Industria zmierza do Berlina. Czy zdarzy się sportowy cud?
W drugim pojedynku fazy play-off Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z niemieckim Füchse Berlin. „Żółto-biało-niebiescy” będą chcieli dokonać jednej z największych pogoni w ostatnich latach.
W pierwszym meczu kielecko-berlińskiej rywalizacji ekipa ze stolicy regionu świętokrzyskiego przegrała w Hali Legionów 27:33. Tym samym w środę (2 kwietnia) „Iskra” musi odrobić aż sześciobramkową stratę.
– Myślę, że historia nie kłamie. Jeszcze nie było w historii takiego zespołu, który na wyjeździe wygrałby „szóstką”. My tutaj mówimy o elitarnych rozgrywkach, nie mówimy, że o kiedyś tam była duża różnica między najlepszymi klubami z Ligi Mistrzów. Takiej sytuacji nie było, gdzie na wyjeździe zespół wygrał sześcioma bramkami, a potem w domu aż tak wysoko przegrał. Ostatni raz jeżeli dobrze pamiętam Ciudad Real w finale wygrał z THW Kiel właśnie szóstką, a w drugim dwoma bramkami (w sezonie 2007/2008 w pierwszym meczu było 27:29, a w rewanżu 31:25 – przyp. red.). Także jakaś historia jest zawsze. Ktoś ją już zrobił, dlaczego nie możemy spróbować? Nie mamy nic do stracenia. Wszyscy nas już skreślili. Każdy wie, że mamy sześć bramek straty po meczu w Kielcach. Taką różnicę zbudowali chyba w trakcie pięciu, siedmiu minut. I to, co wczoraj oni zagrali koncertowo przeciw Hamburgowi (40:35 – przyp. red.), to też wskazuje, że są w niesamowitej formie. Grają bardzo fajnie i to przy dobrej grze w drugiej połowie bramkarza Hamburga. Mam nadzieję, że zawsze, dopóki żyjesz, jest to marzenie i zawsze może zdarzyć się cud. Wiemy, że będzie trudno, wiemy, że to praktycznie jest nierealne. Tak jak powiedziałem po meczu, mamy jeden procent, szans, bo on jest zawsze – powiedział przed spotkaniem Tałant Dujszebajew, trener „żółto-biało-niebieskich”.
Kielczanie doceniają świetną postawę poszczególnych zawodników „Lisów” w pierwszej konfrontacji. – Jak Andersson rzuca trzynaście bramek na piętnaście czy szesnaście rzutów to okej on jest bardzo dobrym zawodnikiem takim bombardierem. Nie wiedziałem ostatnio, że będzie aż tak. I parę razy kiedy Miłosz wybronił, wpadała piłka, jeżeli by on to bronił, to ciężko było, żeby on miał taką samą pewność w drugiej połowie jak w pierwszej. To jeden punkt do poprawy, żeby zatrzymać Anderssona, który z dziesiątego metra wykonał łatwe rzuty i to były bramki. W obronie jak wszyscy wiemy, musimy się skupić bardziej na jednym zawodniku, który się nazywa Gidsel. To ich motor i wszystko, co się dzieje, jest od niego – analizował Artsem Karalek, obrotowy „Iskry”.
Wspomniany reprezentant Danii został wybrany graczem roku (o czym więcej TUTAJ).
Do stolicy Niemiec wyjedzie grupa blisko 600 kieleckich fanów. – Myślę, że mamy takich kibiców, że nawet jakby to mogli odwołać, to nikt by tego nie zrobił i pojechaliby z nami. Nawet gdy zagraliśmy w środę, to w czwartek wszyscy by powiedzieli nie, jedziemy i będziemy walczyli. Mamy takich kibiców, którzy niezależnie od wyniku, czy jest minus sześć, czy plus sześć będą z nami – zakończył Białorusin.
Ostatni raz kielczanie na tym etapie zmagań Ligi Mistrzów odpadli w sezonie 2020/2021 po rywalizacji z francuskim HBC Nantes.
Rewanżowy mecz z Füchse Berlin odbędzie się w najbliższą środę 2 kwietnia. Spotkanie w Max-Schmeling-Halle rozpocznie się o godzinie 18.45.
Fot. Tomasz Fąfara





