Kwiecień przed Lechem: Nie raz byliśmy skreślani, a jednak potrafiliśmy zaskoczyć
Przed Koroną Kielce finał sezonu. Już w najbliższą sobotę „żółto-czerwoni” zagrają na wyjeździe z Lechem Poznań. – Nie myślimy o tym, że coś może pójść nie tak – powiedział przed spotkaniem Bartosz Kwiecień, kapitan „Koroniarzy”.
Losy pozostania kielczan w piłkarskiej elicie rozstrzygną się na Enea Stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Aby wywalczyć utrzymanie podopieczni Kamila Kuzery muszą wygrać starcie z „Kolejorzem” oraz liczyć na korzystne rezultaty innych spotkań (o czym pisaliśmy TUTAJ). – Przez ten tydzień ciężko pracowaliśmy. Trudno w ostatnim tygodniu poprawić pewne rzeczy pod względem motorycznym. Na pewno mamy dużo taktyki i na tym się skupiamy. Najważniejsze jest dla nas zwycięstwo, a to co będzie dalej to zobaczymy – wskazał.
Korona w Poznaniu wygrała tylko raz i było to zwycięstwo 1:0 w 2018 roku po bramce Sanela Kapidzicia. Lech przeżywa ostatnio kryzys i pewne jest to, że podopieczni Mariusza Rumaka nie zagrają w przyszłym sezonie w eliminacjach europejskich pucharów. – Na pewno mają jakieś swoje problemy. Każdy w sezonie takie ma. Tak jak podkreślałem, dla nas najważniejsze jest to żeby wygrać ten mecz i nieważne jak, nieważne ile zdrowia trzeba będzie oddać to musimy ten mecz wygrać. Nie dopuszczam do siebie myśli, że Lech jest teraz w dołku a my wygraliśmy to będzie nam łatwiej czy ciężej. Musimy być skoncentrowani przez całe 90 minut i zasuwać na boisku żeby zdobyć te trzy punkty. To jest najważniejsze – zaznaczył.
W ostatniej kolejce kielczanie pokonali 2:0 Ruch Chorzów. Co zeszłotygodniowe zwycięstwo dało drużynie? – Zawsze ten tydzień po wygranym meczu wygląda zdecydowanie inaczej. Po porażce gdzieś pierwsze dni to żałoba i nikomu nie chce się uśmiechać, treningi są bez pozytywnej atmosfery, a po zwycięstwie jest całkowicie inaczej. Wygrana z Ruchem dała Nam oddech i szanse na zrealizowanie celu. Też nie popadamy w hurraoptymizm bo jedziemy na trudny teren. Nie raz jednak pokazywaliśmy, że gdy byliśmy skreśleni to potrafiliśmy zaskoczyć. Mam nadzieję, że będzie tak i tym razem, i bardzo w to wierze – zapewnił.
Korona nie wygrała wyjazdowego meczu od czasu pojedynku ze Stalą Mielec. Ostatnie dwa zwycięstwa z rzędu zanotowała w marcu ubiegłego roku gdy na własnym stadionie pokonała Radomiaka Radom i Wisłę Płock. – Każdy z nas walczy o swoje i chce pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gdzie najłatwiej się poddać, są osoby ze słabymi charakterami, które tak robią i narzekają, że czegoś nie da się zrobić. Ja podchodzę do tego inaczej dopóki piłka w grze i jest szansa to trzeba do tego dążyć. To jest sport, Wisła Płock w poprzednim sezonie miała 0,5 procent szans na spadek i spadła. Dla mnie wszystko w sporcie jest możliwe i nie takie rzeczy się działy. Wierzę w to, że pojedziemy do Poznania i tam wygramy – podkreślił.
Od kilku spotkań wychowanek Juventy Starachowice wstępuje z opaską kapitana zespołu. Przed nim najważniejsze spotkanie od kiedy dzierży tę funkcję. – Wydaje mi się, że każdy z nas dba o atmosferę i mental, obojętnie czy jest kapitanem czy nie. To wielka duma i zaszczyt być kapitanem w Koronie. Wcześniej nie będąc kapitanem wspieraliśmy się, mamy grupę rady drużyny, która za to wszystko odpowiada. Funkcja kapitana to duma, zaszczyt i honor ale to nie zmienia podejścia mojego czy Miłosza (Trojaka - przyp.red.) jak się angażujemy w klubie – podsumował Bartosz Kwiecień.
Początek spotkania na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w najbliższą sobotę (25 maja) o godzinie 17.30.
Fot. Grzegorz Ksel





