Sotiriou po Rakowie: Gdy jestem na boisku gram sercem
W 33. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie z Rakowem Częstochowa 1:1. – Rozmawiałem ze szkoleniowcem, który stwierdził, że jeśli chce, to mogę grać, jeśli nie to on to rozumie – powiedział po spotkaniu Konstantinos Sotiriou, obrońca „żółto-czerwonych”.
Cypryjczyk kilkanaście dni temu podczas starcia z GKS-em Katowice doznał urazu nosa, przez który był wyłączony z gry. W pojedynku z częstochowianami pojawił się na murawie w 4. minucie, zastępując żegnanego szpalerem Piotra Malarczyka. Stoper w związku z odniesioną kontuzją wystąpił w specjalnej masce ochronnej.
– To troszkę niekomfortowe, ale jest ok. Chciałem grać i powiedziałem trenerowi, że jestem gotów. Trenowałem od środy i wszystko jest w porządku. Nie bałem się tego. Rozmawiałem ze szkoleniowcem, który stwierdził, że jeśli chce, to mogę grać, jeśli nie to on to rozumie. Odpowiedziałem, że jestem gotowy i chce wystąpić w każdym meczu. Tym bardziej przy pełnym stadionie to było świetnie spotkanie, aby w nim się zaprezentować. Druga drużyna tabeli, pożegnanie Piotrka, czternaście tysięcy kibiców, ostatni raz na swoim obiekcie, więc było za dużo argumentów za tym, aby zagrać – zaznaczył.
Czy po tak heroicznym występie kieleccy fani mogą określać go mianem „Kostas the brave heart” nawiązując do legendarnej produkcji filmowej? – Ja tylko wykonuje swoją pracę. Mówiłem to już wiele razy, że lubię ten klub, to miasto, tych kibiców. Czuje tę miłość od nich. Gdy jestem na boisku gram sercem. To był nasz ostatni pojedynek tutaj i została nam jedna kolejka do końca. Zobaczymy, jak to będzie w kolejnym sezonie – zakończył.
Wspomniane ostatnie starcie rozgrywek 2024/2025 już w sobotę 24 maja. O godzinie 17.30 podopieczni Jacka Zielińskiego zmierzą się w Zabrzu w miejscowym Górnikiem.
Fot. Mateusz Kaleta





