Tomczyk: Wszystko zweryfikuje boisko. Po sezonie będzie można ocenić ruchy
– Starałem się znaleźć takich zawodników, którzy wierzą w swoje umiejętności i bez żadnych kompleksów będą podchodzili do rywalizacji o miejsce w składzie – powiedział na przedsezonowej konferencji prasowej Paweł Tomczyk, dyrektor sportowy Korony Kielce.
Za „żółto-czerwonym” klubem rewolucja kadrowa. Z zespołu odeszło w sumie dziewięciu zawodników, a wzmocniło go dotychczas sześciu graczy: Shuma Nagamatsu, Konrad Matuszewski, Wiktor Długosz, Pedro Nuno, Wojciech Kamiński oraz Pau Resta. Kielczanie wykupili także Xaviera Dziekońskiego z Rakowa Częstochowa. Do pierwszego zespołu powrócili będący na wypożyczeniach Igor Kośmicki oraz Radosław Seweryś, a dołączył do niego także junior Jakub Kowalski.
– Jestem z tego miesiąca pracy zadowolony. Jestem ambitnym człowiekiem i wiem, jak ciężko było wykonać te ruchy w tak krótkim czasie. Musiałem działać krótko i zdecydowanie. Cieszę się z tego, że zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu, są głodni sukcesów, napędzający rywalizację. Oni mają szansę być pierwszoplanowymi postaciami albo wartościowymi uzupełnieniami tego zespołu. Nakreśliliśmy sobie plan na to okno i nadal pracuje nad wzmocnieniem tej drużyny. Cieszę się, że sześciu graczy przed startem sezonu do nas dołączyło plus jeszcze wypożyczeni – wskazał.
Korona zainauguruje nowy sezon już w najbliższą sobotę 20 lipca. Jakie nastroje panują w drużynie?
– Atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Czuć atmosferę pracy, jedności i dążenia do wspólnego celu, którym jest wygranie najbliższego meczu. Teraz koncentrują się wyłącznie na Pogoni Szczecin, tak będzie przed każdą potyczką. Myślę, że udało się wzbudzić nowego ducha w tym zespole. Jest w nim duża wola walki o zwycięstwo i też taka wiara w to, że możemy zwyciężać z każdym w tej lidze. Sport cechuje się właśnie tym, że wychodzi jedenastu zawodników i zawsze po trzy punkty sięga jedna drużyna, ale nie zawsze to, co na papierze ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czasami start z pozycji underdoga może być łatwiejszy dla zespołu. My też jakiejś wielkiej presji nie powinniśmy na sobie mieć. Starałem się znaleźć takich zawodników, którzy wierzą w swoje umiejętności i bez żadnych kompleksów będą podchodzili do rywalizacji o miejsce w składzie. Także do rywalizacji z każdym w lidze – charakteryzował były dyrektor sportowy Motoru Lublin.
– Wszystko weryfikuje boisko i po rundzie lub po sezonie będzie można ocenić pracę, czy została ona dobrze wykonana. Ja jedynie mogę powiedzieć, że z opcji, które miałem zawsze starałem się podjąć racjonalne decyzje i wybrać najlepszych zawodników w danym momencie. To są gracze z odpowiednimi walorami, których potrzebowaliśmy w danej części boiska, mający właściwe cechy mentalne. To również chłopaki, którzy chcieli przyjść do Korony i się w niej rozwijać. Mam nadzieję, że będzie to szło w dobrą stronę w tym sezonie – uzupełnił.
Czy możemy spodziewać się kolejnych ruchów transferowych w najbliższym czasie? – Te sprawy posuwają się do przodu, czasem troszeczkę szybciej a innym razem wolniej. Żadnych deklaracji nie jestem w stanie złożyć. Myślę, że swoją pracą pokazałem, że działam dość skutecznie. Mi jak i trenerowi zależy, żeby jeden bądź dwóch zawodników (nad tym się jeszcze zastanawiamy) dołączyło do nas jak najszybciej. Chcę, aby te wybory były racjonalne i jak najlepsze, bo też zawodnicy, których obecnie mamy w kadrze gwarantują nam jakość. Chcemy też, aby ten wybór był jak najlepszy. Nie chce dokonywać go pod presją czasu, sam sobie tą presję narzucam, bo wiem jak to istotne. Cieszę się, że na początku przygotowań kilku zawodników do nas dołączyło. Na niektórych musimy jeszcze poczekać, aż wdrożą się w to jak pracuje nasz zespół, do jego wymagań. Mówimy o całym sezonie i pierwsze kilka (dwa czy trzy) mecze nie mają znaczenia pod warunkiem, że do każdego będziemy podchodzili tak samo zmotywowani i skoncentrowani – zakończył Paweł Tomczyk.
Fot. Maciej Urban





