Zieliński po Piaście: twierdzenie, że chłopaki nie walczą, to totalna bzdura
W 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie z Piastem Gliwice 1:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, opiekun „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce): – Znów mamy punkt i remis, którego rzeczywistą wartość poznamy dopiero później. Sytuacja w tabeli zaczyna się gmatwać. Nie chcę poruszać skandalicznych rzeczy, do których doszło po meczu, po to nie powinno mieć miejsca, ale najwyraźniej tak to czasem bywa (rozmowa kibiców z zawodnikami - przyp. red.). Jest jednak jedna rzecz, której nigdy nie powiem o tym zespole: twierdzenie, że chłopaki nie walczą, to totalna bzdura. Za zdrowie, które zostawiają na boisku, należy ich doceniać. Piłkarsko różnie wychodzi, gdyż raz jest lepiej a raz gorzej. Podważanie zaangażowania nakręca jedynie spiralę nienawiści, która kończy się takimi scenami, jakie widzieliśmy po końcowym gwizdku. To skandal. Jeden z zawodników został uderzony. Zaczyna się od wyzwisk, a potem to eskaluje. Rozumiem krytykę gdy dostajemy 0:5, ale teraz?
Czerwona kartka dla mnie nie była po raz pierwszy. Dawniej byłem bardziej zrywny i szalony. Dzisiaj nie wytrzymałem. Nie zareagowałem na faul, ale na nie puszczenie akcji i zostawienie tej sytuacji analizie VAR. Po co mamy VAR? Rzuciłem butelką z wodą o ziemie. Powiedziałem to arbitrowi także po końcowym gwizdku. Niektórzy powiedzieli mi już, że miałem w tej sytuacji rację. Trudno to teraz ocenić, bo jedna z powtórek, którą widziałem jest taka pół na pół, więc nie będę się mądrzył. Natomiast mając VAR powinno być to puszczone, powinniśmy do tego ewentualnie wrócić potem i jeśli był faul bym to zaakceptował.
Natomiast nie chcę aby było to traktowane jako alibi do tego co wydarzyło się w meczu. Ten remis jest dla nas mało korzystny. Trzeba powiedzieć, że Piast miał też swoje sytuacje i to nie jest tak, że jesteśmy jakoś skrzywdzeni. Nie powiem, że decyzja sędziego zabrała nam punkty, bo doceniam klasę rywala. To naprawdę bardzo dobry zespół i być może za jakiś czas docenimy ten punkt.
(O dobrej grze w pierwszej połowie) Taki był plan, bo chcieliśmy wyjść wysoko pressingiem. Po dwóch takich akcjach mieliśmy sytuacje bramkowe. Ta którą miał Remacle była stuprocentowa, ale niestety nie wpadło. Później potwierdziło się to, że Piast jest mocny w stałych fragmentach gry, przy wrzutach z autu Patryka Dziczka. My się nie popisaliśmy przy tej sytuacji i mamy kolejny kamyczek do naszego ogródka. Cieszy natomiast reakcja i to, że wróciliśmy do gry. W końcówce kilka razy „zaśmierdziało” w pobliżu bramki Gliwiczan, lecz nic nie wpadło. Rywale czekają na takie zbieranie drugich piłek po autach, robią to dobrze i nas zaskoczyli.
(O zmianie Tamara Svetlina) Przed meczem był przeziębiony, trzy dni temu nawet bardzo. Niby wszystko było okej, ale widać było po nim, że nie jest sobą, generował dużo strat i stąd taka decyzja. Uważam, że Gustafson oraz Remacle grali na równym poziomie i nie było sensu ich zmieniać. Gdybym posadził na ławce Tamara i grał Stjepanem Davidoviciem to pierwsze pytanie które bym usłyszał to dlaczego nie grał Svetlin. To normalne, po meczu wszyscy się znają i wiedzą jakie zmiany trzeba było przeprowadzić. Tak chcieliśmy zagrać i gdyby „Rema” trafił swoją okazję to wszyscy by uważali, że plan był świetny. Teraz się mówi inaczej, ale nie wiem czy to się nie obroniło. Stjepan miał wejść na podmęczonych przeciwników i w paru sytuacjach to wykorzystał, bo w pierwszej połowie ciężko byłoby się zerwać, gdyż goście grali bardzo kompaktowo.
ℹ️ KOMUNIKAT
— Korona Kielce (@Korona_Kielce) May 1, 2026
W nawiązaniu do słów, które padły na konferencji prasowej po meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce – Piast Gliwice, Korona S.A. informuje, że po zakończeniu spotkania nietykalność cielesna żadnego z zawodników naszego Klubu nie została naruszona.… pic.twitter.com/oQCUccfgr6
Fot. Piotr Okła




