Lijewski przed półfinałami: Nie możemy przez całe 60 minut biegać „jak wariaci”
W pierwszym spotkaniu półfinałowym Orlen Superligi Industria Kielce zagra w 3mk Arenie z Rebud KPR Ostrovią Ostrów Wielkopolski. – Chcemy zagrać dobry mecz i zwyciężyć z jak najlepszą różnicą bramek, aby w rewanżu móc w pełni kontrolować jego przebieg – powiedział przed spotkaniem Krzysztof Lijewski, trener „żółto-biało-niebieskich”.
Krzysztof Lijewski (szkoleniowiec 20-krotnych Mistrzów Polski): –
(O powrocie do rodzinnego miasta w roli pierwszego szkoleniowca Industrii) Nie jadę do Ostrowa w celach rekreacyjnych. Jadę tam z pewną misją i planem do wykonania. Założenia są proste, choć realizacja na pewno będzie trudniejsza: musimy wygrać. Chcemy zagrać dobry mecz i zwyciężyć z jak najlepszą różnicą bramek, aby w rewanżu móc w pełni kontrolować jego przebieg. Musimy jednak pamiętać, że zespół z Ostrowa z roku na rok staje się coraz lepszy i mocniejszy. Kiedy wszyscy ich zawodnicy są zdrowi, stanowią zupełnie inną, groźniejszą ekipę.
(O ich rywalizacji z MMTS-em Kwidzyn) W pierwszym meczu w Kwidzynie Ostrovia zagrała bardzo dobre zawody, szczególnie w drugiej części spotkania, gdzie rzucili kilka bramek z rzędu, nie tracąc przy tym żadnej. W tamtym okresie gry wychodziło im praktycznie wszystko: bramkarz bronił rzuty, kontrataki zamieniali na bramki, a atak pozycyjny regularnie doprowadzał do sytuacji sam na sam z golkiperem rywali. To było zasłużone i dość wysokie zwycięstwo – nie spodziewałem się, że aż tak wyraźnie pokonają drużynę Bartka Jaszki.
Z kolei w rewanżu wyglądało to już zupełnie inaczej. Widać było większą determinację ekipy z Kwidzyna, która przez cały czas prowadziła i wydawało się, że jest bliska odrobienia strat. Jednak po raz kolejny przekonaliśmy się, co w piłce ręcznej znaczy dobry bramkarz.
(O gwiazdach rywali Kamilu Adamskim i Miriani Gavashelishvili) Ten chłopak niesamowicie się rozwija. Jest niesamowicie dynamicznym zawodnikiem, lubi grę jeden na jeden i dysponuje groźnym rzutem z drugiej linii – zarówno z wyskoku, jak i rzutem bieżnym. W obronie jest dla trenera „jokerem”, bo może grać zarówno na pozycji numer dwa, jak i w środkowej części bloku. To nieoceniona wartość dodana dla ich drużyny. Ale to nie tylko duet Adamski – Gavashelishvili. Bardzo ważną postacią w obronie i ataku jest zdrowy Ivan Burzak. Do tego dochodzi Robert Kamyszek ze swoim potężnym rzutem z drugiej linii, bramkarze oraz – co najważniejsze – hala. Kibice w Ostrowie zazwyczaj wypełniają ją do ostatniego miejsca i spodziewam się, że w niedzielę nie będzie inaczej. Ostrovia gra zupełnie inne mecze domowe niż na wyjeździe, zwłaszcza w kontekście starć z nami. Musimy patrzeć przede wszystkim na siebie, żeby trzymać nerwy na wodzy i kontrolować wydarzenia na boisku.
(O szybkim tempie gry swoich podopiecznych) Chcemy grać szybszą piłkę i to bez dwóch zdań jest prawda. Nie możemy jednak przez całe 60 minut biegać „jak wariaci”. Najważniejsza jest kontrola tempa – to zadanie dla naszych środkowych rozgrywających. Musimy wiedzieć, kiedy wrzucić drugi czy trzeci, czwarty bieg, a kiedy zredukować, bo wtedy ta gra będzie bardziej płynna.
(O systemie rotacji zawodnikami w trakcie spotkania) Mam do dyspozycji osiemnastu świetnych zawodników i każdy z nich chce grać. Rotacja na pewno zostanie zachowana – każdy dostanie swoje minuty na boisku. Pamiętajmy jednak, że to są play-offy, faza rozgrywana systemem mecz i rewanż. Tutaj każda bramka i każde posiadanie piłki jest bardzo ważne. Rotacje były, są i zawsze będą, a ich ostateczną formę zobaczymy podczas meczu.
(O mniejszym marginesie błędu w porównaniu do fazy zasadniczej) Tutaj liczy się nie tylko samo zwycięstwo, ale także różnica bramek. To bardzo wiele czy wygrasz pięcioma trafieniami czy tyloma przegrasz. Każdy błąd techniczny w play-offach czy stracony gol może mieć w końcowym rozrachunku bardzo duże znaczenie. Uważam, że taka forma rozgrywek na tym etapie jest bardzo sprawiedliwa dla obu stron.
(O sytuacji kadrowej) Jak pewnie zauważyliście, w ostatnim meczu zabrakło Szymona Sićki. Zgłosił pewien problem zdrowotny, ale czuje się już dobrze i dzisiaj wraca do treningów. Jesteśmy w pełnym składzie i gotowi do pracy.
Fot. Piotr Okła





