacji można przyjąć, zgodnie z oceną sędziów, że Tomas Piroch znajdował się w sytuacji pewnej do zdobycia bramki tzn. był gotowy do przyjęcia piłki i oddania rzutu, a interwencja Igora Karacicia została uznana za przeszkodzenie mu w tym.
Druga możliwa interpretacja: rzut karny
Joanna Brehmer zaznacza jednak, że istnieje druga, równie uprawniona interpretacja tej sytuacji. Sędziowie mogli bowiem zdecydować o przerwaniu akcji i podyktowaniu rzutu karnego dla ORLEN Wisły Płock za faul Igora Karacica na Tomasie Pirochu, gdy ten znajdował się w sytuacji pewniej do zdobycia bramki.
Podsumowując, decyzja sędziów w kluczowym momencie finałowego meczu wywołała wiele emocji. Choć przepisy dopuszczają interpretację o zastosowaniu przywileju korzyści, równie uprawnione byłoby podyktowanie rzutu karnego. Ostateczna decyzja należała do arbitrów, którzy, kierując się duchem gry, zdecydowali się na kontynuowanie akcji.
Po pierwszym meczu ORLEN Wisła Płock prowadzi w rywalizacji 1-0. Drugi mecz finałowy odbędzie się w Hali Legionów w Kielcach w środę, 4 czerwca, o godzinie 20.30. Transmisja na żywo w Polsacie Sport 1.
Fot. Anna Benicewicz-Miazga





