Bohater Korony: Kluczowym momentem była utrata bramki przed przerwą
Korona Kielce zapewniła sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Lechem Poznań 2:1. – W przerwie trener i my powiedzieliśmy sobie, że zrobimy to – wskazał po spotkaniu Jewgienij Szykawka, napastnik „żółto-czerwonych”.
31-latek w spotkaniu z „Kolejorzem” ustrzelił dublet. – Myślę, że na gratulacje zasługują wszyscy z naszej drużyny. Powinny być one kierowane też do trenera i sztabu, bo było to nasze wspólne zwycięstwo. Tym bardziej, że po pierwszej połowie my graliśmy lepiej od Lecha, ale brakowało nam zdobycia gola. Kluczowym momentem była utrata bramki przed przerwą. Myślę, że wtedy wszyscy spisali nas na straty. W przerwie trener i my powiedzieliśmy sobie, że zrobimy to. Ta wiara pomogła nam bardzo dużo i wygraliśmy ten mecz – podkreślił.
Białorusin zakończył sezon z dorobkiem dziesięciu bramek i został najskuteczniejszym zawodnikiem Korony w rozgrywkach ligowych. Co ciekawe, dzięki dubletowi z Lechem wyprzedził w historycznej klasyfikacji strzelców kieleckiego klubu Macieja Korzyma i Elię Soriano. – Wydaje mi się, że to dobry wynik, ale mógł być jeszcze lepszy. Ja powiem to co zawsze mówiłem, dla mnie zawsze cel zespołowy jest najważniejszy. Wcielam się w rolę napastnika, który nie potrzebuje strzelać bramek. Dzisiaj zapracował na to cały zespół, wszedł Adi (Adrian Dlamau - przyp. red.) i bardzo dobrze pomógł mi, tworząc dwie asysty i to jest właśnie ta praca zespołowa – zaznaczył napastnik.
Podopieczni Kamila Kuzery wygrali sobotnie spotkanie, prezentując cechy, które w poprzednich potyczkach szwankowały. – To co my mówimy ludzie interpretują po swojemu. To tylko słowa, ale to jest sport i nie wychodziliśmy jedenastu na nikogo tylko jedenastu na jedenastu ludzi, którzy trenują i walczą o zwycięstwo. Nie jest to łatwe. Dziś pokazaliśmy, że ta drużyna, cały sztab, że mamy wiarę. Taki ciężki sezon z wieloma kontuzjami kluczowych zawodników, którzy grali przez ostatni rok. Czterech zawodników straciliśmy na długi okres czasu. To też jest bardzo ważne, bo gdy trenują wszyscy razem, to wtedy jest rywalizacja i to ona daje dużo zespołowi. Jakbyśmy trenowali wszyscy razem przez cały sezon, to myślę, że wynik byłby lepszy. To już jednak się nie wydarzy, takie jest życie i taki jest po prostu sport – podsumował Jewgienij Szykawka.
Fot. Mateusz Kaleta





