Zieliński przed Lechią: Sam jestem ciekawy, jak będzie to wyglądało
W 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na Polsat Plus Arenie z Lechią Gdańsk. – Chcemy być też dobrymi aktorami w tym meczu i jedziemy po to, aby dopisać do swojego dorobku kolejne punkty – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Kielczanie do starcia w stolicy Pomorza pojadą poważnie osłabieni. O sytuacji kadrowej więcej pisaliśmy TUTAJ.
Lechia Gdańsk po 31 kolejkach PKO BP Ekstraklasy zajmuje czternaste miejsce w tabeli z dorobkiem 33 punktów, notując bilans dziewięciu zwycięstw, sześciu remisów i aż szesnastu porażek. Z kolei Korona Kielce plasuje się na dziewiątym miejscu w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 43 „oczek”. Ich bilans to jedenaście wygranych, oraz po dziesięć podziałów punktów i przegranych.
– Zarówno my jak i Lechia ostatnio skutecznie punktujemy. Jednak nie podejrzewałbym, żeby nasza motywacja była mniejsza od rywala. Oczywiście dla gdańszczan to mega ważny mecz, ponieważ wszyscy wiedzą, w jakiej są sytuacji. Natomiast my także mamy o co grać, chcemy zbierać kolejne punkty i iść w górę tabeli. Sam jestem ciekawy, jak będzie to wyglądało. Z pewnością szykuje się ciekawy pojedynek – analizował.
W pięciu minionych spotkaniach gdańszczanie zanotowali trzy zwycięstwa (ze Stalą Mielec 3:2, Piastem Gliwice 3:1, Cracovią 2:0) i dwie porażki (z Widzewem Łódź 0:2, Legią Warszawa 1:2). Lechii Gdańsk niespodziewanie wygrała ostatnio na wyjeździe z Cracovią 2:0, a cenne zwycięstwo „biało-zielonym” zapewnili Maksym Chłań i Ivan Zhelizko (z rzutu karnego).
– Lechia ma naprawdę duży potencjał, jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie. Tam jest duża grupa zawodników, którzy potrafią grać w piłkę i dokładają liczby. Nie ma teraz kontuzjowanego Tomáša Bobčeka, jednak są Rifet Kapić, Ivan Zhelizko, Camilo Mena czy Bogdan Viunnyk. To są gracze potrafiący grać fajnie dla oka, na dużej szybkości i z polotem. My liczymy się z tym, że będziemy musieli się wznieść na wyżyny, chcąc postawić się Lechii. Taki mamy właśnie zamiar – uzupełnił.
Według wyliczeń Ekstraklasy w 8 z 11 zwycięskich meczów w tym sezonie Korona decydującego gola strzeliła po 75. minucie gry. Czy jest to w jakiś sposób zaplanowane?
– Nie ma co dorabiać do tego ideologi. Trudno zakładać, że zespół będzie zdobywał bramki w końcówkach. To tylko świadczy o tym, że drużyna potrafi w końcówce zagrać intensywnie. Dużo nad tym pracujemy. Natomiast w naszych planach meczowych nie ma czegoś takiego. Skoro my i Lechia strzelamy w takich momentach, jest to reklama dla kibiców, żeby się wstrzymali z obiadem do końcowego gwizdka (śmiech) – zaznaczył.
O pochwałach Korony ze strony szkoleniowca rywali Johna Carvera
– Cieszy to, że nas doceniają i podchodzą do nas z respektem. Myślę, że my możemy się zrewanżować podobnym stwierdzeniem. Uważam, że Lechia będzie naszym największym wyzwaniem z tych ostatnich ostatnich meczów. Po pierwsze to drużyna będąca w picku i grająca dobrą piłkę. Po drugie będą mieli olbrzymią motywację, bo zagrają spotkanie, które może im bardzo pomóc w walce o utrzymanie. Zapowiada się z tego względu ciekawe widowisko. Chcemy być też dobrymi aktorami w tym meczu i jedziemy po to, aby dopisać do swojego dorobku kolejne punkty. Mimo osłabień, które są jednakowoż szansą dla tych, którzy grali rzadziej bądź tych nieoczywistych, jesteśmy dobrej myśli – podkreślił.
Siłą w najbliższym spotkaniu mogą okazać się stałe fragmenty gry. Wszak Lechia w trzech starciach z rzędu zdobywała gole po stałym fragmencie gry (w tym w 2 z 3 ostatnich meczów strzelała gola bezpośrednio po stałym fragmencie gry), a Korona siedem z dziewięciu ostatnich goli strzeliła po tych właśnie elementach piłkarskiego rzemiosła.
– Stałe fragmenty coraz częściej jawią się jako taki clue programu niektórych drużyn. Fakt, że to kosztuje sporo wysiłku i pracy, ale to się opłaca. Prawda jest taka, że rzuty z autu i rzuty rożne to piłki bez przeciwnika, więc być może je łatwiej dopracować. My nad tym pracujemy, chcemy zdobywać bramki z wykorzystaniem stałych fragmentów gry. Niewykluczone, że zrobimy to i w Gdańsku – podsumował Jacek Zieliński.
Niedzielne spotkanie (11 maja) rozpocznie się o godzinie 12.15.
Fot. Grzegorz Ksel





